Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

A karpiowi darowali życie – jak prezydent Obama indykowi…

Spotkają się przy wigilijnym stole od ponad 30 lat. Zmieniały się rządy, zmieniali się włodarze, Polska zmieniała ustroje polityczne... A one wiernie trwały przy swojej tradycji. Panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Dzietrzkowicach (woj. łódzkie) podkreślają, że na ten dzień z tęsknotą czekają przez cały rok.

4
Podczas dzierzkowickiej wigilii nie mogło zabraknąć również pierogów z kapustą i grzybami. Z dumą prezentują swoje potrawy panie: Jolanta Kaleta, Karolina Lipieta, Henryka Olek, Stanisława Stępień, Ana Nowak, Elżbieta Zysiek oraz Krystyna Czarnecka.

Spotykamy się z nimi na kilka godzin przed uroczystą wigilią. Chociaż w kuchni trwa jeszcze krzątanina, w miejscowej remizie wszystko dopięte jest już na ostatni guzik. Suto zastawione stoły, scena udekorowana w jasełkowe motywy, choinka ozdobiona szydełkowanymi bombkami – to efekt wielotygodniowych, mozolnych przygotowań.

Członkinie miejscowego koła gospodyń spotykają się na długo przed wigilią. A to dlatego, żeby sobie wszystko dokładnie zaplanować. Przygotować wieczerzę dla tak wielkiego grona ludzi toż to nie lada wyzwanie nawet dla prężnej firmy cateringowej. Najpierw obraduje zarząd, który ustala dokładnie, jakie potrawy będą przygotowane na ten rok, kobietom z dzierzkowickiego KGW pomaga w tym pani Krystyna Czarnecka z wieruszowskiego oddziału Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Bratoszewicach.

2

- Kiedyś na naszych stołach dominował karp. Teraz idziemy z duchem czasu i staramy się wprowadzać nowe rybne dania. Karpia nie wszyscy tolerują, chociaż niewątpliwie to on jest kojarzony z wigilijnym stołem. Śmiejemy się, że postąpiłyśmy tak jak prezydent Obama, który darował życie niejednemu indykowi… My zrobiłyśmy to samo ze wspomnianym karpiem – mówi Jolanta Kaleta.

- Zdecydowana większość tradycyjnych potraw na naszym stole to efekt wieloletnich doświadczeń kulinarnych naszych przodków. Wigilijne menu zwykle oparte było o produkty z własnego gospodarstwa: fasolę, kapustę, grzyby z pobliskiego lasu, suszone owoce z przydomowego sadu, ryby wyławiane z okolicznych stawów. Nic się nie marnowało. Była to dość prosta kuchnia, wykorzystująca sprytne patenty. Weźmy na przykład kapustę z gniecioną fasolą. Zamiast robić dodatkową zasmażkę, gospodynie ugniatały fasolę na gładką masę i zaciągały nią kapustę. W wielu naszych domach nadal przygotowuje się tę potrawę – mówi Henryka Olek.

3

- Podobnie jest z moczką, która zastępuje z powodzeniem kompot z suszu. To napój przygotowywany przede wszystkim na Śląsku, a że nasz region położony jest na styku kilku województw i sąsiaduje ze Śląskiem Opolskim, to i tradycje kulinarne bywają podobne. A moczkę robi się z rozgotowanych pierników na bazie wywaru z suszonych owoców, dzisiaj dorzucamy do tego migdały, rodzynki, śliwki i morele. Dodaje się do tego kompot z truskawek i agrestu. Całość zagęszcza się czekoladą, kakao i masłem. Na koniec dodajemy odrobinę alkoholu, żeby nam się to nie zepsuło. A wracając do piernika, to podkreślę, że na Śląsku jest on w okresie przedświątecznym wypiekany w okolicznych piekarniach z przeznaczeniem właśnie na moczkę – opowiada Jolanta Kaleta.

Uczestnictwo w przygotowaniach do wspólnej wigilii panie traktują niczym kulinarne szkolenie. Wiele potraw trafia potem na stoły w ich domach.

– Staramy się przyglądać, jak powstają poszczególne dania, wymieniamy się przepisami, a potem same tego próbujemy we własnej kuchni. Swoimi doświadczeniami dzielimy się także z paniami, które biorą udział w uroczystej wieczerzy. A gości mamy nie tylko z naszej miejscowości, zapraszamy mieszkańców pobliskich wsi i miasteczek. Zawsze dbamy o to, by w ten szczególny dzień nikt od stołu nie odszedł głodny - dodaje z uśmiechem Henryka Olek.

5

- Dla mnie to spotkanie jest szczególne. Przed 30 laty po raz pierwszy zorganizowałyśmy tu wigilijną wieczerzę dla mieszkańców. Byłyśmy prekursorkami tej pięknej tradycji. Czy warto to robić? Dla mnie najważniejszym sygnałem potwierdzającym sens tej inicjatywy był fakt, iż opłatek wielokrotnie na moich oczach godził ludzi. To właśnie podczas naszej wigilii skłócone ze sobą osoby zaczynały ponownie ze sobą rozmawiać. Społeczeństwo, zapewne za sprawą magii świąt Bożego Narodzenia, wyraźnie się cementowało.

1

I o to tutaj chodzi. Z czasem zaczęli do nas przyjeżdżać mieszkańcy ościennych miejscowości. Zwykle przy stole zasiadają również przedstawiciele lokalnych władz, organizacji, jest także młodzież szkolna. Wszyscy wspólnie podziwiamy przedstawienie jasełkowe, śpiewamy kolędy i delektujemy się tym magicznym czasem. Cieszę się, że to właśnie tutaj dane mi było wespół z paniami z miejscowego koła zakończyć wigilijne dzieło – z nostalgią podsumowuje odchodząca na emeryturę Krystyna Czarnecka.

Przemysław Chrzanowski

***

Przepisy świąteczne gospodyń z Dzietrzkowic

Kulebiak

Zaczynamy od przygotowania ciasta drożdżowego. Będziemy potrzebować pół kilograma mąki, 3 dag drożdży, szklankę mleka i 3 jajka. W mleku rozpuszczamy drożdże, a potem łączymy wszystkie składniki. Ciasto, które w ten sposób powstaje ma tę zaletę, że nie trzeba go trzymać do wyrośnięcia, można je od razu zapiekać. Wcześniej jednak musimy zatroszczyć się o farsz. Robimy go z kilograma świeżej kapusty, którą szatkujemy i gotujemy. Drugi składnik farszu to pieczarki, trzeba je bardzo drobno pokroić, albo przetrzeć na grubych oczkach tarki. Do kompletu dodajemy posiekaną cebulkę. Całość przesmażamy na tłuszczu i dodajemy do kapusty. Na koniec wbijamy trzy jajka, których zadaniem będzie scementowanie farszu z ciastem. Dochodzimy do momentu, kiedy należy rozwałkować ciasto (mniej więcej tak jak robi się to na rolady makowe), potem równo rozprowadzamy farsz i całość zawijamy w rulon. Teraz zostaje nam upiec kulebiaka w piekarniku, a po wystygnięciu delektować się jego znakomitym smakiem.

Słodkie orzechy

Wyglądają jak prawdziwe, a są słodkim, świątecznym frykasem. Do ich przygotowania będziemy potrzebować przede wszystkim specjalnej prasy, która nadaje odpowiedni kształt ciastu, a zarazem jest formą do pieczenia (można ją nabyć na każdym targowisku). Do przygotowania ciasta potrzebować będziemy: pół kilograma mąki, jedną margarynę, pół szklanki kwaśnej śmietany, łyżkę kakao, łyżkę cukru, dwa żółtka, łyżeczkę sody oczyszczonej oraz odrobinę octu. Najpierw wyrabiamy śmietanę razem z żółtkami i sodą. Potem przygotowujemy ciasto (dokładnie tak jak na makaron) i dodajemy kakao. Tak przygotowaną masę nakładamy małymi kulkami do prasy. Po upieczeniu, należy pomyśleć o kremie, którym wypełnimy obie połówki orzecha. W tym celu ucieramy margarynę (najlepiej „Kasię”) z jajkiem ubitym z cukrem, do tego dodajemy okruchy ciasta, pozostałego po wypieczeniu, do tego dorzucamy zmielone orzechy. Kto tego nigdy nie próbował, niech czym prędzej biegnie do kuchni. Naprawdę, palce lizać.

Kapusta z fasolą

Świeżą kapustę szatkujemy i gotujemy. Wcześniej jednak płuczemy i namaczamy fasolę. Następnie gotujemy ją w tej samej wodzie – koniecznie! Potem podsmażamy posiekaną cebulkę. Wszystkie składniki łączymy z sobą i doprawiamy do smaku solą, pieprzem oraz octem. To bardzo prosta, ale wręcz pożądana potrawa na wigilijnym stole.

Karp w galarecie

Świeżą rybę tradycyjnie oprawiamy i gotujemy pokrojoną w dzwonki w rosole warzywnym. W jego skład wchodzą: seler, marchew, pietruszka oraz por. Po około 20 minutach obgotowaną rybę układa się na talerzu, formując z kawałków całą „sylwetkę” karpia. Z wywaru natomiast przygotowuje się zalewę, dodając do niego żelatynę. Kiedy roztwór jest już gotowy, wystarczy wylać go wprost na talerz z rybą. Potem należy już tylko odstawić potrawę na kilka godzin w chłodne miejsce do zastygnięcia.

Kutia

Do jej przygotowania potrzebna będzie specjalna pszenica (jest dostępna w dobrych sklepach spożywczych). Gotuje się ją i dodaje mnóstwo bakalii, nie żałujemy więc rodzynek, migdałów, można także dodać suszonych owoców. Do tego dodajemy jeszcze miód i zmielony, przegotowany mak. Do smaku doprawiamy cukrem.

Praktycznie tak samo robi się makówkę, tyle, że zamiast pszenicy wykorzystuje się bułkę-chałkę. Pozostałe komponenty są takie same. Obie potrawy są wyśmienite.


***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx