Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Śląski garnek wartości. O etnokuchni, etnometodzie i etnohoryzontach nowoczesności

Recenzja: Anna Lerch-Wójcik, Pełny bonclok. Tradycje kulinarne w podmiejskich dzielnicach Jastrzębia Zdroju, Jastrzębie Zdrój 2018, ss. 224.

 

Pasja i trud antropologiczny. O książce pisanej życiem przez dziesięć lat

Książka Anny Lerch-Wójcik, zatytułowana jako Pełny bonclok. Tradycje kulinarne w podmiejskich dzielnicach Jastrzębia Zdroju, powstawała formalnie w latach 2008-2018, a nieformalnie pisała ją życiem codziennym i świątecznym śląska biografia prywatna, wrażliwej na kontakt kulturowy, świadomej siebie antropolożki. Autorka przez pełną dekadę swego życia, prywatnego i zawodowego jednocześnie, zebrała i przetestowała osobiście 66 przepisów kuchni regionalnej, prowadząc przy tym szereg pogłębionych rozmów antropologicznych z członkami swej rodziny z Bzia oraz Jastrzębia Górnego.

Przeprowadziła też ona uzupełniające i kontekstowe, rzetelne badania terenowe w Ruptawie, Jastrzębiu Górnym oraz Zdroju, a także odbyła kwerendy eksplorujące przepisy kulinarne – zdeponowane często - jak to relacjonuje Anna Lerch-Wójcik „na luźnych kartkach oraz w starych zeszytach”. W efekcie synergicznej siły tej pasji i konsekwencji trudu antropologicznego powstało poważne, w swej jakości wykonania i wartości antropologicznej, dzieło badawcze poświęcone antropologii jedzenia. Autorka zrekonstruowała w nim autentyczny i ciągle żywotny folklor kulinarny podmiejskich dzielnic Jastrzębia-Zdroju, na terenie których mieszczą się dziś sołectwa miasta takie jak Bzie, Moszczenica, Ruptawa, Borynia, Szeroka i Skrzeczkowice wraz z osiedlami Jastrzębie Górne i Dolne oraz Zdrój.

Udało się w tej nadzwyczajnej w swej lekkości podawczej, także (oprócz niewątpliwej wartości etnograficznej dzieła) książce kucharskiej z przepisami i fotografiami potraw, ocalić oryginalną gwarę śląską, w której podane są autentyczne receptury historycznych dań śląskich, niektórych uznanych zresztą dziś za certyfikowane produkty regionalne. Anna Lerch-Wójcik otwiera przed czytelnikami swą fascynującą etnokuchnię, bo dzieli się ona własną wnikliwością solidnej, systematycznej i konsekwentnej pracy etnograficznej, zachęcając tym samym do dowartościowania poznawczego jej autorskiej etnometody i wyszukanego smaku prezentowanej tak tradycji.

W gwarze śląskiej tytułowe słowo bonclok wywiedzione jest od niemieckiej nazwy Bolesławca (Bunzlau) i oznacza ono kamionkowy garnek, przeznaczany między innymi do przechowywania z sukcesem potraw kwaśnych, tłustych i mocno przyprawionych. Jak czytamy na kartach owej antropologicznej książki kucharskiej: „Bonclok nawiązuje do śląskiej tradycji. Już samo słowo jest niezwykle <<śląskie>>, od razu słychać, skąd pochodzi. Pełny bonclok był zawsze synonimem dostatku. To w nim gospodynie przechowywały: mlyko, kiszka, śmietonka, masło, łój i szmalec, mięso, nociastek na chlyb i żur, kiszona kapusta i łogórki oraz smażone śliwki. (s. 9)” I taka właśnie jest cała ta książka, wyznaczająca etnohoryzonty nowoczesności, pełne smaku śląskiej tradycji kulinarnej, której jakość możemy odkrywać dziś świadomie, czerpiąc z niej tylko to, co jest jej wartościami, a więc: więzi społeczne, szacunek do własnej – indywidualnej i zbiorowej – genezy rodzinnej oraz rzetelną wiedzę, w tym ocalony język dialektów, czyli po prostu gwar codziennych z naszych domów.

Książka poddana została konsultacji naukowej doktor Marii Lipok-Bierwiaczonek, a na jej okładce, zaprojektowanej przez Renatę Dziadek, umieszczono ornamenty wzorowane na tradycyjnym hafcie śląskim. Fotografie gotowych potraw wykonała sama Anna Lerch-Wójcik. W ten sposób tradycja kulinarna stała się otwartą ścieżką do żywieniowej samoświadomości kulturowej każdego, kto sięgnie po książkę, niezależnie od tego, czy będzie ją czytał jako swoistą rozprawę antropologiczną, podaną w czystej gwarze śląskiej, czy też odważy się zacząć gotować i smakować po śląsku. Obie te strategie lektury mają swoje smaki, warte zauważenia nie tylko kuchni śląskiej, ale i kuchni etnograficznej pracy badawczej Autorki. Przepisy po śląsku zachęcają do degustowania piękna tego dialektu, a nawet – wtórnie - prowokują do poszukiwań własnych korzeni kulinarnych w rodzinie.

 

Jak się smakuje etnokuchnię. O metodzie pracy z doświadczeniem kulinarnym

Anna Lerch-Wójcik z równą precyzją rekonstruuje receptury kuchni śląskiej i jak zapewnia każdy z 66 przepisów przetestowała osobiście, czego dowodem są zresztą zdjęcia gotowych potraw, jak i udostępnia piękny, czysty język gwarowy tego regionu. Książka opatrzona została Słowniczkiem wyrazów gwarowych, niezwykle cennym etnograficznie, gdyż na przykład na jego podstawie udało mi się ad hoc wychwycić pole semantyczne gwary śląskiej, żywej w małopolskich wsiach, z których rekrutowali się powojenni górnicy z Małopolski szukający na Śląsku lepszego życia niż była im w stanie zaoferować głodna, nieurodzajna ziemia Galicji.

Efekt takiej lektury świadczy zatem o dużej wartości dokumentacyjnej książki, choć czytanie jej dla czystej przyjemności jest wystarczająco motywujące, by książkę polecać jako źródło antropologiczne i literaturę kulinarną. Metoda pracy z doświadczeniem kulinarnym jako kategorią doświadczenia terenowego widoczna jest też bowiem w interesujących zdjęciach archiwalnych, dokumentujących życie codzienne na Śląsku. Pełen garnek śląskich wartości w takim wydaniu to – metaforycznie rzecz ujmując – smaczna zupa rzetelnych badań, śmietanka świetnej formy stylistycznej autentycznej gwary śląskiej i przyprawa cieszących oko fotografii, tak historycznych, jak i współczesnych. Te stare zdjęcia oddają niepowtarzalny klimat śląskiej rodziny, codziennej i świętującej, a te nowe fotografie z powodzeniem mogłyby pracować na okładkach wysokonakładowych, nowoczesnych pism kulinarnych. Smak tradycji spotyka się w takim wykonaniu z wykwintnymi wymogami współczesnego przekazu. Udało się więc tu stworzyć jednocześnie wybitną publikację antropologiczną i, bardzo udaną, nowoczesną książkę kucharską.

 

Przepis na nowoczesną animację kultury. O etnohoryzontach wrażliwej kuchni

Książka Anny Lerch-Wójcik, oprócz warstw etnograficznej i antropologicznej oraz kulinarnej, skrywa w sobie również unikalny, bo rodzimy i oryginalny w swym zanurzeniu w lokalność, potencjał nowoczesnej animacji kultury, czyli zarys możliwych badań w działaniu. Ile można przeprowadzić na jej podstawie warsztatów z zakresu etnokuchni? Ile inspiracji transgeneracyjnych pomieszcza w sobie metoda pracy zaprezentowana w publikacji? Odpowiedzi może być tyle, ilu wrażliwych czytelników. Etnohoryzont tej książki to rzeczywistość badawcza wrażliwej na kontakt kulturowy relacji z drugim człowiekiem. Rozmowa o kuchni jest przecież zawsze mikrobadaniem kulturowym, a etnograficzna książka kucharska zaprasza wprost do kuchni wrażliwej na smak spotkania z drugim człowiekiem, przy dostatnim stole otwartości na twórczy smak różnicy i na wspólne podzielanie apetytu na to, co nowe i inne lub – przeciwnie - tradycyjne i podobne.

Książka Anny Lerch-Wójcik jest dyskretnym otwarciem wielu pomysłów na lokalność w działaniu, także tym globalnie zorientowanym na dumę bycia stąd i umiejętność mądrego zrelacjonowania tej dumy innym. Etnohoryznt smaku bywa zwykle głodem otwierania wszelkich wymiarów wrażliwości kulturowych. I mimo że to w swej genezie śląska kuchnia i śląska gadka w przepisach, to jej horyzont myślenia o kuchni, rozmowie przy stole i smakowaniu codzienności lub święta, odsłania przed odbiorcą przyjemny głód antropologicznej wrażliwości na uważne smakowanie pełni życia. Wszak w kuchni, na zapiecku, bywa ukryte domowe ciepło ucieczki przed światem trudnych wyzwań, a od kuchni chcemy poznać wszystko to, co ważne. Kuchnia to bulgoczący kocioł metafor i gar dosłownych wspomnień z dzieciństwa. Trzeba do niej umieć zaglądać dojrzale i – jak mówi małopolskie powiedzenie – samemu grzebać po garach. W tym kulturowym garze, a na Śląsku w boncloku, pełno jest żywych, choć i starych danych kulturowych, które dobrze się przechowały od dawna do teraz. Pełny bonclok czeka więc tu na otwarcia tradycji!

Link do publikacji umieszczonej na blogu Autorki: https://bonclok.pl/o-boncloku-autorce.html

Autorka: Anna Kapusta

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx