Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Monopoliści windują ceny za śmieci

Problem z zagospodarowaniem odpadów jest bolączką większości samorządów w kraju. Opłaty idą ostro w górę, a włodarze rozkładają ręce. Wójtowie i burmistrzowie wskazują tu na niekontrolowaną nadprodukcję śmieci oraz praktyki monopolistyczne w sektorze odbioru i składowania nieczystości.

1
Włodarze gmin śląskich podczas ostatniej edycji Akademii Wójta.

- Problemem dla nas jest przede wszystkim monopol, ponieważ tylko jedna firma na naszym terenie startuje do przetargów. Tak dzieje się od kilku lat. Do tej pory wszystko układało się po naszej myśli, ale teraz zaczynają nam się wymykać spod kontroli ceny, jakie nam proponuje ów odbiorca. Są kompletnie nieakceptowalne zarówno dla mieszkańców jak i samorządowców. Obecnie gorączkowo szukamy rozwiązania dla tej niekorzystnej sytuacji. Jednym z pomysłów jest porozumienie z kilkoma sąsiednimi gminami, na mocy którego powstałby związek lub spółka komunalna zajmująca się gospodarką odpadami. Do jej zadań należałby odbiór śmieci oraz ich wstępne sortowanie. Taka polityka z pewnością zagwarantowałaby okolicznym samorządom korzystny wynik finansowy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że przed nami daleka droga do sukcesu, ale jesteśmy zdeterminowani– zapewnia Grzegorz Kupczyk, burmistrz miasta i gminy Toszek.

GK
Grzegorz Kupczyk, burmistrz miasta i gminy Toszek.

Oficjalnie żaden samorząd nie może dokładać do interesu, ale taka praktyka jest powszechnie stosowana ze względu na dobro mieszkańców. W przeciwnym razie stawki dla przeciętnego zjadacza chleba już dawno temu zrujnowałyby domowe budżety.

- W moim odczuciu ogromnym problemem w zakresie gospodarowania odpadami jest przesadna ilość restrykcyjnych przepisów. W mojej gminie znajduje się 17 wiosek, z których dwa razy w miesiącu firma odbiera śmieci. Wiadomo, że w tej sytuacji głównie płacimy za „kilometry”, bo kubły są wypełnione najwyżej do połowy. To mieszkańcy powinni decydować, z jaką częstotliwością firma ma odbierać śmieci. Tymczasem teraz wszystko zależy od prawnych zapisów wymyślonych w Warszawie. A’propos monopolu, próbowałem go obejść. Chciałem, żeby zajęła się tym spółka budżetowa, działająca przy urzędzie. Jednak nie sztuka dzisiaj zebrać śmieci, trzeba je gdzieś potem wywieźć. Poszukiwania wysypiska zakończyły się klęską, ponieważ w tym segmencie także trafiamy na monopolistów, którzy ustalają niekorzystne stawki. Poddałem się. Na monopol nie ma rady – z rezygnacją podkreśla - Krzysztof Obrzut, wójt gminy Rudziniec.

KO
Krzysztof Obrzut, wójt gminy Rudziniec.

- A mnie przeraża to ile my tych śmieci produkujemy. Mam czteroosobową rodzinę, która w każdym miesiącu zapełnia odpadami z tworzyw sztucznych 6-7 pękatych worków. Dlaczego tak się dzieje? Bo poza systemem są ci, którzy tak naprawdę te śmieci wytwarzają, a więc producenci. Możemy im się w tym momencie narazić, ale trzeba zwrócić uwagę na fakt, iż w większości krajów europejskich producenci żywności, sprzętu domowego itd., są we wspomniany system wmontowani. U nas sytuacja jest kuriozalna, bo konsument nie dość, że za śmieci płaci nabywając towar, to potem obciążany jest dodatkowo kosztami ich wywozu. Opakowania są nietrwałe, nikt ich powtórnie nie wykorzystuje, z premedytacją w sklepach nadal wciska się nam tzw. foliówki. Musimy zatem mocno pracować nad tym, by ograniczyć wytwarzanie odpadów, bo niebawem w nich utoniemy. Pamiętać należy ponadto, że jak ich będzie mniej, to będzie dla wszystkich taniej – podkreśla Maciej Gogulla, wójt gminy Pilchowice.

MG
Maciej Gogulla, wójt gminy Pilchowice.

W większości przypadków do przetargów startuje jedna firma. Nie ma konkurencji, więc samorząd decyduje się na jej usługi niejako z przymusu, a potem zaczyna się festiwal cenowy. Dla monopolistów rachunek jest prosty: dzielą koszty swego funkcjonowania przez ilość odebranych ton śmieci. Wynik tych obliczeń wójtowie dostają na biurko i, póki co, muszą się pokornie dostosowywać.

- Do tej pory za śmieci zmieszane mieliśmy stawkę 12 zł od osoby, teraz wstępne kalkulacje dały nam kwotę 26 zł. Dlatego odwołaliśmy przetarg, bo nie mieliśmy zabezpieczonych takich środków w budżecie w przeliczeniu na mieszkańca. Nasze gminy należą po części do śląsko-zagłębiowskiej metropolii, w jej skład wchodzi w sumie 41 samorządów i wszyscy widzimy problem występowania niekontrolowanych, monopolistycznych praktyk. Uznaliśmy gremialnie, że jednym z koniecznych wyzwań jest budowa instalacji do termicznej obróbki odpadów. To niezbyt dobrze kojarzące się spalarnie śmieci, które jednak są swego rodzaju złem koniecznym, ponieważ powoli topimy się w nieczystościach. W naszej okolicy taka instalacja ma szansę powstać w Rudzie Śląskiej. Póki co, warto starać się wywierać nacisk na zmianę polityki dotyczącą opakowań plastikowych. I tu nie powiem nic odkrywczego: wystarczy wrócić do szkła, lub wprowadzić do obiegu plastikowe butelki wymienne. Tak jak to od lat robią Niemcy. Kiedy do mnie przyjeżdża rodzina zza Odry ze swoimi napojami, to żadnej butelki do kosza nie wyrzucą, co więcej potem zabierają je ze sobą do domu. Są totalnie wyczuleni, bo wiedzą, że takie opakowanie ma u nich swoją cenę. Żeby u nas zaprowadzić taki porządek, trzeba byłoby zmienić technologię wytwarzania butelek wymiennych. Te, które mamy są zbyt wiotkie i delikatne – podpowiada Leszek Kołodziej, wójt gminy Sośnicowice.

LK
Leszek Kołodziej, wójt gminy Sośnicowice.

- Uważam, że za chwilę coś się stanie. Bo przecież musi być jakaś górna granica wysokości opłat za śmieci. Wiem, że w niektórych samorządach stawki przekroczyły sumę 30 zł od osoby. Prowadzi to do wyraźnego spadku ilości podpisanych deklaracji. Ludzie nie podają faktycznej ilości mieszkańców gospodarstw, żeby zaoszczędzić. Na przestrzeni ostatnich lat widzimy, że mieszkańcy coraz bardziej dbają o środowisko. Rzadko wywożą śmieci na dzikie wysypiska, maleje odsetek tych, którzy spalają odpady w domowych kotłowniach. Jeśli jednak ceny będą galopowały w tak szaleńczym tempie, ludzie znów z workami pojadą do lasu. To czas na to, żeby rządzący o tym pomyśleli i przyczynili się do zaprzestania monopolistycznych praktyk, stosowanych przez śmieciowych potentatów – ostrzega Krzysztof Obrzut, wójt gminy Rudziniec.

Przemysław Chrzanowski

1 komentarz

  • iwa

    Dokładnie tak jest , monopoliści dyktują ceny , a obecna władza nic z tym nie robi . Poprzednia zresztą też nie . Na dodatek przepisy są bardzo restrykcyjne i nie biorą pod uwagę rzeczywistości . Władza zajmuje się sobą i swoimi interesami a ludzie za wszystko coraz więcej płacą .
    Jeszcze inna sprawa to brak przetwórni surowców wtórnych , a można było takie inwestycje prowadzić ( i pewnie skorzystać w tym względzie z dotacji unijnych ) zamiast rozdawać kasę na prawo i lewo . Teraz utoniemy w śmieciach i surowcach wtórnych bo coraz mniej da się ich eksportować .
    Wprowadzono tez BDO , ustawy tej nie rozumie większość przedsiębiorców a zapisy na stronie ministerstwa niewiele wyjaśniają a na infolinię nie sposób się dodzwonić .

    iwa wtorek, 24, grudzień 2019 00:33 Link do komentarza

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx