Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę

Zgnilec amerykański w naszych pasiekach

Podobno jedna trzecia roślin uprawnych na całym świecie jest zapylana przez owady. W Wielkiej Brytanii wymarcie zapylaczy oznaczałoby straty w wysokości 440 milionów funtów rocznie. Francuzi wyliczyli, że rocznie pszczoły w tym kraju wykonują pracę wartą 2 mld euro, sprawiając, że rośliny rodzą swoje owoce. Naukowcy twierdzą, że w przypadku wyginięcia pszczół klęska głodu dopadłaby świat w ciągu kilku lat. Co może doprowadzić do takiego kataklizmu?

5b52ec463e66f o,size,933x0,q,70,h,10b755zaja3

Zagrożenie niosą głównie pestycydy, nie bez znaczenia są również choroby wirusowe takie jak choćby zgnilec amerykański, który daje się we znaki wielu pszczelarzom w naszym kraju. O tym, że coś złego dzieje się w świecie pszczół, można zwykle dowiedzieć się z tablic informacyjnych, które ustawia się przy wlotach do miast i wyznaczonych miejscowości. Zgodnie z przepisami teren zapowietrzony stanowi obszar o promieniu 6 km od ogniska choroby.

Przemysław Chrzanowski: Czy jest się czego obawiać?

Andrzej Derkowski , zastępca Powiatowego Lekarza Weterynarii w Wieluniu (na terenie powiatu wieluńskiego stwierdzono obecność zgnilca amerykańskiego pszczół w dwóch pasiekach).

- Nie jest to choroba groźna dla człowieka. Spożywanie miodu jest jak najbardziej bezpieczne. Bez obaw możemy też przebywać w okolicy zarażonych zgnilcem pasiek.

Czyli zaraza czai się gdzieś głęboko w ulach?

- To choroba czerwiu pszczół, a więc nie dotyczy ona osobników dorosłych. Wywołana jest przez laseczkę larwy – Paenibacillus larvae. W niesprzyjających warunkach bakteria ta wytwarza endospory (przetrwalniki), które są bardzo odporne na czynniki zewnętrzne, a poza organizmem pszczoły mogą przetrwać nawet do 35 lat. Przetrwalniki po dostaniu się do organizmu larwy w trakcie karmienia, kiełkują w przewodach pokarmowych larw i ulegają przekształcaniu w formę wegetatywną.

5b52ec45c8f8e o,size,933x0,q,70,h,65f553 (1)zaja3

Bakterie w tkankach larw szybko się namnażają i larwa obumiera, co stanowi kolejne źródło zakażenia. Czerw zamiera w pierwszych 2-3 dniach po zasklepieniu komórki. Zamarła larwa wiotczeje, zmienia barwę najpierw na żółtą, później na żółtobrązową, a po 3 tygodniach zmienia się w brązową, lepką, ciągliwą masę. Ma ona charakterystyczny zapach kleju stolarskiego. Potem (po 5-6 tygodniach od zakażenia) masa ta zmienia się w ciemnobrązowy strupek, ściśle przylegający do dna komórki. Po dodaniu wody zamienia się on ponownie w ciągliwą masę.

Jak wirus trafia do konkretnej pasieki?

- Zgnilec amerykański do pasiek trafia najczęściej za sprawą ich migracji. Większość specjalistycznych pasiek ma dziś charakter wędrowny. Ule przewozi się na odpowiednie pożytki. Czasami właściciele pasiek transportują pszczoły na odległość nawet stu kilometrów od miejsca stałej lokalizacji. I to z takich „wojaży” najczęściej przywozi się zakażenie. Pszczelarz może latami o tym nie wiedzieć, bo choroba, za sprawą wspomnianych przetrwalników nie musi uaktywniać się natychmiast.

5b52ec44da689 o,size,933x0,q,70,h,b6543fzaja3

Skoro ów zgnilec nie jest niebezpieczny dla człowieka, to skąd to całe zamieszanie?

- Otóż jest to choroba zakaźna, która znajduje się obecnie na liście chorób zwalczanych z urzędu. Wpływ na decyzję ministerstwa rolnictwa w tej sprawie mieli zapewne sami pszczelarze, którzy w obliczu strat chcieli mieć możliwość pozyskania jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa na odbudowę rodzin pszczelich. Wyjaśnić należy, że wszystkie czynności z nakazu inspekcji weterynaryjnej są obwarowane tym, że hodowcy przysługuje odszkodowanie. O wiele ważniejszy jednak wydaje się aspekt pozafinansowy, ponieważ nie walcząc z tym zakażeniem, nie dbając dostatecznie o higienę w pasiece, doprowadzić można do zarażenia kolejnych pokoleń pszczół, co doprowadzi do zamierania rodzin. Jeśli o to w porę nie zadbamy, możemy te owady stracić bezpowrotnie. A to może odbić się bezpośrednio na całym ekosystemie, człowiek nie poradzi sobie zapewne ze sztucznym zapyleniem wszystkich roślin – wyjaśnia Andrzej Derkowski.

Czy inspekcja weterynaryjna kontroluje pasieki znajdujące się w obszarze zapowietrzonym?

- Będziemy to robić wiosną przyszłego roku. Dużo zależało będzie tu od pogody, sądzę jednak, że mniej więcej w trzecim tygodniu kwietnia zaczniemy wykonywać przeglądy w gospodarstwach pasiecznych w celu sprawdzenia, czy istnieją inne ogniska tej choroby.

Jest sprawdzona metoda zwalczania zgnilca amerykańskiego pszczół?

- Metodą radykalną jest niszczenie chorych rodzin. Praktykuje się również dwukrotne przesiedlanie rodzin. W każdym przypadku należy przeprowadzić skrupulatną dezynfekcję uli oraz sprzętu pszczelarskiego.

***

Na podstawie danych zawartych w rejestrach prowadzonych przez Powiatowe Inspektoraty Weterynarii określono, że liczba rodzin pszczelich wynosi w Polsce ok. 1,5 mln. Póki co, nie ma powodów do obaw o ich liczebność, tym bardziej, że w przeciągu ostatniego roku przybyło ok. 56 tys. rodzin, co oznacza ok. 4,1% wzrost – tak wynika z danych opracowanych przez Zakład Pszczelnictwa Instytutu Ogrodnictwa w Puławach. Najwięcej zarejestrowanych rodzin pszczelich znajdziemy w województwie lubelskim - 177 776, a najmniej w podlaskim - 38 369. W Polsce dominują małe pasieki. Prawie 476 tys. rodzin znajduje się w pasiekach nieprzekraczających 20 uli.

***

Najnowsze