Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Faryny po roku 1945

Faryny po roku 1945 Wczesną wiosną 1945 roku rozpoczął się nowy, dramatyczny okres w...

Faryny po roku 1945


Wczesną wiosną 1945 roku rozpoczął się nowy, dramatyczny okres w dziejach Mazur. Nastąpiła zmiana ich przynależności państwowej oraz stosunków narodowościowych i wyznaniowych. Została zlikwidowana granica państwowa między Polską a Niemcami oddzielająca Mazury od Kurpi. Na Mazurach, w związku z procesami demograficznymi, powstała skomplikowana sytuacja narodowościowa, która była przyczyną rozmaitych zadrażnień i konfliktów. W następstwie II wojny światowej wielu mieszkańców Faryn, uciekając przed Armią Czerwoną, opuściło na zawsze Prusy Wschodnie. Ta część z nich, która nie zdążyła wyjechać i zachowała poczucie przynależności do kultury niemieckiej, została w pierwszych dwóch latach po wojnie wysiedlona do Niemiec. Doświadczenia powojenne dla pozostałej ludności mazurskiej okazały się bolesne i zaciążyły na jej dalszych losach. W tym czasie na Mazury zaczęła przybywać ludność z Mazowsza, przede wszystkim z Kurpi, zasiedlając opuszczone gospodarstwa. Integracja i adaptacja w nowych warunkach politycznych stała się najważniejszym problemem ludności zamieszkującej Mazury, czyli Mazurów, Kurpiów i Kresowian.

W nocy 19 stycznia 1945 roku sołtys Faryn otrzymał rozkaz ewakuacji informujący, że należy wyjechać na cztery tygodnie, później, jak mówiono, będzie istniała możliwość powrotu do swoich domów. Następnego dnia wczesnym rankiem, w warunkach surowej zimy, kolumna mieszkańców wyruszyła z Faryn w stronę Bałtyku. Pierwsi Mazurzy wyjeżdżali nie oczekując na zarządzenia władz prowincji, korzystali z kolejki wąskotorowej, a następnie podróżowali koleją do Szczytna i dalej pociągami ewakuacyjnymi do Królewca. Stamtąd docierali do Pilawy (Bałtyjsk), skąd statkami płynęli do Niemiec zachodnich. Część uciekających Mazurów z powodu szybkiego marszu oddziałów Armii Czerwonej w kierunku Zatoki Gdańskiej i odcięcia drogi ucieczki, nie zdążyła dotrzeć do celu podróży i zimą zmuszona została do powrotu do pozostawionych domów. 

24 stycznia 1945 roku zabudowania wsi w trakcie wkraczania Armii Czerwonej, pomimo rabunków jakie odbywały się w okolicy, w większości nie zostały zniszczone. Pierwszego powojennego sołtysa w Farynach, Mazura, mianowała Radziecka Komenda Wojenna. Starosta szczycieński na odprawach z sołtysami powiatu w kwietniu 1945 roku zalecał zabezpieczanie maszyn rolniczych i zboża, co uzasadniał fatalną sytuacją w dziedzinie bezpieczeństwa i grasującymi bandami napadającymi na ludność. W pierwszych miesiącach 1945 roku częstym zjawiskiem  było ukrywanie się w lasach mieszkańców Mazur.

Pierwsi nowi osadnicy, pochodzący z Kurpi, przybyli do Faryn już w maju 1945 roku. Zachowały się świadectwa, z których wynika, że osadnicy często zamiast pozostać na stałe w okolicy, zabierali wszelkie dobra, jakie zdołali unieść  i wracali do swoich rodzinnych wsi. W okresie od 15 maja do 8 czerwca 1945 roku powiat szczycieński zasiedliło około 500 rodzin
„z najbiedniejszego elementu powiatów: makowskiego, ostrołęckiego, przasnyskiego.” W obawie o bezpieczeństwo, broniąc się przed bandami szabrowników, zgodnie z zarządzeniem pełnomocnika rządu z 10 lipca 1945 roku, w wiosce zorganizowano straż ochronną. W lipcu tego samego roku ludność osadnicza w powiecie szczycieńskim zmniejszyła się o 30 procent z powodu masowych rekwizycji maszyn i narzędzi rolniczych przez Armię Czerwoną. Władze radzieckie zabraniały młócić zboże, a cała ludność polska, mazurska i niemiecka została przymuszona do pracy. Niezależnie od problemów z żołnierzami Armii Czerwonej, prawie codziennie dochodziło w tym czasie do rabunków dokonywanych przez ludność z polskiego pogranicza. „Ludność ta rabuje wszystko, co przedstawia jakąkolwiek wartość, nawet świeżo skoszone zboże znajdujące się w kopach”, donosił starosta szczycieński, Walter Późny, w sprawozdaniu z 7 sierpnia 1945 roku.
 

Wspólne życie Mazurów i Kurpiów w nowych warunkach społecznych nie zawsze układało się dobrze. Osiadła ludność wywodziła się “z najbiedniejszego elementu” – jak określił to Walter Późny, który sprawowała swój urząd w latach 1945-1949. Można z pewnością przyjąć, że osadnicy ci niewiele wiedzieli o Mazurach, zaś zdecydowana większość z nich posługiwała się uproszczonym wizerunkiem  Mazurów, uważając ich za Niemców.

Część ludności miejscowej nie zgłosiła się do ewidencji ludności, wykorzystując chaos panujący na tych terenach w pierwszych latach po wojnie. Tymczasem ludność niemiecka masowo składała wnioski o wydawanie zezwoleń na wyjazd do Niemiec. Wydawano je jednak jedynie inwalidom i starcom, podczas gdy ludzi dysponujących jakimkolwiek wykształceniem zawodowych przymuszano do pozostania na miejscu. Polskie władze zezwalały wyjeżdżającym na zabranie ze sobą bagażu do 20 kilogramów. Wyjeżdżających z Polski do Niemiec rewidowano, upokarzano, rekwirowano im przedmioty osobiste i poddawano szykanom. W latach 1945-1947 wielu Mazurów utożsamiających się z kultura niemiecką opuściło Faryny. Akcję wysiedleń Niemców popierały władze państwowe. Świadectwem tego jest okólnik Pełnomocnika Rządu RP na Okręg Mazurski wydany w Olsztynie 1. października 1945 roku, wzywający ich do dobrowolnego wyjazdu na Zachód.

10. października 1945 roku okręgowy pełnomocnik rządu wydał zarządzenie w sprawie obowiązku posiadania dowodów stwierdzających własność posiadanego lub przewożonego majątku ruchomego. Zarządzenie to miało przeciwdziałać szabrownictwu, jednak jego skuteczność była bardzo ograniczona. W sprawozdaniu Wydziału Osiedleńczego Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie za maj 1946 roku informowano o niezadawalającym stanie bezpieczeństwa na terenie powiatów sąsiadujących z województwem białostockim i warszawskim. Wzajemny stosunek ludności mazurskiej i napływowej określono, jako „nieżyczliwy z powodu sporów majątkowych, powodujących wzmożoną chęć wyjazdu na Zachód”.

Między rokiem 1945 a 1948 Mazurów poddano procedurze rejestracji. Za enigmatycznie  brzmiącymi pojęciami weryfikacja i opcja kryło się wymuszanie opowiedzenia się za polskością. W oczach Mazurów było to żądanie niestosowne, dlatego odmawiali oni składania podpisów pod taką deklaracją. Władze polskie sięgnęły po represje. Jednak im więcej szykan stosowano wobec miejscowej ludności, z tym większą determinacją Mazurzy występowali jako Niemcy. Akcje weryfikacyjne odniosły niewielki sukces. Starosta szczycieński w raporcie z 13 marca 1946 roku potwierdza przyczyny niedeklarowania się Mazurów, zwracając uwagę na liczne napady i rabunki popełniane przez ludność pogranicznych powiatów: przasnyskiego, makowskiego i ostrołęckiego. Ludność rodzima niechętnie odnosiła się do weryfikacji, także apele duchownych kościoła ewangelickiego nie przynosiły rezultatu.

Sprawozdanie starosty z 19 lipca 1946 roku informowało także o napadach rabunkowych na miejscową ludność dokonywanych przez uzbrojone bandy z sąsiednich powiatów: ostrołęckiego, przasnyskiego, łomżyńskiego. Zorganizowane bandy szabrowników rozbierały nawet domy i wywoziły je na Kurpie. Sytuacja ta w ocenie starostwa przyczyniła się do niepowodzenia akcji weryfikacyjnej, ponieważ ludność miejscowa nie miała zagwarantowanego bezpieczeństwa i możliwości przyzwoitej egzystencji. Mazurzy sami deklarowali niechęć do opuszczenia swojej ojczyzny, twierdząc, że znaleźli się w sytuacji przymusu, a często także realnego zagrożenia życia. Warto podkreślić, że MO i UB nie przeszkadzały w grabieży i rabunkach oraz nie podejmowały żadnych działań przeciwko bandom szabrowników. W opinii wojewody akcja weryfikacyjna była nieskuteczna z powodu nastawienia przesiedleńców z Polski do Mazurów, traktowanych w sposób okrutny i postrzeganych powszechnie jako Niemców. Skutkiem  takiej postawy były masowe wyjazdy Mazurów do Niemiec. Wojewoda proponował akcję uświadamiającą prowadzoną przez nauczycieli w szkołach. Starosta w sprawozdaniu informował o przybyszach z centralnej Polski o nieustalonych nazwiskach, dokonujących szeregu napadów na miejscową ludność. W sprawozdaniu z 3 grudnia 1946 roku Walter Późny informował, że wśród ludności miejscowej, która nie poddała się dotychczasowej akcji weryfikacyjnej panuje dotkliwa bieda, z chwilą nadejścia mrozów mogą zdarzyć się spowodowane wycieńczeniem wypadki śmiertelne. Wójt gminy Rozogi i starosta szczycieński w latach 1946-1947 informowali o licznych kradzieżach na terenie gminy Rozogi dokonywanych na Mazurach i pozostających tu jeszcze Niemcach oraz osadnikach z Kurpi. 23 listopada 1947 roku we wsi Faryny funkcjonariusz MO postrzelił dwóch mieszkańców Myszyńca podejrzanych o napad rabunkowy. Poziom świadomości narodowej okolicznej ludności polskiej był niski. Dlatego ludność napływowa często dla uproszczenia sprawy postrzegała swych sąsiadów, Mazurów wyznania ewangelickiego jako Niemców. 

Pierwszy etap weryfikacji trwający formalnie od 24 kwietnia 1945 roku do 6 kwietnia 1946 roku nie przyniósł poprawy położenia ludności rodzimej. Sprawa weryfikacji była nie zakończona jeszcze w 1948 roku. Dlatego władze państwowe zwróciły się do władz kościoła katolickiego, ewangelickiego i baptystycznego o pomoc w rozwiązaniu tego problemu. Liczba osób niezweryfikowanych zakwalifikowanych do repatriacji w grudniu 1947 roku z gminy Rozogi wynosiła 236 osób, z powiatu szczycieńskiego zaś 1043 osób.

W miesięcznych sprawozdaniach starosty szczycieńskiego z pierwszej połowy 1947 roku wzajemne stosunki ludności miejscowego pochodzenia z osiedleńczą określa się jako „pomyślne”. Jednocześnie jednak znajdujemy tam stwierdzenie, że Mazurzy chcą wyjechać do Niemiec w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Powtarzają się napady rabunkowe, a także spory związane z zajmowaniem gospodarstw przez osadników. Rabunki i szabrownictwo zmniejszyły się na przełomie 1946/47 roku, co tłumaczono tym, iż wywieziono już wszystko co nadawało się do wywiezienia.

Wspólne życie Mazurów i osadników powodowało, że z biegiem lat nawiązywano kontakty sąsiedzkie i bliższe znajomości. Powoli, mimo utrzymującej się wzajemnej nieufności, udało się powrócić do pewnej normalności. Stopniowo następowały procesy integracji i adaptacji w nowych warunkach politycznych. Jednak doświadczenia pierwszych lat powojennych okazały się zbyt bolesne i stały się jedną z przyczyn częstych wyjazdów Mazurów do Niemiec. Dla nich rok 1945 stał się bardzo bolesna cezurą a świat, jaki znali dotychczas, bezpowrotnie odszedł w przeszłość. W latach 1952 – 1977 z terenu gminy Rozogi wyjechały łącznie 132 rodziny liczące w sumie 668 osób. Szczególne nasilenie wyjazdów nastąpiło w latach siedemdziesiątych XX wieku. Pomimo gwałtownych zmian porządku  politycznego i społecznego po 1945 roku, a także  prób administracyjnego zacierania granicy mazursko - kurpiowskiej, mieszkańcy Faryn, pamiętając o swych kurpiowskich korzeniach dzisiaj emocjonalnie identyfikują się z Mazurami.

Dr Zbigniew Kudrzycki

***

Więcej na ten temat: 

Faryny w starej fotografii

Faryny- zarys dziejów

Krótka historia Faryn

wersja do druku

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx