Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Wspólnota żywiołów

Jest taki dowcip o powiadamianiu o pożarze. A ponieważ o strażakach i alarmowaniu będzie mowa, więc pozwolę sobie na początek opowiedzieć taką historię:Ziewająca solenizantka nie jest zadowolona z tego, iż goście zasiedzieli się u niej zbyt długo. Nagle dzwoni telefon. Pani domu podnosi słuchawkę, przez chwilę słucha, po czym odkłada ją i oznajmia: - Dzwonili ze straży pożarnej. Mówili, że w domu któregoś z was wybuchł pożar. Niestety, nie dosłyszałam u kogo...

Realizowana od kilku lat w Euroregionie Silesia współpraca przygraniczna objęta jest wsparciem Funduszu Małych Projektów. Środki z tego funduszu przeznaczane są na projekty wspierające powstawanie i utrwalanie więzi międzyludzkich, ponad granicami.

Projekty dotychczas realizowane dotyczyły głównie współpracy pomiędzy szkołami, stowarzyszeniami, jak również działalności wydawniczej i przybliżającej dziedzictwo kulturowe „małych ojczyzn” w Polsce i Czechach.


Powódź 2010.

Ciekawym przykładem projektu wiążącego mieszkańców po obu stronach granicy jest ujednolicenie działań przeciwpożarowych ochotniczych straży pożarnych pogranicza polsko – czeskiego.

Bierze w nim udział kilkanaście gmin po stronie polskiej i czeskiej. Inicjatorami byli strażacy, ale program ten oddziałuje na wszystkich w lokalnej społeczności. Można rzec: prawdziwy żywioł. Doświadczana wciąż żywiołem wody ludność zamieszkująca tereny przy Odrze, postanowiła zaangażować się w poprawę swojego bezpieczeństwa.

Zaczęło się w małych społecznościach: w Roszkowie, Bolesławiu, Nowej Wiosce i Owsiszczach. Wyjazdy i spotkania ze stroną czeską, przyjrzenie się strukturze straży pożarnych i systemom powiadamiania ludności w wioskach czeskich przekonały mieszkańców naszych wiosek o potrzebie ujednolicenia systemów alarmowych po obu stronach Odry.

W ramach opracowanego wspólnie projektu przeprowadzono treningi dla straży pożarnych w Polsce i Czechach. Włączono do projektu wiejskie szkoły, w których organizowano kurs pierwszej pomocy przedmedycznej. Przeprowadzali go strażacy ochotnicy z poszczególnych jednostek. Uczestniczący w tych szkoleniach uczniowie otrzymali „apteczki małego strażaka”, które mogą przydać się na wypadek potrzeby udzielania pomocy.

Oprócz działań związanych ze szkoleniem i integracją mieszkańców ważnym elementem projektu i najbardziej kosztownym był montaż syreny oraz urządzeń wczesnego ostrzegania przed zagrożeniami. Nowe urządzenia pozwoliły nagrać komunikaty informujące o nadciągającym niebezpieczeństwie.


Tak było kiedyś.

Projekt miał na celu zwiększenie bezpieczeństwa terenów pogranicza.

Gmina Kuźnia Raciborska, była w przeszłości doświadczana nie tylko przez żywioł wody, ale też przez ogień. Pamiętamy wielki pożar lasów położonych wokół Kuźni. Dziś rany zadane lasom zabliźniły się. Ale pozostała pamięć ludzi i ich determinacja w przeciwdziałaniu temu zagrożeniu.

Pomogli znów przyjaciele zza Odry proponując współpracę. I tak Kuźnia złożyła wniosek do Euroregionu Silesia o dofinansowanie projektu „System wczesnego ostrzegania przed zagrożeniami na pograniczu”. Jego celem jest możliwość powiadamiania o nadciągającym zagrożeniu żywiołami ognia, wody czy wiatru, możliwie szybko, aby jak najbardziej ograniczyć negatywne skutki niebezpieczeństw.

Sprawny system powiadamiania o zagrożeniach w postaci syren alarmowych, to dziś niezbędny element poprawy bezpieczeństwa terenu pogranicza. Czescy strażacy przekonali też Polaków do systemu selektywnego powiadamiania jednostek ratowniczych o konieczności interwencji. Jego montaż na terenie gminy Kuźnia pozwolił dostosować system alarmowania do tego, działającego po stronie czeskiej, w gminie Bolatice. Dzięki temu możliwa będzie koordynacja systemów alarmowych po obu stronach granicy, co pozwoli na wzajemne niesienie pomocy w przypadku zagrożeń.

W gminie Kuźnia Raciborska system nie zdążył zadziałać przed powodzią- latem 2010 roku. Zalane Turze, często pokazywane w telewizji, otrzymało szansę wsparcia. System pozwoli natychmiast powiadomić o zagrożeniu strażaków w Czechach lub na odwrót. Szybciej przybędzie pomoc. Dla mieszkańców wiosek przyodrzańskich to ważne, bez względu na kraj. Tutaj łączy wszystkich żywioł. Warto wspomnieć, że system wczesnego ostrzegania jest zadaniem własnym gminy. Koszty bezpieczeństwa są ogromne. Dlatego wspólnie jest też taniej.

Straż pożarna w Pietrowicach Wielkich ma bogatą historię. Według archiwalnych zapisów, straż miała powstać w roku 1876 i działała na terenie zamku w Krowiarkach u grafa von Donnesmark. Zamek słynny jest z odwiedzin Beethovena. Pietrowice nie są położone bezpośrednio nad Odrą, ale to nie oznacza, że zagrożeń ze strony żywiołów tu nie ma.

Graniczące z Pietrowicami- Sudice, po stronie czeskiej już od kilku lat taki system posiadają. Podobnie jak w Kuźni i Krzyżanowicach, Pietrowice Wielkie weszły w ten projekt widząc poprawę bezpieczeństwa swoich mieszkańców.

Tradycyjnie odkilku lat odbywają się polsko - czeskie ćwiczenia ratowniczo - pożarnicze. Każdego roku inna OSP jest gospodarzem zawodów. Nie tak dawno odbywały się na przejściu granicznym w Pietraszynie. Na szczęście dla programu „Bezpieczna ludność pogranicza” zakończyły się totalną klapą.

Zapytacie dlaczego szczęście i dlaczego klapą?

Zawody odbywały się po stronie polskiej. Strażacy ochotnicy z Pietraszyna mieli zaalarmować Czechów. I zaczęły się schody, jak zwykł mawiać pewien generał. Albowiem okazało się, że informacja alarmowa musi przejść strasznie długą drogę, aby zachować zgodność z obowiązującą procedurą.

Przypuśćmy, że woda przelewa się przez wał, a informacja biegnie od ochotników z Pietrowic, przez komendę PSP w Raciborzu do komendy wojewódzkiej PSP w Katowicach!, A następnie z komendy w Katowicach do wojewódzkiej w Czechach, i tak dalej…

Turniej udowodnił jak bardzo potrzeba zintegrowanego systemu powiadamiania o klęskach żywiołowych po obu stronach granicy. Bo gdy liczą się sekundy, przesłanie informacji nie może trwać kilku godzin.

Dzisiaj jest prościej. Podpisano już porozumienie o bezpośrednim powiadamianiu jednostek przygranicznych z pominięciem wszystkich komend wojewódzkich. Kiedy włączy się syrena alarmowa w partnerskich dla Pietrowic Sudicach, położona najbliżej tej miejscowości OSP w Pietraszynie powiadamia o wyjeździe PSP w Raciborzu i uczestniczy w akcji.


Tak jest dzisiaj.

W Pietrowicachsyreny elektroniczne zamontowano we wszystkich wioskach gminy. W sumie jest ich jedenaście. Ale syreny to nie wszystko. Z każdą syreną zainstalowano nadajnik, radio i szafę informatyczną.

Główną zaletą systemu jest podwójny system zasilania - podstawowy i rezerwowy. Po jego zamontowaniu przeprowadzono testy, które wykazały, że są bardzo dobrze, wyraźnie i daleko słyszalne.

Dużą zaletą tego systemu jest to, że każdy typ alarmu rozpoczyna się komunikatem słownym w języku polskim i czeskim. I tak usłyszeć można: „Uwaga pożar!", „Uwaga! Próba syren!", „Uwaga! Alarm o skażeniach", „Uwaga! Alarm powietrzny!", „Odwołanie alarmów".

Strażacy są dumni z tego rozwiązania i dodają - Wszystkie alarmy można włączyć zdalnie: nawet dyspozytor z PSP w Raciborzu jest w stanie włączyć każdy z nich. Ponadto, system jest w pełni kompatybilny z systemem obsługiwanym przez straż pożarną w całym powiecie.

W każdej z sześciu miejscowości założony został nadajnik GSM. Ma na celu wysyłanie do strażaków sms-ów o zaistniałym alarmie. I tak jeśli ktoś lokalnie lub zdalnie wywoła alarm, wtedy strażacy, którzy mają służbę, dostają sms o konkretnym alarmie ze swojej remizy.

Oprogramowanie komputerowe sprzężone z bazą jest bardzo czytelne. Obsłużyć je może każdy strażak po krótkim instruktażu. Aby zapewnić bezpieczeństwo ludności, system jest sprawdzany wielokrotnie każdego dnia i na wielu płaszczyznach.

Oprócz testów i ćwiczeń system miał już swój chrzest bojowy. Kiedy podczas kończącej się właśnie zimy obfite opady śniegu spowodowały powalenie drzew i zablokowanie dróg, dzięki szybkiej informacji można było sprawnie zareagować i usunąć przeszkody.

Dzięki zainstalowanym radiostacjom wójt może w wybranych miejscowościach nadać dowolny komunikat lub informację do mieszkańców. Tak na marginesie, można też tą drogą nadawać np. muzykę. Ale nie stosuje się tego rodzaju „komunikatów”. Chociaż ciekawe jak wyglądałby komunikat w Boże Narodzenie w postaci nadawanych na całą wieś kolęd?

Warte uwagi jest też to, że w gminie Pietrowice montaż syrenalarmowych trwał zaledwie jedenaście dni, wcześniej został indywidualnie uzgadniany i planowany w każdej z baz OSP.

Dużo rozpisałem się o urządzeniach, a przecież jednym z celów tego programu jest również współpraca między pożarnikami w Polsce i Czechach. Jest faktem bezspornym, że projekt zacieśnił i poszerzył współpracę z naszymi sąsiadami zza Odry, znacznie zwiększając bezpieczeństwo mieszkańców po obu stronach granicy.

Strażacy ochotnicy spotkają na zawodach, czasem bardzo nietypowych i barwnych, jak rok temu na zawodach w gorące niedzielne, letnie popołudnie na boisku w Bieńkowicach. Odbyły się wtedy Międzynarodowe Zawody Sikawek Konnych. W turnieju uczestniczyły drużyny męskie i żeńskie z powiatu raciborskiego i z nim sąsiadujących. Zwyciężyli faworyci z Bieńkowic. Uczestniczyli w tych zawodach także pożarnicy z Czech.

Turniej sikawek konnych (po czesku mówi się: Sobory Dobrowolnych Hassici) rozpoczynał start wolny, obejmujący dojazd sikawką konną do zbiornika wodnego, wyprzęgnięcie koni odprowadzenie ich i uwiązanie w bezpiecznym dla nich miejscu. Następnie rozpoczęła się właściwa faza zawodów.


Zawody w Bieńkowicach.

Na znak strażacy musieli pokonać tor przeszkód składający się z: równoważni, drabiny i tunelu do czołgania. Następnie dobiegali do sikawki konnej, tam musieli zbudować linię gaśniczą z dwóch węży o długości 40 metrów, do ostatniego podłączając prądownicę. No i najlepsza część tych nietypowych zawodów - wprawienie pompy ręcznej w ruch i trafienie strumieniem wody w tarczę ustawioną pięć metrów dalej.

Spotkanie strażaków z obu stron granicy a także ich rodzin i przyjaciół pozwoliło na zintegrowanie mieszkańców, nawiązanie znajomości i być może przyjaźni. Tego typu spotkania przypominają jak kiedyś gaszono pożary. Dla mieszkańców są okazją do poznania kawałka historii tych ziem i zetknięcia się z kulturą społeczeństw mieszkających kilka kilometrów dalej, a przez pół wieku oddzielonych granicą trudną do pokonania.

Dzisiaj wystarczy nacisnąć jeden przycisk „Alarmuj daną miejscowość" i dzięki tak zwanej selektywnej informacji, zaalarmowana zostaje najbliższa jednostka OSP. Łączność  radiowa pozwala na przesył informacji w ciągu kilku sekund. Natychmiast uruchamiają się syreny i włącza się automatycznie przesyłanie sms-ów do strażaków. Już po kilku minutach w pełni wyposażony samochód rusza do akcji w Polsce lub Czechach.

Pogranicze dzięki współpracy ludzi i ich inicjatywom po obu stronach Odry z każdym rokiem staje się bezpieczniejsze.

 Zygmunt Kandora

Więcej w tej kategorii: « Strażacka mowa trawa

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx