Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Jak zorganizować bieg masowy?

Na starcie tegorocznego Biegu Wiosny staje 154 zawodników. Tę rekordową frekwencję zawdzięczamy przede wszystkim najmłodszym biegaczom. Do wyścigu zgłosiło się ponad 60 uczniów klas I-III, w tym gonie znalazła się również kilkuosobowa reprezentacja przedszkolaków.

Zanim najmłodsi wystartują, dokładnie zapoznają się z kilkusetmetrową trasą, oplatającą szkolne boiska. W rolę przewodnika wciela się tradycyjnie tutejszy nauczyciel wychowania fizycznego. Jeszcze tylko chwila rozgrzewki i można wyrwać przed siebie ile sił w nogach. Hasło do startu daje sekretarz gminy. W jednej chwili z impetem wyparowuje nieprzebrany tłum maluchów. Ileż tu zaciętych min, grymasów pełnych determinacji i wiary w sukces – nikt dziś już nie zliczy! Rozwrzeszczany tabun błyskawicznie pokonuje kolejne fragmenty trasy. Nagle zwarta grupa zaczyna się rwać, a na czoło stawki wysuwa się grono najlepszych biegaczy. Na metę samotnie wbiega gorąco dopingowany trzecioklasista, potem w taśmę uderza zmasowany tłum rozwrzeszczanych biegaczy.

Po maluchach do boju przygotowania rozpoczynają uczestnicy zasadniczego biegu. Jego trasa poprowadzona została dokładnie tak samo jak przed rokiem. Start zlokalizowano przed budynkiem szkoły. To właśnie tutaj wuefista zmusza do rozgrzewki niemal stuosobową kompanię złożoną z gimnazjalistów, licealistów, rosłych mężczyzn, filigranowych pań, reprezentantów debiutującej w tegorocznej imprezie kategorii 35+, przedstawicielek Rady Rodziców z kijkami... Wyliczać można by bez końca. Nerwowe spojrzenia w kierunku rywali, uśmieszki wieszczące triumf i podszyte stresem przedreptywanie z nogi na nogę przerywa zdecydowany komunikat dyrektora. Wreszcie z megafonu pada krótkie hasło: Start!

Pierwsi wyrywają gimnazjaliści, za nimi zbita w jeden organizm cała reszta. W takiej stłoczonej masie nietrudno o wypadek. Po raz pierwszy w pięcioletniej historii tutejszych biegów już na starcie potrzebna jest interwencja załogi ambulansu pogotowia ratunkowego. Na trasie 2,5-kilometrowego biegu dochodzi jeszcze do kilku drobnych wypadków. Zgromadzeni na mecie kibice z drżeniem serc oczekują na pierwszych biegaczy. Kto wygra tym razem? Czy będzie niespodzianka? Czy po palmę pierwszeństwa sięgną zawodnicy spoza gminy? Gdzieś w oddali, między drzewami migają pierwsze postacie. Jest niebieska koszulka, to ubiegłoroczny absolwent tutejszej szkoły. Czy ktoś zdoła wydrzeć mu zwycięstwo? Wątpliwości rozwiewa sam zainteresowany z impetem wbiegając na przyszkolną bieżnię. Jeszcze kilka zamaszystych pociągnięć i... meta! Z dorosłymi triumfatorami biegu niemal jednocześnie na mecie meldują się gimnazjaliści. Po piętach depczą kolegom dziewczęta. Sporo emocji towarzyszy również rywalizacji w najstarszej kategorii 35+.

Tak pokrótce może wyglądać udana impreza biegowa. Dzień, w którym się ją organizuje jest jednak tylko zwieńczeniem wielomiesięcznych przygotowań.

Kto i kiedy może zorganizować bieg masowy?

Powyższy przykład dowodzi, że imprezę biegową może zorganizować szkoła w ścisłej korelacji z Radą Rodziców. Mogą się za to zabrać samorządy gminne, ludowe kluby sportowe, stowarzyszenia, sołectwa, straż pożarna... Tego typu przedsięwzięcie wymagać może wielu instytucjonalnych uzgodnień, dlatego warto mieć po swej stronie lokalnych włodarzy.

Najważniejszy jest dogodny termin. Najlepiej wziąć pod uwagę wiosenny, lub jesienny weekend. Ktoś mógłby zapytać: dlaczego nie zorganizować takiej imprezy latem? Odpowiedź jest prosta. W wakacje ludzie są na urlopach, dzieciaki na obozach i koloniach, a rolnicy żniwują w najlepsze bez względu na to czy mamy wtorek, czy niedzielę. Choć może to zabrzmieć śmiesznie, trzeba także porozumieć się z lokalnym proboszczem. Jeśli w tym samym terminie zorganizuje uroczystość komunijną, na biegu pojawią się jednostki. To samo tyczy się innych konkurencyjnych imprez masowych, absolutnie nie ma sensu wchodzić w paradę wójtowi, który planuje zorganizować na przykład dożynki, albo doroczny festyn rekreacyjny.

Pora na wytyczenie trasy

Jeśli termin jest ustalony, należy zastanowić się, na jakim dystansie zostanie przeprowadzony bieg i czy wystarczy jedna trasa dla wszystkich uczestników imprezy. Skoro ma to być bieg dla wszystkich mieszkańców miejscowości, to nie wolno zapomnieć o najmłodszych. Dla nich wytyczamy mniejszą pętlę.

Trasa dla dorosłych winna być odpowiednio długa – przynajmniej 3-kilometrowa. Świetnie byłoby, gdyby poprowadzić ją ulicami miejscowości, impreza z pewnością zyskałaby na widowiskowości. Problemem są jednak zazwyczaj ruchliwe szlaki komunikacyjne, które na czas imprezy trzeba byłoby zamykać. To z kolei wymaga wcześniejszych ustaleń z zarządcami dróg. A ci z reguły nie robią tego za darmo. Kolejna kłopotliwa sprawa to konieczność zaangażowania służb porządkowych, które czuwałyby nad blokowaniem ruchu. 

Najlepiej zatem tak poprowadzić trasę, by nikomu „nie wchodzić w paradę”. Bardzo dobrze wypadają imprezy biegowe, których trasy poprowadzono polnymi drogami, albo leśnymi duktami. Tutaj żadne uzgodnienia z zarządcami nie są potrzebne, a ruch kołowy praktycznie nie istnieje. Ponadto mamy fantastyczny kontakt z przyrodą, a o to między innymi chodzi w rekreacyjnym sporcie.

Od sponsora do sponsora

Oczywiście żaden bieg nie odbędzie się bez nakładów finansowych. Mimo, że tego rodzaju impreza biegowa jest stosunkowo tanim przedsięwzięciem, powinniśmy zapewnić sobie wcześniej środki finansowe na jej organizację. Korzystajmy nie tylko ze środków własnych – samorządowych, klubowych, ale również z dotacji lokalnych sponsorów. W ten sposób zagwarantujemy imprezie godną oprawę, zmobilizujemy i zainteresujemy sportem miejscowych „menadżerów sportu”. Nawet w najmniejszej społeczności jest ktoś, komu idea wspólnego biegania przyda się w promocji własnej firmy.

Najlepiej, jeśli udział środków własnych i środków pozyskanych od sponsora rozkłada się równomiernie. Doświadczenia wskazują, że reklamodawcy chętnie partycypują w kosztach imprezy, tylko wtedy, gdy mają gwarancję jej odpowiedniego nagłośnienia w mediach i sprawnej organizacji.

Czas na reklamę

Promocja, promocja i jeszcze raz promocja. - Na długo przed biegiem powinniśmy zaplanować i rozpocząć kampanię informacyjną. Wykorzystujmy do tego media różnego rodzaju. Nie musi to być od razu ogólnopolski dziennik czy telewizja. Wystarczy lokalne czasopismo, rozgłośnia radiowa, plakaty przyklejane w strategicznych punktach miejscowości(np. witryny sklepowe). Wiadomość o biegu powinna być podawana wielokrotnie, warto też przedstawiać nasze zawody, jako wspólną zabawę i święto. Nie lekceważmy żadnych kanałów informacyjnych. Może się okazać, że dobrym sposobem będzie zachęcenie do wspólnego biegania... z ambony. Do udziału w biegu można zaprosić lokalną gwiazdę, niekoniecznie sportową, która swoim przykładem zachęci innych do wstania z fotela – przekonuje Kuba Wiśniewski, specjalista kategorii bieganie w Nike.

Budujemy sztab organizacyjny

Impreza jest rozreklamowana, mamy za sobą wszelkie uzgodnienia z zarządcami dróg, porozumieliśmy się z policją, strażakami, zamówiliśmy ambulans z ratownikami. Przychodzi zatem czas na stworzenie sztabu organizacyjnego. To tutaj będziemy tworzyć listy startowe, tutaj przydzielimy numery i wręczymy gadżety przydatne podczas biegu. Ekipa zajmująca się tymi formalnościami musi być kilkuosobowa. Istotny będzie tu podział pracy. Jedno stanowisko niechaj obsługuje tylko przedszkolaków, drugie uczniów szkół podstawowych, kolejne niech będzie przeznaczone dla gimnazjalistów, uczniów szkół średnich i dorosłych.

Zespół ten nie kończy pracy po zakończeniu kwalifikacji. Teraz istotnym wyzwaniem będzie odnotowanie właściwej kolejności zawodników przekraczających linię mety. Prócz tego należy przy ich nazwiskach zapisać czasy, jakie udało się im osiągnąć. Przy biegach masowych to wyzwanie dość karkołomne – rzadko się bowiem zdarza, by zawodnicy wpadali na metę pojedynczo. Zwykle są to kilkuosobowe grupy, a w przypadku najmłodszych cała kilkudziesięcioosobowa gromada. Czasem trudno każdego precyzyjnie sklasyfikować.

Nagrody, podziękowania dyplomy...

I już po biegu. Teraz czas na jego podsumowanie. Trzeba dokładnie zweryfikować czasy, rozpatrzyć ewentualne protesty i... nie zrobić błędów przy wypisywaniu wcześniej przygotowanych dyplomów. Na „pudło” zapraszamy kolejnych triumfatorów, wspólnie ich oklaskujemy i wręczamy ufundowane przez sponsorów niespodzianki – uważając na to, by zdobywcy trzeciego miejsca nie uraczyć bardziej wartościową nagrodą niż tego, który w biegu triumfował. Bardzo ważnym posunięciem ze strony organizatorów będzie również wręczenie podziękowań, tym, którzy finansowo wsparli nasze biegowe przedsięwzięcie. Dzięki temu zaistnieje duże prawdopodobieństwo, że w przyszłym roku też nam pomogą.

Przemysław Chrzanowski
Fot. autor

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx