Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

„Sołectwo nowych możliwości”. Co może dać sołectwom proponowana ustawa?

Przemysław Chrzanowski: Trwa akcja zbierania podpisów pod inicjatywą ustawodawczą „Sołectwo nowych możliwości”. Aby projekt trafił do parlamentu musi być ich aż sto tysięcy. Jak zachęcić ludzi, by uczynili ten krok?


Piotr Kłobuch, sołtys Węgorzewa Koszalińskiego.

Piotr Kłobuch, sołtys Węgorzewa Koszalińskiego: - W Polsce jest ponad 40 tys. sołectw, problem w tym, że nie wszystkie są aktywne. Nie wszędzie ludzie zdają sobie sprawę z tego jak ta ustawa jest ważna. Kilka dni temu byłem na powiatowym forum sołtysów w Świeszynie, gdzie przy okazji zbierałem podpisy. Proszę sobie wyobrazić, że na osiem gmin zrzeszonych w owym forum, tylko jedna gmina Polanów odpowiedziała na ten apel. W pozostałych siedmiu gminach powiatu koszalińskiego, w których sołtysi mają dostęp do informacji o projekcie od wielu tygodni choćby za sprawą Gazety Sołeckiej, nie poczyniono żadnego kroku w tej sprawie.

Czyżby sołtysi czegoś się obawiali?

Praktyczne działanie sołtysów jest utrudnione, co wynika z przyzwyczajeń, że promotorem wszelkich posunięć, które dotyczą sołectw, jest gmina. Sołtysi czekają zwykle na ruchy z jej strony. Jeżeli wójt im coś zleci, to oni zwykle do tego przystępują. Nie ma natomiast działań oddolnych, sołtysi nie wiedzą czy mają zbierać te podpisy, bo w większości przypadków oglądają się na gminę. Uważam, że w tej sytuacji samorządy powinny dołączyć do tej inicjatywy, wówczas jej rezonans byłby większy. Tym bardziej, że jest to po raz pierwszy od wielu lat krok w dobrą stronę,.

Co sołectwom może dać proponowana ustawa?

Dzisiaj nie wiadomo, czym naprawdę jest sołectwo, ni to pies, ni wydra. Jest jednostką pomocniczą gminy, ale ma związane ręce, ponieważ nie może samodzielnie niczego zdziałać. W radach sołeckich są liderzy, którzy mają świetne pomysły. Problem w tym, że bez udziału gminy nie można ich realizować. Nowa ustawa w dużym stopniu może to ułatwić i dać nam tu na dole pewną samodzielność. Rady sołeckie będą miały prawo do posiadania własnego konta, będą miały pewną osobowość prawną, a to z kolei umożliwi im między innymi aplikowanie o środki zewnętrzne. Wówczas na gminę czy jakieś stowarzyszenie nie trzeba będzie się już oglądać.

Od dawna głośno wskazuje pan na konieczność wprowadzenia interpelacji sołeckich. Projekt, o którym mówimy, wreszcie zakłada taką zmianę.

Sądzę, że w ogóle publiczną dyskusję o konieczności upodmiotowienia sołectw i sołtysów powinniśmy zacząć właśnie od tego. Partnerstwo sołtysa w relacji z urzędem gminy powinno być tutaj priorytetem. Obecnie wielu moich kolegów po fachu pisze jakieś tam pisma do swoich włodarzy, potem lądują one w biurkach i z rzadka ktokolwiek je czyta, a jeszcze rzadziej na nie odpowiada. Powinniśmy dążyć do tego, by ich głos obligatoryjnie wymuszał konieczność przygotowania odpowiedzi. Każdy sołtys będzie miał wówczas poczucie, że jest szanowany przez urząd. W przeciwnym razie tym społecznikom grozi stopniowe wypalenie. Oczywiście są wyjątki od reguły, wszak istnieją gminy, w których współpraca pomiędzy wójtami i sołtysami układa się modelowo. Byłoby wspaniale, gdyby stało się to ogólnym standardem.

Proponowane zmiany mają także umocnić także rady sołeckie. Czy to takie ważne?

Radom sołeckim nadaje się tutaj charakter podmiotowy. To krok w dobrą stronę, będą one mogły funkcjonować podobnie do stowarzyszeń. To, że ranga rady sołeckiej wzrasta, z mojego punktu widzenia jest bardzo istotne, bo trzeba pamiętać, że wśród jej członków są zazwyczaj przyszli sołtysi. W wielu miejscowościach w całej Polsce dzisiaj istnieje problem z obsadzeniem tej funkcji. Ustępujący sołtysi nie mają następców. Dlaczego? Bo nikt wcześniej nie zadbał o naturalne środowisko, z którego zwykle rekrutują się przyszli sołtysi, czyli o radę sołecką. Nasze państwo „jedzie na rezerwie” tych ludzi. Jeżeli się ich w jakiś sposób nie zacznie doceniać, to zwyczajnie się rozejdą w tłumie. W swojej okolicy obserwuję, że ludzie po roku, czy dwóch odchodzą z rad sołeckich, rezygnują z sołtysowania, bo niewiele mogą ugrać dla swojej wioski.

Od lat walczy pan o wyodrębnienie funduszu sołeckiego w swojej gminie. Gdyby parlament przyjął proponowane zapisy, problem przestałby istnieć. Fundusz sołecki byłby kwestią obligatoryjną dla każdego samorządu.

Mam świadomość, że istnieją w Polsce takie gminy, gdzie ludzi się zwyczajnie zastrasza. Robi się wszystko, żeby tylko sołtysi nie dopominali się o fundusz sołecki. Często przytaczanym przeze mnie dowodem jest na to postawa pewnej pani skarbnik, która podczas zebrania w ratuszu poinformowała, że my sołtysi, nie tylko będziemy musieli kontrolować inwestycje, ale być może nawet podpisywać weksle in blanco, co spowoduje, że będzie na nas ciążyła odpowiedzialność finansowa, która może doprowadzić nawet do zrujnowania danej osoby. Dowiedzieliśmy się ponadto, że będziemy obciążeni przetargami i będziemy musieli pilnować jakości wykonania przedsięwzięcia. Od czegoś takiego włos się jeży na głowie!

To trwa nadal, tak zresztą jak w niespełna 30 procentach gmin w Polsce, gdzie nie ma sprzyjających warunków dla wyodrębnienia funduszu. Proponowana ustawa ma szansę to uregulować nawet wtedy, kiedy zainteresowani stanowią margines. Jestem nie tylko sołtysem, ale i radnym. Radnym, który działa w opozycji. Mam przeciw sobie nie tylko burmistrza, ale i kilkunastu radnych. Przed marcową sesją złożyłem pisemną interpelację z prośbą o wyliczenie kwot funduszu sołeckiego, który przypadałby na każde sołectwo w gminie Sianów. Zakładałem, że odpowiedź dostanę tuż przed sesją, bo wtedy mijał termin na jej udzielenie. Proszę sobie wyobrazić, że do czasu posiedzenia tych informacji mi nie przekazano. Pismo w tej sprawie, opatrzone datą z dnia sesji, otrzymałem natomiast pocztą na adres domowy. To zwykła manipulacja, która miała na celu wytrącenie rzeczowych argumentów, które mógłbym wykorzystać podczas posiedzenia.

Działając w pojedynkę nie uruchomię funduszu, mój głos się tu praktycznie nie liczy. Gdyby inicjatywa obywatelska, o której rozmawiamy, weszła w życie, nikt nie musiałby walczyć o fundusz sołecki. A marginalizowane sołectwa zyskałyby wreszcie narzędzia do decydowania o własnym otoczeniu.

***

Trwa zbiórka podpisów  na rzecz inicjatywy ustawodawczej pn. „Sołectwo Nowych Możliwości”. Jej projekt  przygotowany został przez grupę posłów skupionych wokół Ryszarda Wilczyńskiego, prekursora metody oddolnego budowania i wdrażania strategii rozwoju lokalnego zwanych „odnową wsi”.

Żeby projekt uzyskał bieg, musimy zebrać 100.000 podpisów. Cała trudność polega na tym, że zebrane podpisy nie mogą być dostarczone później niż 3 miesiące od daty postanowienia Marszałka Sejmu, czyli do połowy listopada.

Wspieramy projekt, który w ocenie liderów wsi – realnie, a nie pozornie – daje sołectwom nowe możliwości i wzmacnia je ustrojowo, który uzyskał poparcie Zarządu Głównego Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów.

Liczymy na Wasze wsparcie!

Karty z podpisami popierającymi projekt ustawy prosimy przesyłać na adres:
Komitet Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej
„Sołectwo Nowych Możliwości”
ul. Zofii Urbanowskiej 8
62-500 Konin

Osoba do kontaktu Grzegorz Siwiński 797 901 116

Dokumenty do pobrania :

Ulotka informacyjna : plik pdf
Projekt Ustawy : plik pdf
Formularz podpisów : plik pdf
Skład komitetu : plik pdf
Postanowienie MS : plik pdf

***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx