Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

W tanecznym marszu

Jakieś 20 lat temu dziewczęta w krótkich spódniczkach maszerujące ulicami w takt dętej orkiestry znane były gównie z telewizji. Można je było zobaczyć w migawkach z amerykańskich parad ku czci np. obchodzonego 4 lipca Independence Day (Dnia Niepodległości).

2
Rezultat cięzkiej pracy.

 

Dziś występy mażoretek (bo tak fachowo należy dziewczęta nazywać) są naturalnym uzupełnieniem rodzimych imprez masowych, lokalnych festynów, dni gmin, miast czy powiatów. Mażoretki, podobnie jak wyginające śmiało ciała cheerleaderki, wtopiły się w rozrywkowe życie narodu i mało kto uważa je za obce naszej tradycji zapożyczenie. Powstał nawet chłonny rynek mażoretek. Popyt na nie tworzą chociażby gospodarze terenu z ambicjami, by młode żeńskie talenty stały się przyjemną dla oka wizytówką ich miejscowości. Podaż zapewniają mniej lub bardziej kompetentni instruktorzy, których umiejętności weryfikuje później ulica.

 

Czeska magister języka polskiego

Moda na paraamerykańskie parady ma u nas stosunkowo świeżą historię, stąd trenerów na najwyższym poziomie mniej jest niż grzybów po deszczu. Pod tym względem bogatsi są Czesi. W tamtejszym krajobrazie mażoretki funkcjonują od dawien dawna, zatem i środowisko instruktorskie cięższy bagaż doświadczeń dźwiga. Nie dziwota zresztą. Czechy to kraj orkiestr, a orkiestra i mażoretki to dwie strony tego samego równania.

Jednak nie z Pragi, a z oddalonego o dziesięć kilometrów od granicy z Polską Hawierzowa (Havířova) promieniuje na Europę mażoretkowy geniusz. W tym niemałym, ok. 80-tysięcznym mieście (kraju morawsko-śląskiego) zameldowana jest na stałe Kateřina Kubíčková – duszą i ciałem oddana dziewczęcym paradom. Stwierdzenie, że Kateřina Kubíčková mieszka w Hawierzowie byłoby nie w pełni zgodne z prawdą. Jej egzystencja to bezustanne krążenie po Starym Kontynencie, po prostu życie na walizkach.

4
Hawierzów, stąd przyjeżdża Kateřina.

Kateřina odkryła swe powołanie we wczesnym dzieciństwie. W hawierzowskim zespole „Dixi” poczuła, że taneczne maszerowanie w białych kozaczkach i wdzięczne żonglowanie pałeczką to coś, bez czego nie może się obejść. Gdy osiągnęła szesnastą wiosnę życia, kierownictwo „Dixi” dostrzegło w niej niebywały talent pedagogiczny. To ona przejęła teraz opiekę nad grupą, doprowadzając ją do iście mistrzowskiego poziomu i licznych międzynarodowych sukcesów.

3zaj
Bardzo wymagająca instruktorka.

Pasja pasją, ale profesję jakąś w papierach trzeba mieć wpisaną. Kateřina podjęła (i skończyła) studia lingwistyczne na uniwersytecie w Ostrawie. Jako Zaolzianka wybrała polonistykę, a dodatkowo filologię angielską. Znajomość obu języków bardzo się potem przydała.

Piorunujące wrażenie

W tym czasie mażoretkowanie pozostawało jej ważnym co prawda i absorbującym mnóstwo energii, lecz tylko hobby. O tym, by stało się zawodem, źródłem utrzymania, materialną podstawą bytu zaczęła na serio myśleć w Opolu. Stolica polskiej piosenki jest także najprężniejszym u nas ośrodkiem mażoretkowym. Ze swoim „Dixi” Kateřina gościła na prestiżowych imprezach w Opolu w latach 2007, 2008, 2009. Piorunujące wrażenie zrobiła na Stanisławie Rewieńskim, prezydencie Stowarzyszenia Mażoretek, Tamburmajorek i Cheerleaderek Polskich. Trzeba bowiem wiedzieć, iż ów paradowy ruch ma swoją globalną strukturę, a jej niższego szczebla odpowiedniki muszą respektować przepisy ustalone przez IMA (International Majorettsport Association). Prezydent Rewiński – szef organizacji opartej na solidnych podstawach regulaminowych – zaproponował Kateřinie współpracę. Czeska magister języka polskiego miała od tej chwili przygotowywać zjeżdżających do Opola przyszłych instruktorów, dzielić się z nimi wiedzą i umiejętnościami, krzewić nad Wisłą, Wartą, Odrą i Nysą Łużycka miłość do mażorectwa. Oczywiście, zasiadać również w jury najważniejszych sportowych wydarzeń.

1zaj
Po prostu Kateřina.

Właśnie przy okazji takich szkoleń i warsztatów nawiązała bezpośredni kontakt z kilkoma rozrzuconymi po całej Polsce miejscowościami, a potem rozhulała w nich mażoretkowe zespoły.

Obok Kateřiny nie sposób przejść obojętnie. Jeśli znajduje się w pobliżu, to niemożliwe, by nie zwrócić na nią uwagi. Dotychczas uwiodła beskidzką Starą Wieś, wielkopolskie Wronki, reprezentatywne dla Suwalszczyzny Sejny, wkomponowany w Jurę Krakowsko-Częstochowską Ogrodzieniec i nadgraniczny Cieszyn. Do wszystkich tych uroczych zakątków Rzeczpospolitej dociera raz w miesiącu, prowadząc weekendowe zajęcia z podzielonymi na kategorie wiekowe, całkiem małymi i bardziej wyrośniętymi podopiecznymi. Najdokuczliwsze w jej peregrynacjach są polskie drogi, zdecydowanie mniej wygodne od czeskich.

 

Przygoda dla każdego

Kateřina jest nie tylko teoretykiem i praktykiem tego, czego naucza, ale także charyzmatyczną wizjonerką. Repertuar powierzonych jej grup systematycznie wzbogaca opracowanymi przez siebie układami choreograficznymi. Te comiesięczne, kilkugodzinne zajęcia służą zapoznaniu dziewcząt z nową aranżacją, którą przez kolejne cztery tygodnie szlifują pod okiem swoich stałych instruktorów (w zasadzie instruktorek, bo to domena kobiet).

Czeska mentorka twierdzi, że wyszkolić można każdego, a rezultaty treningu widoczne są już po paru miesiącach. Nie jest to gołosłowna autoreklama. W Cieszynie zaczęła w zeszłym roku i na 11 listopada (Święto Niepodległości - tym razem polskie, nie amerykańskie) wyszykowała świetnie radzący sobie team. Pierwszy publiczny występ wstydu na pewno mu nie przyniósł.

Przygodę z upowszechnianą przez Kateřinę sztuką mogą rozpocząć kilkuletnie dzieci, górna granica wieku nie jest wyznaczona. A przygoda to naprawdę wspaniała. Wyjazdy, laury, splendor, no i barwne wspomnienia na przyszłość. Najmłodsze ogrodzienieckie mażoretki są parokrotnymi mistrzyniami Polski, znanymi i podziwianymi również zagranicą.

Artystka z głową na karku

Z początkowo dorywczej aktywności Kateřina uczyniła treść swojego życia. Pasja stała się jej pracą i to wcale nie byle jaką. Występuje u niej rzadkie połączenie artystycznej duszy z głową mocno osadzoną na karku. Weekendy rezerwuje na działania międzynarodowe, w tygodniu poświęca się ojczystym zespołom mażoretkowym. Założone przez nią „Studio Katrin” to dynamiczna i ekspansywna firma, gwarantująca kompleksową obsługę klienteli, od choreografii, po estradowe stroje. Własnoręcznie, na miarę każdej mażoretki, szyje je mama Kateřiny. Kostiumy trzeba, rzecz jasna, co jakiś czas zmieniać. Dziewczęta z nich wyrastają, ale też zmieniają się mody, style i trendy, za którymi należy nadążać. „Studio Katrin” korzysta z usług kilku zakotwiczonych w Europie agencji. Sprawni menadżerowie organizują dla jego grup pokazy w atrakcyjnych miejscach.

5
Z podopiecznymi na zagranicznym tournée.

Szefowa co trzy miesiące lata do Rzymu, edukując chętnych z regionu Lazio. Tam profesjonalnym paradowaniem zainteresowane są starsze niż u nas roczniki – od osiemnastu lat wzwyż. We Włoszech Kateřinie trafił się nawet jeden 23-letni mażoret. Oczywiście koszt tych podróży i pobytu (czasami w bardzo luksusowych hotelach), nie mówiąc o wynagrodzeniu za występ czy szkolenie, pokrywają zapraszający. Dotychczas największe wrażenie wywarła na Kateřinie dziesięciodniowa wyprawa do Hong Kongu (w 2010 r.), gdzie z „Dixi” uświetniała chiński Nowy Rok. Czterdziestoosobowa ekipa zapłaciła jedynie za lot z Czech do Frankfurtu, resztę wydatków wzięli na siebie gospodarze. Najbliższy karnawał spędzi Kateřina na francuskim Lazurowym Wybrzeżu.

***

Za jej sprawą coraz więcej dziewczynek i dziewcząt garnie się do mażoretek. Obserwując je na ulicach niewielkich gmin aż chce się cytować strofy Włodzimierza Majakowskiego:„Kto tam znów rusza prawą? Lewa! Lewa! Lewa!”.

Maciej Pawłowski      

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx