Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Na bursztynowym szlaku

Kiedy mówimy o bursztynie, myślimy o Morzu Bałtyckim, o tamtejszych kurortach, o plażach, na których można przy odrobinie szczęścia znaleźć kawałek jantaru. Nigdy jednak nie przyszłoby nam do głowy, że polską stolicą bursztynu (przynajmniej kilkudniową) może się okazać miasto położone w centralnej Polsce. Mowa o Wieluniu, który wespół z pobliską Konopnicą od kilku lat organizuje Europejskie Święto Bursztynu.

Wszystko za sprawą licznych wykopalisk archeologicznych, które dowiodły, że właśnie przez teren Ziemi Wieluńskiej wiódł szlak bursztynowy. Lokalne władze postanowiły ów fakt wykorzystać dla celów promocyjnych. Chcą budować markę swojej okolicy w oparciu o bursztyn i bogatą historię z nim związaną. W ten klimat idealnie wpisują się inscenizacje grup rekonstrukcyjnych, dzięki którym historia ożywa i na zasadzie interakcji angażuje uczestników widowiska do zabawy. To przyciąga ludzi nie tylko z całej Polski, ale i z najdalszych zakątków starego kontynentu.

Powszechnie wiadomo, że początki szlaku bursztynowego datuje się na pięć wieków przed naszą erą. Jako pierwsi po jantar ruszyli nad Bałtyk Celtowie. Wprowadzili go do handlu i traktowali jako cenny towar wymienny. Około pierwszego wieku naszej ery bursztynem zainteresowali się Rzymianie i jak twierdzą znawcy tematu, od tego momentu historia bałtyckiego złota stała się bardziej atrakcyjna. Kupieckie wyprawy nad nasze morze organizowano z wielkim rozmachem, radykalnie wzrosła też ich częstotliwość. To właśnie wtedy zaczęto mówić o bursztynowym szlaku. Specjaliści nie mają pewności co do jego dokładnej trasy, lecz wiadomo, że biegł od rzymskiej Akwilei nad polskie wybrzeże. Z czasem droga ta była modyfikowana i zależała głównie od odbiorców, którzy organizowali podróże w celu uzyskania tego drogiego wówczas surowca, powstającego z żywicy iglastych drzew.

Szlak meandrował przez tereny wielu dzisiejszych państw, historycznie są z nim związani między innymi Litwini i Czesi. Przygotowując Europejskie Święto Bursztynu, włodarze Wielunia starają się nawiązywać do tradycji tych narodów. Organizatorzy rokrocznie pokazują, że szlak bursztynowy przybliża do siebie geograficznie oddalone kraje. W pradawnych czasach kupcy rodem z dzisiejszej Italii zostawiali po sobie wiele śladów, wpływali na ówczesną kulturę i tradycję. Nic więc dziwnego, że w jednej z poprzednich edycji święta to Rzymianie właśnie stali się głównymi bohaterami widowiska. W tegorocznej odsłonie imprezy oddano pole do popisu Czechom, stąd motyw przewodni osnuty wokół Dobrawy i Mieszka.

O jantarze w Wieluniu mówi się nie tylko przy okazji Europejskiego Święta Bursztynu. Już w styczniu podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy licytuje się tu serduszka bursztynowe - a jakże! W kwietniu rusza rowerowy rajd szlakiem bursztynowym, a zaraz potem w maju bursztynowa edycja Bike Maratonu. O bursztynie dużo się słyszy podczas czerwcowych Dni Wielunia, na lipiec natomiast planowany jest festiwal muzyki celtyckiej, co także staje się pretekstem do zorganizowania bursztynowej imprezy. W połowie września na Wieluńskim Jarmarku Franciszkańskim też nie brak jantaru, zakonnicy organizują specjalne zabawy z nim związane. Najnowszym pomysłem Stowarzyszenia Polski Szlak Bursztynowy, jakie zawiązało się w mieście, jest uruchomienie produkcji wody mineralnej o nazwie „Bursztynianka”. Napitek byłby rozlewany na zamówienie i pełniłby rolę bardziej promocyjną niż typowo konsumpcyjną. Czyżby Wieluń rzeczywiście stawał się stolicą bursztynu? Na to miano w równym stopniu pewnie zasługują inne miasta na bursztynowym szlaku: Wilno, Pruszcz Gdański (niedawno otwarto tam faktorię rzymską), czy chociażby Kalisz. Pamiętać przy tym należy, że bursztynowy szlak jest bardzo długi, rościć sobie prawa do historycznego dziedzictwa po nim mogą za chwilę dziesiątki innych miast i miejscowości. Trzeba zatem kuć żelazo póki gorące. Tym bardziej, że chodzi o niemałe pieniądze...

Szlak bursztynowy stał się bowiem osią wielu unijnych projektów, za którymi stoi wspólnotowa kasa na realizację wielu zadań w zakresie nie tylko historii, tradycji i kultury, ale i ochrony środowiska, renowacji zabytków oraz rozbudowy infrastruktury komunikacyjnej. W ten sposób powiatowi udało się pozyskać aż 56 milionów złotych. Dzięki temu obecnie remontowane są drogi dojazdowe do Wielunia, duże pieniądze „poszły” również na prace konserwatorskie kilkunastu drewnianych obiektów sakralnych. Na tym nie koniec, ponieważ projekt pod nazwą: „Wzmocnienie roli Szlaku Bursztynowego i innych szlaków tematycznych w zintegrowanym produkcie turystycznym województwa łódzkiego” stanie się niebawem towarem eksportowym. Zostanie on zaprezentowany podczas Europejskiego Tygodnia Miast i Regionów, który odbędzie się jesienią w Brukseli.

Open Days, bo taką nazwę nosi to przedsięwzięcie, to kolejna szansa na promocję miasta i całego powiatu – tym razem na arenie międzynarodowej. Już wiadomo jak będzie wyglądało stoisko wspomnianego projektu: ma to być słowiańskie obozowisko, w którym rolę gospodarzy pełnić będą członkowie Drużyny Wojów Szlaku Bursztynowego. Informacje o projekcie eksponowane będą za pomocą najnowszych środków audiowizualnych, zestawionych kontrastowo ze scenerią wczesnośredniowiecznej rzeczywistości.  

Organizatorzy Europejskiego Święta Bursztynu słusznie zadecydowali, by każdą edycję przedsięwzięcia poświęcić innej kulturze i nacji. Bodaj najbardziej spektakularną w tym kontekście okazała się wizyta prawie stu gości z włoskiego Fano. Byli wśród nich zarówno legioniści i gladiatorzy, ale także i... kucharze. Pierwsi i drudzy zapewnili widzom mnóstwo emocji, demonstrując pokazowe walki, kolejni serwowali przepyszne dania kuchni włoskiej oraz wyborne wino rodem z Italii.

Wertując podręczniki do historii nie jesteśmy w stanie zrozumieć czym był kiedyś rzymski legion. Dzięki „bursztynowej imprezie” można było stanąć oko w oko z rozpędzonym oddziałem, który ruszył w pewnej chwili na widzów. To nieprawdopodobna siła, tumult, szczęk trzaskającego oręża. Na szczęście legioniści w porę powstrzymali swe zapędy i na centymetry zatrzymali się przed Bogu ducha winnymi ludźmi. Zamierzony efekt został osiągnięty. Kto do tej pory nie wiedział, w czym tkwiła siła rzymskiego imperium, teraz zapamiętał to sobie na całe życie.

Dbałość o szczegóły w rynsztunku i opancerzeniu na najwyższym poziomie. Stojąc twarzą w twarz z tak wyglądającym legionistą nie sposób nie poczuć respektu. Tym bardziej, że w ślad za nienaganną prezencją idą także umiejętności na polu walki. Członkowie grupy rekonstrukcyjnej z włoskiego Fano uchodzą w „branży” za wzór do naśladowania.

Trudno sobie wyobrazić formację rzymskich legionistów bez udziału rydwanów. Podczas jednej z edycji Europejskiego Święta Bursztynu, która tradycyjnie miała miejsce także w podwieluńskiej Konopnicy, zorganizowano wyścigi tychże pojazdów. Uczestnicy rywalizacji musieli wykazać się iście kaskaderskimi umiejętnościami.

A to już tegoroczne obchody święta. Organizatorzy postawili na prezentację wczesnośredniowiecznych formacji zbrojnych. Prócz walecznych piechurów, na plantach wieluńskich nie zabrakło wojowników dosiadających ciężkie wierzchowce.

Potyczki wojów prezentowały się wyjątkowo dramatycznie. Ataki następowały jeden po drugim, a potykający się rycerze zachowywali się tak, jakby rzeczywiście chcieli unicestwić przeciwnika.

Młodzi wojowie na razie przyglądają się poczynaniom swoich starszych kolegów. Zanim staną w polu do walki na śmierć i życie muszą poświęcić wiele czasu na naukę fechtunku i walki wręcz.

Po wyczerpującej walce czas odpocząć. W przypadku takich imprez jak Europejskie Święto Bursztynu bitewny teatr odgrywa się co kilkanaście minut. Umiejętność szybkiej regeneracji sił jest tutaj bezcenna.

Jako że motywem przewodnim imprezy zawsze jest bursztyn, to oczywiście w Wieluniu i Konopnicy nie może zabraknąć wyrobów z tego szlachetnego kamienia. Można je nie tylko oglądać czy kupić, ale również posłuchać o ich historii na specjalnych warsztatach oraz...

...zapoznać się z pradawnymi technologiami ich obróbki.

Wieloletnią tradycją bursztynowego święta jest szukanie jantaru w piaskownicy. To zadanie dla najmłodszych. Organizatorzy zarzekają się, że organizując doroczną imprezę przygotowują ją głównie z myślą o dzieciach. I nie chodzi tu tylko o dobrą zabawę, ale przede wszystkim o atrakcyjny kontakt z żywą historią. 

Tekst i fot. Przemysław Chrzanowski

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx