Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Klimatyzacja spod ziemi – to się sprawdza!

Zabójczo wysokie temperatury z jakimi mieliśmy do czynienia tego lata skłoniły nas do myślenia o tym, jak uchronić nasze domostwa przed przegrzaniem. Doraźnym antidotum stały się elektryczne wentylatory, ale te zniknęły ze sklepowych półek już w drugim dniu upałów. Bardziej wydajne, ale też dużo droższe okazały się tradycyjne, niebywale prądożerne klimatyzatory. Dla kogoś, kto liczy grosz do grosza jest to rozwiązanie kompletnie nie do przyjęcia. W takiej sytuacji warto pomyśleć o gruntowym wymienniku ciepła. Kilka lat temu taki system wybudował we własnym zakresie Roman Furman

A wszystko za sprawą... ziemi, która na odpowiedniej głębokości latem kumuluje chłód, a zimą ciepło. Wystarczy w ogródku zakopać niezbyt kosztowną instalację i doprowadzić ją do mieszkania. Dzięki temu zyskujemy ładnych kilka stopni – albo ciepła, albo chłodu. Mamy zatem do czynienia z naturalną klimatyzacją, której użytkowanie prawie nic nie kosztuje.

Ze względu na ograniczenia terenu pan Roman zastosował u siebie układ o długości 25 metrów. System rur o średnicy 200 mm został zamontowany na głębokości około 1,5 metra. Na tym poziomie występuje już stała, całoroczna temperatura o wartości 8-10 stopni.

Następny krok to podłączenie instalacji do domowej wentylacji. Rurę z ziemi wyprowadzamy najlepiej na strych, albo poddasze. Tam instalujemy wentylator, który będzie tłoczył chłodne powietrze do poszczególnych pomieszczeń. Kanały wentylacyjne pan Roman rozprowadził w trakcie remontu korytarza. Zamontował rury tuż pod stropem i doprowadził je do każdego z pokojów. Aby zamaskować tę wątpliwej urody instalację, częściowo obniżył sufit.

img 9649zaja

Nad pracą całości czuwa elektroniczny sterownik, który uruchamia system w ściśle określonych porach. Praca układu uzależniona jest wartości temperaturowych zarówno wewnątrz budynku, jak i na zewnątrz. Efekty? Latem temperatura w mieszkaniu to najwyżej 26-27 stopni. A zimą bardzo znaczące oszczędności na ogrzewaniu.

Przemysław Chrzanowski: Kiedy kilka lat temu rozmawialiśmy o gruntowym wymienniku ciepła, jeszcze nie można było precyzyjnie określić jak urządzenie to wpływa na komfort życia oraz zasobność portfela. Dziś z perspektywy kilku sezonów można już o tym mówić.

Roman Furman: - W ciągu kilku lat zrealizowałem kilka inwestycji, które znacząco podniosły szeroko pojęty komfort termiczny mojego gospodarstwa domowego. Początkowo ogrzewałem mieszkanie miałem węglowym, na sezon zimowy potrzebowałem aż 8 ton tego paliwa. Pierwszym krokiem ku oszczędnościom był montaż kotła opalanego eko-groszkiem. Po tym zabiegu zużycie węgla spadło do 5 ton. Duże znaczenie miało tu także zamontowanie automatyki pogodowej. Ważnym elementem była tu również termomodernizacja obiektu połączona z montażem rolet zewnętrznych. Wszystko to w połączeniu z wydajnie funkcjonującym gruntowym wymiennikiem ciepła dało znaczące oszczędności. W ubiegłym sezonie zimowym na ogrzanie 200-metrowego domu wystarczyły mi 3 tony dobrej jakości eko-groszku.

Czy jest to już system idealny? Czy może coś wymaga poprawy, aby oszczędności były jeszcze większe?

- Gdybym jeszcze raz zabierał się za te inwestycję z pewnością zamontowałbym więcej rur w ziemi. Obecny 25-metrowy układ przy niemal 40-stopniowych upałach nie był wystarczająco wydolny. Problemem nie była sama wysoka temperatura, ale i czas jej występowania. Przez kilkanaście dni ziemia mocno się nagrzała, przez co efektywność wymiennika ciepła zauważalnie malała. Przy dłuższym systemie łatwiej byłoby osiągnąć satysfakcjonujący, komfortowy dla człowieka poziom temperatury.

Aby układ był jeszcze bardziej wydajny, można zamontować urządzenie, które będzie czerpać energię z powietrza wywiewanego z mieszkania. Jak się powszechnie uważa, nawet przy porządnie wykonanej izolacji murów domu jednorodzinnego, straty energii mogą sięgać około 25%. Ciepło ucieka kominami wentylacyjnymi. Żeby straty te zminimalizować, trzeba zainwestować w tak zwany rekuperator.

- Planuję zakup takiego urządzenia, póki co wykonałem zamiennik własnego pomysłu. Są to po prostu dwie rury włożone jedna w drugą. W wewnętrznej płynie powietrze z gruntowego wymiennika ciepła, w zewnętrznej- to wywiewane z mieszkania. Mechanizm jest taki, że powietrze usuwane z pomieszczeń oddaje ciepło poprzez metalową ściankę rury wewnętrznej z powietrzem wprowadzanym do mieszkania.

Jest to rozwiązanie dość prowizoryczne, aczkolwiek w pewnym zakresie przyczynia się to do zmniejszenia strat energetycznych. Temperaturę powietrza nawiewanego w okresie zimy możemy w ten sposób podnieść o kilka stopni. Moje rozwiązanie jest oczywiście ekonomiczne, ale w porównaniu z profesjonalnymi urządzeniami tego typu z pewnością mało wydajne. Ważny w tym wszystkim jest również aspekt ekonomiczny, zakup dobrego rekuperatora może sięgać nawet 10 tys. zł.

Jak dużą rolę w całym systemie odgrywają wspomniane rolety zewnętrzne?

- Latem ich rola jest nie do przecenienia. Wiadomo powszechnie, że to wpadające do wnętrza obiektu promienie słoneczne stanowią główną przyczynę wzrostu temperatury w mieszkaniu. Wystarczy jednak częściowo zasłonić okna roletami, by zapewnić sobie optymalne warunki egzystencji. U siebie zastosowałem ponadto automatyczne sterowanie, sprzężone z dwoma czujnikami temperatury. Jeżeli jest upał, rolety same się zamykają, nawet wtedy, kiedy nikogo nie ma w domu. Dodatkowo mogę nimi niejako zarządzać za pomocą specjalnej aplikacji w telefonie komórkowym.

Wszystkie te urządzenia wyglądają na skomplikowane, a jak jest z ich awaryjnością? Czy którekolwiek już kiedyś odmówiło posłuszeństwa?

- Gruntowy wymiennik ciepła funkcjonuje u mnie już pięć lat. Przez ten czas żaden z jego elementów nie uległ awarii. Myślę, że jest to zasługa dobrych jakościowo komponentów. Szczególnie zadowolony jestem z wentylatora, który „wykonuje tu największą robotę”.

Pozostało nam jeszcze wspomnieć o zaletach gruntowego wymiennika ciepła...

- Gdyby porównać go z tradycyjną klimatyzacją, to przede wszystkim należałoby zwrócić uwagę na pobór energii elektrycznej. Schłodzenie mieszkania do przyjaznych człowiekowi wartości temperaturowych będzie kilkadziesiąt razy tańsze.

W moim systemie prąd pobiera jedynie 50-watowy wentylator. W przypadku klimatyzatora zużycie energii będziemy mieć na poziomie około 3500 wat. Z pewnością można to potem odczuć przy opłacie za zużytą energię elektryczną.

A co dzieje się zimą? Temperatura nawiewu osiąga około zera stopni. To oczywiście i tak bardzo zimne powietrze, ale w porównaniu z zimową temperaturą na zewnątrz, to ewidentna korzyść. Gdyby tak uchylić okno (jak zwykliśmy to robić w celu wywietrzenia mieszkania), do środka wpadłoby powietrze o arktycznej temperaturze na przykład minus 20 stopni. Instalacja z gruntowym wymiennikiem ciepła zapewni nam komfortową wentylację bez narażania się na kontakt z tak niskimi temperaturami.

***

WIĘCEJ INFORMACJI NA TEN TEMAT: Historia budowy instalacji w 2010 roku

1 komentarz

  • maw

    a w jaki sposób usuwane są zanieczyszczenia (grzyby, bakterie) z wewnętrznych elementów instalacji podziemnej

    maw czwartek, 02, sierpień 2018 20:38 Link do komentarza

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx