Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Jak skonsumować fundusz sołecki?

Jak skonsumować fundusz sołecki? Rozmowa z Karolem Mojkowskim ze Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich

 
Karol Mojkowski.

Przemysław Chrzanowski: Czy powinniśmy władzy patrzeć na ręce?

Karol Mojkowski, Stowarzyszenie Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich: - Jak najbardziej. Nasze stowarzyszenie poniekąd do tego namawia. Propagujemy trzy idee: przejrzystości władzy (co ma związek z dostępem do informacji publicznej), otwartości władzy i to, w czym te dwie rzeczy się materializują – czyli dostęp do funduszu sołeckiego. Decydując o jego zagospodarowaniu, ludzie mogą poczuć, że od nich coś w gminie zależy, że współdecydują o rzeczach ważnych dla całego środowiska.

Świadomość istnienia takiego funduszu jest wśród mieszkańców nadal niewielka, jak to zmienić?

Na podstawie naszych badań, wnioskujemy, że rzeczywiście jest tak jak pan mówi. Bardzo często nie tyle ludzie nie wiedzą o istnieniu funduszu, ale nie są doinformowani, że od nich może zależeć jego wydatkowanie. Obserwujemy także swego rodzaju dezorientację w zakresie potrzeb lokalnych społeczności, mieszkańcy nie wiedzą jak sensownie ulokować środki z funduszu sołeckiego. A jeśli już w końcu przeznaczają pieniądze na jakiś cel, to później przestają się interesować tym, jak gmina wywiązała się z powierzonego jej zadania.

Czy istnieją w kraju samorządy, które źle gospodarują funduszem sołeckim?

Oczywiście, zdarza się wiele takich sytuacji, gdzie pieniądze nie trafiają tam, gdzie powinny. Ktoś może powiedzieć, że winą za ten stan rzeczy obarczyć należy nie gminę, a samych mieszkańców. Przecież to oni wydumali sobie na zebraniu wiejskim, że chcą wyremontować za to na przykład przydrożną kapliczkę. Kiedy przychodzi do rozliczenia inwestycji, okazuje się, że owa kapliczka nie jest wpisana do rejestru zabytków, a tylko takie można remontować za środki z funduszu sołeckiego. Ludzie tego nie wiedzą, ale wiedzieć powinni urzędnicy. Ich rolą jest ukierunkować mieszkańców, poinformować o możliwościach wydatkowania tych pieniędzy zgodnie z literą prawa.  

Uruchomiliście niedawno portal, dzięki któremu podajecie do publicznej wiadomości, jak w konkretnych gminach zagospodarowano pieniądze z funduszu sołeckiego. W jaki sposób pozyskujecie tak drobiazgowe dane?

Wystąpiliśmy do wszystkich gmin w kraju z prośbą o przysłanie nam informacji publicznej, związanej z wydatkowaniem funduszu sołeckiego. Na nasz apel odpowiedziało ponad tysiąc samorządów. Otrzymaliśmy szczegółowe sprawozdania, protokoły z zebrań wiejskich, a nawet szczegółowe rozliczenia tych pieniędzy. Myśmy to opublikowali na stronie www.funduszesoleckie.pl i teraz każdy, kto na przykład mieszka w Gniewie będzie mógł sobie poczytać o tym jak zadysponowano środki z funduszu sołeckiego w jego miejscowości. Poza tym jest to zbiór interesujących, dobrych praktyk. Nasza witryna jest kopalnią pomysłów. Wystarczy wejść i poczytać. Co bardzo ważne, jest to serwis jednakowo interesujący dla mieszkańców, jak i przedstawicieli lokalnych władz. Można skonfrontować własne poglądy w tej materii z włodarzami z wsi w drugim końcu kraju.

O jak dużych pieniądzach mówimy?

To dość duże pieniądze, w skali całej Polski jest to około 170 milionów zł. Co więcej taka kwota spływa na samorządowe konta każdego roku. Warto dodać, że dodatkowo budżet państwa dokłada do tego około 40 milionów rocznie, a w pierwszym roku funkcjonowania funduszu było to aż 45 milionów.

Trzeba uściślić, że nie wszystkie gminy otrzymują tyle samo.

Algorytm tego, ile pieniędzy przypada na konkretne sołectwo jest zapisany precyzyjnie w stosownej ustawie. Chociaż dość łatwo to obliczyć we własnym zakresie, biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców oraz bieżące dochody gminy. Z reguły jest to kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy złotych na jedno sołectwo.

Zebrania wiejskie, podczas których gremialnie decyduje się o zagospodarowaniu funduszu sołeckiego, rządzą się swoimi prawami. Zazwyczaj panuje tu gorąca atmosfera, padają kąśliwe uwagi, trudno o konsensus.

Dlatego dobrym rozwiązaniem, jest zorganizowanie spotkania przed zebraniem wiejskim. Niechaj usiądą przy jednym stole wszyscy, którym zależy na podjęciu konkretnej inicjatywy. Niech stworzą przynajmniej kilkuosobowy front, który w przejrzysty, zdecydowany sposób zaprezentuje swoją koncepcję. Dobrze przemyślane argumenty trudno jest podważyć. Rzeczywiście na samym zebraniu wiejskim zazwyczaj jest mnóstwo pomysłów, a czasu niewiele. W takiej sytuacji ktoś, kto nie błądzi myślami, a prezentuje konkretne pomysły zwyczajnie wygrywa.

Tak jak wspominałem, dobrze jest sięgnąć po poradę fachowców, czyli urzędników. Po co na oficjalnym zebraniu marnować czas na omawianie koncepcji, które nie mieszczą się w zakresie finansowania z funduszu sołeckiego? Można też zerknąć za miedzę, zobaczyć jak z podobnymi wyzwaniami poradzili sobie sąsiedzi. Tak na marginesie dodam, że jak się spojrzy na mapę gospodarowania funduszem sołeckim w kraju, to widać gminy zgrupowane w swego rodzaju skupiskach. To dowód na to, że jedni korzystają z doświadczeń drugich, wzajemnie zarażając się pomysłami.

A czy zdarzyło się, że fundusz sołecki został zmarnotrawiony? Czy pieniądze te „poszły” w chybione inwestycje?

W skali całego kraju takie sytuacje pewnie miały miejsce. Z reguły jednak służą one konstruktywnym działaniom. Dużo zależy od zaufania samych władz w stosunku do mieszkańców. Znam takie przypadki, że wójtowie obawiają się, że ludzie przeznaczą środki z funduszu sołeckiego na głupoty, że „przeżrą” je na przykład na imprezach plenerowych... I że w ogóle jest to kompletnie niepotrzebne rozdrabnianie budżetu. Tymczasem do zbudowania jest z reguły kanalizacja, są dziurawe drogi, porujnowane chodniki, wiekowe wodociągi... Tłumaczenia wójtów mają poniekąd sens, ale musza oni wiedzieć, że środki funduszu sołeckiego wydatkowane mogą być tylko na zadania własne gminy. Jeśli zatem ktokolwiek chciałby je „przeżreć”, będzie musiał mieć przyzwolenie ze strony samorządu. Krótko mówiąc: w tej materii potrzebne jest wzajemne zrozumienie. Jeśli go nie będzie, wypada nam poczekać do kolejnych wyborów i to zmienić.

***

Karol Mojkowski -pracownik SLLGO i koordynator projektu „Budżet Obywatelski”. Zainteresowany uczestnictwem obywateli w podejmowaniu decyzji. Współautor i realizator monitoringu funduszu sołeckiego w polskich gminach. Zaangażowany w monitoring zmian w ustawie o funduszu sołeckim.
e-mail:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Fot. autor.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx