Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Z szacunku dla przeszłych pokoleń

Z szacunku dla przeszłych pokoleń
O dziedzictwie kulturowym, lokalnej tradycji i działalności społecznej. Rozmowa z Janiną Gołąbek ze Stowarzyszenie Miłośników Wsi Rogi.

Z szacunku dla przeszłych pokoleń

 

O dziedzictwie kulturowym, lokalnej tradycji i działalności społecznej.
Rozmowa z Janiną Gołąbek ze Stowarzyszenie Miłośników Wsi Rogi.

 

 

Janina Gołąbek o sobie:

 

Jestem mężatką, matką trzech synów, od urodzenia mieszkam w Rogach. Jestem członkiem - założycielem Stowarzyszenia Miłośników Wsi Rogi. Obecnie pełnię funkcję Prezesa Zarządu. Działam również w organizacjach pozarządowych szczebla powiatowego i wojewódzkiego, oraz jestem Prezesem nowopowstałej Lokalnej Grupy Działania "Nafty".  Zawodowo zajmuje się pracą w Gminnym Ośrodku Kultury w Miejscu Piastowym, animuję życie kulturalne w Rogach. Wiele radości sprawia mi występowanie w Zespole Śpiewaczo - Obrzędowym "Rogowice", pisanie scenariuszy do przedstawień, jak również poszukiwanie starych pieśni i opowiadań. Zarówno moja praca w sferze kultury jak i działalność w organizacjach pozarządowych wzajemnie się uzupełniają i przynoszą mi dużo satysfakcji. 
 

 

 

- Przez wielu ludzi uważana jest Pani za „chodzącą encyklopedię” wiedzy na temat lokalnej – rogowskiej tradycji. Skąd wzięło się zainteresowanie wiejską kulturą?

 

- Myślę, że, „chodząca encyklopedia” to przesadne stwierdzenie, chociaż nie ukrywam, że sprawy naszej tradycji i kultury ludowej pochłonęły mnie w znacznym stopniu. Na początku, kiedy zaczęłam interesować się tym tematem, gromadziłam wiedzę, wręcz łaknęłam jej jak wyschnięta ziemia łaknie wody, a teraz – po prawie dziesięciu latach – nie potrafię się tym już nie zajmować. A skąd takie zainteresowania? Otóż w pewnym momencie mojego życia, kiedy byłam już matką trzech synów (przebywałam wtedy na urlopie wychowawczym), znalazłam „nieodkryte skarby”. To były drobne rzeczy, zasłyszane opowieści, później zainteresowałam się rodzinną genealogią. Takie były początki, a później już samo się to wszystko potoczyło… Gdy dziś spojrzę na to wszystko, to sama się dziwię, jak fantastycznie wiele rzeczy się mi w życiu przydarzyło.

 

- Czym jest więc dla Pani, osobiście, dziedzictwo kulturowe?

 

- To coś bardzo ważnego, to szacunek dla przeszłych pokoleń, szacunek do naszych przodków. Wszyscy z pewnością czujemy podświadomie, co to jest, ale nie zawsze umiemy je zidentyfikować. Dziedzictwo kulturowe jest w nas, jest tuż za płotem – nie musimy go daleko szukać.

 

- Jest Pani autorką książki Dobra gospodyni cuda w domu czyni. Czy książka ta jest właśnie wyrazem Pani szacunku dla przeszłych pokoleń, szlachetnych zasad, jakimi kiedyś się kierowano? Czemu zdecydowała się Pani ją napisać?

 

- Bardzo ładnie Pani o mojej książce powiedziała. Właśnie tak – jest ona wyrazem szacunku. Pisząc, chciałam, aby wszystko, co zapamiętałam z dzieciństwa, wszystko, co zostało mi przekazane przez ludzi, którzy mi zaufali, przetrwało dla przyszłych pokoleń. Ja tylko przelałam na papier mądrości moich rozmówców, z którymi przegadałam wiele godzin, odwiedzając ich w domach. Pisząc, celowo nie korzystałam z dostępnych opracowań etnograficznych, by ta książka była inna od wszystkich i opowiadała o nas i naszym życiu „po rogowsku”. Właściwie do napisania tej książki namówił i zmotywował mnie mój kolega Marek Klara (teraz wójt naszej Gminy Miejsce Piastowe), który wierzył, że taka książka powinna powstać i że to ja powinnam ją napisać. Wiele z faktów, które w niej opisałam, poznawaliśmy razem i razem zachwycaliśmy się „odkrywanymi” skarbami. Zapewnie to jego zasługa, że ta książka została wydana.
 

Janina Gołąbek w tradycyjnym stroju rogowskim.

 

 

- Czemu Pani zdaniem tak ważne jest zachowanie dziedzictwa kulturowego, pielęgnowanie naszej tradycji?

 

- Jeżeli przez wieki nasza kultura ludowa przetrwała, a ustnie przekazywana historia lokalna potrafiła zachować dla nas tak wspaniałe i interesujące szczegóły z naszej przeszłości, wstydem by było, gdybyśmy my teraz – umiejąc pisać, czytać i przenosić informacje drogą internetową – zaprzepaścili spuściznę przodków. Na pewno czujemy się mocniejsi, gdy znamy swoją tradycję i historię swego miejsca na ziemi. Mając oparcie w tym, co nasze, rodzinne, co tutejsze, nigdy nie będziemy zagubieni – zawsze będziemy czuć swoją wartość. Zwłaszcza teraz, kiedy świat jest otwarty, człowiek musi przynależeć do jakiegoś miejsca.

 

- Jest Pani prezeską Stowarzyszenia Miłośników Wsi Rogi. Pani działalność w SMWR to połączenie działalności społecznej i działalności na rzecz zachowania lokalnej kultury. Co w tej pracy najbardziej Panią pociąga?

 

- Oczywiście ludzie, z którymi przebywam, z którymi razem tworzymy te wspaniałe rzeczy, z którymi planujemy i zastanawiamy się, co by tu jeszcze fajnego zrobić. Proszę pamiętać o tym, że w tym co robimy zawsze najważniejsi są ludzie. Największą satysfakcją i zapłatą za pracę i starania jest uśmiech i radość w oczach innych.

 

 

 

Warsztaty obróbki lnu organizowane przez SMWR w ramach projektu Na wieczory!!!

 

 

- SMWR prowadzi głównie projekty bazujące na lokalnej specyfice, które wydobywają i podkreślają lokalną tożsamość, kulturę. Może Pani opowiedzieć trochę o projektach, które prowadzi stowarzyszenie?

 

- Tak, większość naszych działań obraca się wokół tematu ochrony dziedzictwa kulturowego. Nasze stowarzyszenie na przestrzeni prawie dziesięciu lat zrealizowało parę projektów, których same tytuły świadczą o tym, co było dla nas priorytetem. Były to programy realizowane wspólnie z Fundacja Wspomagania Wsi, Akademią Rozwoju Filantropii w Polsce, Polską Fundacją Dzieci i Młodzieży, takie jak: Na chwałę Boga i Maryi (program renowacji kapliczek i krzyży przydrożnych), My tutejsi Rogowce (projekt stawiający na ochronę gwary, nazw lokalnych, wierzeń i zwyczajów), Szlak rogowskiego dziedzictwa kulturowego (w tym przedsięwzięciu zajęliśmy się szeroko rozumianą ochrona naszej tożsamości oraz wytyczyliśmy trasę rowerową), Na wieczory!!! (propagowaliśmy ginące zawody wśród najmłodszych). Były jeszcze inne, ale nie tylko o takim kierunku naszej pracy chcę powiedzieć. W czasie działalności naszego stowarzyszenia zajmowaliśmy się innymi, ważnymi dla rozwoju naszej miejscowości tematami, takimi jak popularyzowanie Internetu, nauka języka angielskiego dla seniorów, krzewienie turystyki i wreszcie stypendia dla młodzieży na pierwszy rok studiów. Wraz ze stowarzyszeniami działającymi na terenie Gminy Miejsce Piastowe, z urzędem gminy i lokalnym biznesem powołaliśmy do życia Fundusz Stypendialny im. Jana i Stanisława Wdowiarzów. Tu, oprócz warunków wymaganych przez Fundację Edukacyjną Przedsiębiorczości, postawiliśmy na promowanie młodych ludzi, którzy angażują się w życiu społeczne swoich wspólnot lokalnych. To najistotniejsze dla nas kryterium, bo chcemy wychować swoich następców.

 

- Stowarzyszenie prowadzi też działalność wydawniczą – prowadzi dwumiesięcznik Motyl Rogowski, wydaje cykl Biblioteka Stowarzyszenia Miłośników Wsi Rogi, w ramach którego wydana została wspomniana Pani książka Dobra gospodyni…. Jak dużo osób działa w stowarzyszeniu, kiedy znajdują Państwo na to wszystko czas?

 

- W stowarzyszeniu jest nas ponad pięćdziesiąt osób, ale nie wszyscy są żywo zaangażowani w działalność. Istotne jest dla nas to, że są z nami, że nas popierają, zarówno ci, którzy należą do naszej organizacji, jak i pozostali mieszkańcy naszej wsi. Ja osobiście dostaję skrzydeł do pracy, jak czuję takie poparcie. Odwrotnie jest, gdy ktoś coś krytykuje. W zależności od tego, co potrafimy i umiemy, staramy się zmobilizować naszych mieszkańców do wspólnej pracy. Jedni piszą książki, drudzy artykuły do naszego dwumiesięcznika, inni zaś potrafią robić rewelacyjne zdjęcia, jeszcze inni zaś lepią po 3000 pierogów na Biesiadę Rogowską. Każdy ma w sobie olbrzymi potencjał. Jak coś robimy, to czas się musi znaleźć.

 

W ramach projektu Na wieczory!!! dzieci robiły też drewniane koła.

 

 

 - Wiele osób w swoich miejscowościach chciałoby prowadzić podobne projekty, ale nie wiedzą, jak się za to zabrać, jak zachęcić innych, no i oczywiście skąd wziąć środki na tego typu działalność. Co mogłaby Pani im doradzić?

 

- Od początku istnienia Stowarzyszenia Miłośników Wsi Rogi, staramy się pomagać innym organizacjom. Nigdy nowopowstałych stowarzyszeń nie traktowaliśmy jak konkurentów. Jeśli coś mogę doradzić, to że trzeba realizować takie projekty, które wypływają z naszych serc, z naszych potrzeb – to my najlepiej wiemy, co jest ważne dla naszego społeczeństwa. Pomysłów nie ściągniemy z żadnej strony internetowej. Przyjemnie jest robić coś pożytecznego, coś czego naprawdę chcemy. Trzeba popatrzyć na ludzi, którzy żyją wokół nas, na miejsca, w których żyjemy, na przeszłość i przyszłość. Trzeba się zastanowić, co jest dla nas ważne. Kto z nas nie przywiązuje wagi do starych rodzinnych fotografii czy pamiątek. Tak samo jest w naszych społecznościach lokalnych, mamy te nasze wspólne pamiątki i fotografie, które coś utrwalają, zapisują – przyglądnijmy się temu, to nasza tożsamość. Takimi znakami są przydrożne kapliczki, wokół których krąży nieodkryta do końca aura, legendy, wierzenia, zwyczaje, podania i cudowne opowieści, których chyba nigdzie nie brakuje. Jak będzie pomysł, to i pieniądze się znajdą. Myślę, że Ci z Państwa, którzy zaglądają na stronę internetową Witryny Wiejskiej, znają proponowane przez Fundację Wspomagania Wsi konkursy. Mnie osobiście podoba się forma działania sposobem LEADER-a, jaka skierowana jest do obszarów wiejskich ze środków Unii Europejskiej. Zakładając Lokalne Grupy Działania można pozyskiwać środki finansowe. Ten program dopiero rusza, ale warto spróbować – zachęcam Państwa.

Rozmawiała: Monika Dolińska

wersja do druku

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx