Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Kapele z „Zimnej wojny”

O tym, że kapele grające muzykę ludową mają wystąpić w filmie Pawła Pawlikowskiego w środowisku mówiło się od dawna. Odczuwało się niewytłumaczalne podniecenie, które dzisiaj, w przededniu oscarowej nocy nabiera szczególnego znaczenia. Wtedy nikt nie przypuszczał, że muzyka spod polskiej strzechy trafi aż do Hollywood.

Od podszewki temat zna Piotr Baczewski, który na co dzień dokumentuje i popularyzuje muzykę tradycyjną. Tych, którzy zagrali i zaśpiewali w „Zimnej Wojnie” wymienia jednym tchem:

- Kapela Romana Wojciechowskiego z Opoczna, kapela Wiesławy Gromadzkiej z Kamienia Dużego, Katarzyna Majerczyk-Bobak z Chabówki, Stefania Bortniczak, kapela Manugi z Bukówca Górnego, kapela Tadeusza Tarnowskiego i Ryszarda Piecyka z Wiru oraz Gabriela Kmon spod Krosna – wylicza Piotr Baczewski.

– Na dobrą sprawę nie wszystkich ich widać. Jest taka scena przed pałacykiem, gdzie ludzie tańczą do muzyki zespołu „Mazurek”, a w drugim trzecim planie przewija się kapela Wojciechowskiego. Za moment, jak przez mgłę, przebija się śpiewająca po łemkowsku Julia Doszna, która w Filmie występuje ze Stefanią Feciuch z Bielanki w Małopolsce.

Panowie przyjechali na Ogólnopolski Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym
by zagrać w klubie festiwalowym Tyndyryndy i przede wszystkim potańczyć do ukochanej muzyki.
Tam wypatrzył ich reżyser Paweł Pawlikowski i zaproponował rolę w nominowanym do Oskara filmie.

4zaja45

Wszyscy ci muzykanci nie są rdzeniem całej opowieści, są natomiast punktem wyjścia historii opowiedzianej przez twórców obrazu. W narracji towarzyszącej tej produkcji, niestety, niewiele się o nich mówi oddając palmę pierwszeństwa zespołowi „Mazowsze”, który przewija się przez cały film. O ludziach, od których ta muzyka się wywodzi, dzisiaj wcale się nie wspomina. Dlatego warto pokusić się o swego rodzaju suplement.

- Oni trafili do filmu Pawlikowskiego za sprawą festiwalu w Kazimierzu, gdzie na tę okoliczność zorganizowano profesjonalny casting. Reżyser wytypował tam wówczas szereg osób i zespołów, które pasowały do jego wizji. Niektórzy załapali się nieco przypadkowo, ponieważ zostali zauważeni gdzieś na marginesie konkursowych zmagań. Potem były oczywiście zdjęcia, a w konsekwencji film. Kiedy go obejrzałem, dotarło do mnie, że wszyscy ci ludzie wraz ze swoją muzyką stanowią tylko tło dla całej reszty, że są bezimienni. Od jednego z wykonawców wiem, że nikt ich nawet nie wymienił w końcowych napisach – nie kryje rozczarowania Piotr Baczewski.

Wiesława Gromadzka, kolejna drugoplanowa bohaterka Zimnej Wojny.

1zaja45

3zaja45

Zastanawiające jest też to, że nie istnieje w ogóle soundtrack do tego filmu. A to zwykle dzięki niemu można wrócić do warstwy muzycznej obrazu, można przyjrzeć się bliżej wykonawcom. W USA wydano zestaw zaledwie trzech enigmatycznych fragmentów muzyki, które podobno można znaleźć w serwisie Spotify.

– W związku z tą dość niefortunną sytuacją postanowiłem zainicjować szereg działań, dzięki którym na kanwie medialnego szumu wokół filmu „Zimna wojna”, zacząłem prezentować sylwetki występujących w obrazie muzykantów. Wrzucam zatem w mediach społecznościowych filmiki z ich udziałem.

Po internetowych publikacjach dorobku muzykantów z „Zimnej wojny”, pojawiło się wiele przychylnych komentarzy. Widzowie, którzy wcześniej obejrzeli film w kinach wreszcie mogli dowiedzieć się, kim są dotąd enigmatyczni wykonawcy. Namówiłem także Polskie Radio, by na antenie Programu II pojawiła się audycja im poświęcona. Już wiem, że zostanie ona wyemitowana 25 lutego o godz. 15.15.

Wyśmienita muzyka, grana przez kapelę Biniek, Wojciechowski, Rawski z Opoczna
- w filmie grają do tańca pod siedzibą zespołu Mazurek.

2zaja45

Film Pawła Pawlikowskiego jest też pretekstem do tego, by powrócić do początków zespołu Mazowsze, które po wojnie było bardzo dobrze odbierane. Tłumy ludzi waliły do Mazowsza, bo dzięki niemu można było wyrwać się z biedy i artystycznie wybić. Najpopularniejszy zespół ludowy w naszym kraju wspierał całe wsie, gdzie szyło się i tkało stroje dla zespołu. Dotyczyło to między innymi Kołbielszczyzny, gdzie kobiety dosłownie żyły z Mazowsza. Po muzyce, jaką pierwotnie wykonywano w zespole widać, że tworzyli ją autentyczni muzykanci ze wsi. W Mazowszu także śpiewano i tańczono po wiejsku. Z czasem przekaz ten został wygładzony, dostosowany do potrzeb sceny i oczekiwań odbiorcy.

– Ten film dowodzi tego, że Polacy postrzegają muzykę tradycyjną przez pryzmat właśnie Mazowsza. Czerwone korale, kwiecista sukienka, radosne pokrzykiwanie… I na tym koniec. Tymczasem ci, którzy tworzą prawdziwie rdzenną muzykę wsi jeszcze są wśród nas i radzą sobie świetnie. To nie jest skansen a żywy, naturalny przekaz. To autentyczna tkanka, wokół której kręci się czasem życie całej lokalnej społeczności. I to jest fantastyczne – zauważa Piotr Baczewski.

Przemysław Chrzanowski

Filmy: Piotr Baczewski,

www.muzyka-zakorzeniona.pl

***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx