Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Co druh robi w sieci?

 
Sławomir Jeż, strażak ochotnik, administrator witryny internetowej
OSP w Skomlinie (woj. łódzkie).

Przemysław Chrzanowski: Ochotnicza Straż Pożarna w internecie? Po co druhom wirtualna tożsamość?

Sławomir Jeż, strażak ochotnik, administrator witryny internetowej OSP w Skomlinie (woj. łódzkie): - Żyjemy w świecie, który jest zdominowany przez nowoczesne technologie informacyjne. Chcemy iść z duchem czasu, dlatego pomyśleliśmy, że warto byłoby zaistnieć w globalnej sieci. Naszymi działaniami interesuje się wielu ludzi, dzięki witrynie mogą nas lepiej poznać. Przez dziesięciolecia wokół straży narosło wiele niesympatycznych stereotypów, którym staramy się zadać kłam. Poza tym nasza witryna pozwala internautom znaleźć się w centrum interesujących wydarzeń.

Szczególną popularnością cieszą się zapewne akcje gaśnicze?

- Statystyki odsłon poszczególnych relacji dowodzą, że tak właśnie się dzieje. Dzięki fotografiom wykonanym przez strażaków, walczących z pożarem, materiał jest bardzo rasowy. Pokazuje z jednej strony zaangażowanie ratowników, a z drugiej tragedię ludzką. W pożarach ludzie często tracą swój cały dobytek. Prezentując dramatyczne kadry, dajemy do zrozumienia, że igranie z ogniem, czy też bagatelizowanie przepisów bezpieczeństwa przeciwpożarowego może mieć tragiczne skutki.

A więc strona Ochotniczej Straży Pożarnej może mieć duże znaczenie dla profilaktyki? 

- Jak najbardziej. I tu internet bardzo dobrze się sprawdza, bo dostęp do sieci mają dzisiaj wszyscy. Jeśli chociaż jeden gospodarz zapozna się z naszą relacją, wyciągnie wnioski z pożaru na przykład stodoły, a potem sprawdzi u siebie stan instalacji elektrycznej, to poczytujemy to za sukces. Nasze teksty, fotoreportaże mają dawać do myślenia.

Czy sami strażacy też korzystają z owego wirtualnego dobrodziejstwa?

- Członkowie jednostek OSP, w szczególności tych, które należą do Krajowego Systemu Ratowniczo Gaśniczego, muszą uczestniczyć w cyklicznych szkoleniach. Do niedawna odbywały się one w tradycyjny sposób, trzeba było udać się do właściwej Komendy Państwowej Straży Pożarnej i tam wziąć udział w wykładach teoretycznych. Dzisiaj nasi druhowie nigdzie nie muszą jeździć, ponieważ wszystkie materiały udostępnia się im w internecie. Stawiennictwa w KPP wymaga już tylko sam egzamin sprawdzający.

Ale straż pożarna na wsi nie kojarzy się jedynie z uczestnictwem w akcjach gaśniczych, czy działaniach związanych z ratownictwem drogowym. Wokół OSP zawsze wiele się działo, jednostki pełniły nierzadko rolę kulturotwórczą, skupiały społeczny aktyw. Czy to też pokazujecie na swoje witrynie?

- Niekoniecznie musimy o tym mówić w czasie przeszłym. Wiele jednostek nadal działa bardzo aktywnie także poza sferą ratowniczo-gaśniczą. Jesteśmy obecni podczas różnego rodzaju uroczystości państwowych, czy kościelnych. Strażacy rokrocznie strzegą Grobu Pańskiego, uczestniczą w celebrze Bożego Ciała, włączają się w obchody narodowych świąt, swoją obecnością uświetniają ponadto imprezy rekreacyjne. Trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek uroczystość bez naszej orkiestry dętej. Wszystko to potem opisujemy, robimy bogatą dokumentację fotograficzną i publikujemy na naszej stronie w internecie.

Sporo miejsca poświęcacie własnej historii. Stare fotografie przenoszą czytelnika w zupełnie inny wymiar czasowy.   

- Początki straży ogniowej w Skomlinie sięgają 1905 r. Miejscowy obywatel ziemski Ignacy Bąkowski, nie czekając na zgodę władz carskich, a wykorzystując zamieszanie związane z wybuchem rewolucji w Rosji, założył w swoim majątku Pogotowie Ogniowe. Początkowo należała do niego służba dworska i ochotnicy ze wsi. O tym wszystkim szczegółowo piszemy, zamieszczamy sporo archiwalnych zdjęć. Nasza strona daje zatem krótką lekcję historii – nie tylko odnoszącą się do straży pożarnej, ale i całej miejscowości.  

Poza aktualnościami i historią w naszych działach znalazło się miejsce dla prezentacji sprzętu, który mamy do dyspozycji. W osobne zakładce przedstawiamy nasz nowy wóz bojowy. Podajemy jego ogólną charakterystykę i usprzętowienie. W menu strony nie mogło również zabraknąć podstawowych informacji o składzie zarządu jednostki, o jej statucie, czy dystynkcjach i umundurowaniu. Poza tym jest zakładka, przeznaczona dla dzieci, najmłodsi mogą poprzez wirtualna zabawę poznawać strażackie rzemiosło.

Czy witryną zajmuje się pan samodzielnie, czy jednostka korzysta z profesjonalnej obsługi?

- Na zlecenie prowadzenia witryny firmie zewnętrznej pewnie nie byłoby nas stać. Ale zawsze możemy liczyć na pomoc administratora oficjalnej witryny internetowej miejscowości Skomlin. Pan Damian Reszka zaprojektował i zbudował naszą stronę, doskonale wie, jak poradzić sobie z każdym problemem. Zaraz na początku pokazał mi jak należy poruszać się w menu administratora, opanowałem podstawowe kroki, co poskutkowało tym, iż dziś potrafię godnie zaopiekować się serwisem.

Dlaczego w okolicy funkcjonuje tak mało podobnych witryn? Doliczyłem się zaledwie trzech...

- Mnie także trudno to zrozumieć. Tym bardziej, że Komenda Gówna Państwowej Straży Pożarnej stwarza możliwości podjęcia podobnych inicjatyw, bezpłatnie udostępniając miejsce na swoich serwerach. Myślę, że problem leży w ludziach, którzy nie widzą w tym żadnego sensu.

A co trzeba w sobie mieć, by zapałem pracować na rzecz strażackiej strony internetowej?

- Ja się tym pasjonuję. Relacjonowanie wydarzeń związanych z miejscową jednostką OSP to poniekąd przygoda dziennikarska. Cieszę się, że mogę to robić. Czuję, że spełniam się w tym całkiem dobrze. Zadowolenie dają przychylne komentarze ludzi i stale rosnąca ilość odsłon strony, którą prowadzę. Dziś jest ich już prawie 20 tysięcy, co w tak niewielkim środowisku jest sporym osiągnięciem. Nie ukrywam, że wszystko to motywuje mnie do dalszej pracy. Zawsze mam przy sobie aparat i coś do pisania, w razie jakiegokolwiek zdarzenia jestem stale na dziennikarskim posterunku.

A czy wasza jednostka ma profil na Facebooku?

- To oczywista oczywistość – jak mawiał jeden z polityków. Nasza obecność na tym portalu społecznościowym to poniekąd wymóg XXI wieku. Dziś na Faceebooku są wszyscy, a skoro tak, to nas także tam nie może zabraknąć. W końcu wszystko robimy po to, by być bliżej ludzi.

***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx