Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Watchdog – czyli strażnik. Rozmowa z przedstawicielami Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska

 

Podczas XII Spotkania Organizacji Działających na Obszarach Wiejskich w Marózie mieliśmy okazję porozmawiać z przedstawicielami Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska (dawniej Stowarzyszenie Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich – przyp. red.).

 

Agnieszka Zdanowicz i Karol Mojkowski przekonywali, że wszyscy mamy prawo do wiedzy na temat tego, co dzieje się w naszym otoczeniu. Uzmysłowili nam, że możemy mieć wpływ na wiele ważnych kwestii - od gospodarowania funduszem sołeckim, przez fundusz korkowy, po planowanie wydatków na sport.


Przemek Chrzanowski rozmawia z Agnieszką Zdanowicz i Karolem Mojkowskim.  

Na początek wyjaśnienie. Dlaczego SLLGO postanowiło zmienić nazwę?

 - Członkowie stowarzyszenia już od kilku lat zastanawiali się nad tym, by trafnie dopasować nazwę do charakteru jego działań. Ponieważ dotyczą one społecznej kontroli władzy, dlatego pojawiło się sformułowanie wtchdog, czyli strażnik. A co do Sieci Obywatelskiej, to z biegiem czasu zauważyliśmy, że jesteśmy otwarci, podejmujemy szeroką współpracę z ludźmi, którym bliskie są nasze idee. Staramy się łączyć, sieciować osoby, które są zainteresowane prawem do informacji oraz społeczną kontrolą władzy – wyjaśniał Karol Mojkowski.

Jak podkreśliła Agnieszka Zdanowicz, działalność Watchdoog Polska zamyka się w trzech projektach. Po pierwsze jest to dostęp do informacji publicznej, po drugie: wspomniana społeczna kontrola władzy i po trzecie: fundusz sołecki. Wszędzie chodzi o to, by nakłonić ludzi do tego, by patrzyli swojej władzy na ręce, by sami decydowali o przeznaczeniu pieniędzy na konkretne cele.

- A propos funduszu sołeckiego, to jego skala jest w Polsce fenomenalna. W tym roku na 2175 gmin, aż 1200 zdecydowało, by ten fundusz wyodrębnić. To się przekłada na 22 tys. sołectw. W każdym z nich mogą się odbyć zebrania wiejskie, podczas których pewnie rozpoczną się pobudzające lokalną aktywność rozmowy.

W zeszłym roku z puli funduszu sołeckiego wydano 233 miliony złotych, rok wcześniej wydatki te zamknęły się w kwocie 205 milionów, natomiast w pierwszym roku funkcjonowania funduszu było to ledwie 167 milionów złotych. A więc progres jest tutaj bardzo zauważalny – ocenia Karol Mojkowski.

– Mieszkańcy wiedzą już na co wydawać te pieniądze, z mechanizmami gospodarowania funduszem sołeckim zapoznali się dobrze również urzędnicy. Z naszych analiz wynika, że najczęściej pieniądze te lokuje się w dwóch obszarach: drogownictwie i kulturze.

Nasi rozmówcy z mniejszą aprobatą wyrażali się na temat wydatkowania pieniędzy na sport. Ich zdaniem wątpliwości jest wiele.

– Członkowie naszego stowarzyszenia wybrali kilka obszarów, które zostały objęte monitoringiem. Szczególnie niekorzystnie wypada tu gospodarowanie pieniędzmi z tak zwanego funduszu korkowego, sporo niejasności towarzyszy również finansowaniu właśnie sportu na wsi. Są pytania, na które mieszkańcy nie znają odpowiedzi. Nie wiedzą, kto podejmuje decyzje w tej materii, nie wiedzą, o jakie sumy chodzi, nie znają sportowej oferty swojej gminy. My ze swojej strony zachęcamy do tego, by właśnie przez pryzmat sportu spojrzeć władzy na ręce. Przy okazji zależy nam na tym, by sport nie był zajęciem elitarnym, a zupełnie powszechnym – tłumaczyła Agnieszka Zdanowicz.

– Jedną edycję tegoż monitoringu mamy już za sobą. Okazało się, że najważniejszym problemem jest to, że decyzje są podejmowane na niewiadomo jakiej podstawie. My zachęcamy, by rządzący przede wszystkim kierowali się tutaj potrzebami mieszkańców.

Tekst: Przemysław Chrzanowski

***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx