Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Ludzie od dziedzictwa Białowieża

Uczestnicy konferencji „Dziedzictwo kulturowe wsi województw podlaskiego i lubelskiego”

Do czego przydaje się dziedzictwo? Jak wygląda krajobraz kulturowy regionu Puszczy Białowieskiej? Jak chronić wiejski krajobraz? Jak podjąć dialog ze służbami konserwatorskimi o możliwościach ochrony i zachowania dziedzictwa wsi? W jaki sposób chronić architekturę drewnianą, jak ją konserwować, rekonstruować, a nawet translokować? Na te i wiele innych pytań starali się znaleźć odpowiedzi uczestnicy konferencji „Dziedzictwo kulturowe wsi województw podlaskiego i lubelskiego”.


Witold Zalewski, reprezentant Stowarzyszenia Aktywizacji Polesia Lubelskiego.

 - Niedawno zajmowaliśmy się projektem dotyczącym dziedzictwa kultury niematerialnej a ściślej muzyki tradycyjnej Polesia Lubelskiego. Przedsięwzięcie zostało sfinansowane ze środków Instytutu Muzyki i Tańca. Zajmuję się tym niemalże zawodowo, sam też wykonuję pieśni i muzykę tradycyjną. A poza tym działam w Forum Muzyki Tradycyjnej, które stara się muzyczne dziedzictwo wsi przenieść w nowe czasy. Stoją za tym głównie młodzi ludzie z miasta, którzy zainspirowani muzyką swoich dziadków postanowili się tym zajmować. Mnie osobiście najbardziej interesuje muzyka ludowa tak zwanej ściany wschodniej. Przyglądam się pod tym względem głównie Lubelszczyźnie i Polesiu Lubelskiemu. Ma to po trosze związek z moimi korzeniami rodzinnymi, część rodziny wywodzi się właśnie stąd. Sama muzyka tego regionu jest niebywale interesująca, widać tu znaczące wpływy ukraińskie, białoruskie, rosyjskie. To fascynujące dźwięki.

- Konferencja poświęcona dziedzictwu kulturowemu tego regionu jest niebywałą okazją do tego, by spotkać się z ludźmi podobnie myślącymi. Mam szansę nawiązać nowe kontakty, mogę zobaczyć, w jakich obszarach poruszają się tutejsze organizacje pozarządowe działające na rzecz dziedzictwa. Wiem teraz gdzie mogę się przydać, albo do kogo zapukać z prośbą o pomoc. I nie chodzi tu o pieniądze. W tej materii jesteśmy zwolennikami finansowania społecznościowego. Nie gonimy za wielkimi grantami, bo one niebawem definitywnie się skończą. Szukamy raczej wsparcia lokalnego, rozmawiamy o tym z samorządami, ale głównie wspierają nas indywidualni ludzie. Jeśli oni będą mieli świadomość tego, że to, czym my się zajmujemy, jest dla nich ważne, to przyjdą na koncert i kupią bilet, albo cegiełkę, wpłacą konkretną kwotę na jakiś fundusz. Trzeba tylko do nich dotrzeć. I to jest w dużym skrócie budowanie społeczności lokalnej.


Justyna i Mirosław Torbicz, Stowarzyszenie Aktywności Obywatelskiej – Koalicja Kulturalna w Wyrykach.

 - O spotkaniu dowiedzieliśmy się z mężem z Witryny Wiejskiej. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że musimy przyjechać do Białowieży, ponieważ tematyka związana z zachowaniem krajobrazu kulturowego i w ogóle samego dziedzictwa są nam bardzo bliskie. Wszystkie panele warsztatowe są dla nas niezwykle interesujące, dlatego bolejemy, że nie jest nam dane uczestniczyć we wszystkich. Na szczęście jesteśmy tutaj we dwoje, dlatego postanowiliśmy się podzielić: ja za cel obrałam sobie warsztaty muzyczne, mąż poświęci swoją uwagę architekturze drewnianej. Na co dzień zajmujemy się pielęgnowaniem rodzimych tradycji. Prowadzę zespół śpiewaczy, wespół z jego członkami chcę pokazać wszystkim, że nasz region jest wyjątkowo atrakcyjny pod względem kulturowym, przyrodniczym i turystycznym. W przyszłości chcielibyśmy utworzyć w naszej miejscowości park kulturowy, tutaj podczas konferencji staramy się dowiedzieć, jaką drogą pójść, by to się udało.

To są konkretne, dobrze sprecyzowane cele, nasz projekt został już zapisany w Strategii Rozwoju Województwa Lubelskiego. Liczymy na to, że wszystko się powiedzie, naszym atutem jest innowacyjność, bowiem takiego parku w całym województwie lubelskim jeszcze nie ma. Póki co stosujemy metodą małych kroków, wierzymy, że przy wsparciu takich specjalistów, z jakimi mamy możliwość obcować tutaj w Białowieży, wszystko się powiedzie. Staramy się promować naszą działalność w internecie. Mamy witrynę, którą stale rozbudowujemy. Stworzyliśmy trzy działy: człowiek, kultura i środowisko. Na dniach dodamy do tego wszystko, co ma związek z tradycyjnymi pieśniami z naszego regionu. Mam nadzieję, że będzie to kopalnia wiedzy w tym zakresie.


Aniela Halczuk, Stowarzyszenie Inicjatyw Lokalnych w Żeszczynce.

- Jestem wolontariuszką w tej organizacji. Kiedyś ją zakładałam, prowadziłam przez lata, a teraz na stanowisku prezesa „męczy się” mój mąż. A tak poza tym, to dziedzictwo kulturowe jest mi szalenie bliskie, choćby z tego powodu, że prowadziłam zespoły ludowe.

Obecnie staram się wspierać merytorycznie wspaniałą grupę z Hołowna z Krainy Rumianku. Zespół ten ma jeszcze cudowną umiejętność mówienia w gwarze chachłackiej. Bardzo chciałabym, żeby tam tę gwarę zachować – chociaż w postaci pieśni, czy związanych z regionem bajek i opowieści.

Podczas konferencji w Białowieży staram się dowiedzieć, jak ludzie związani z szeroko pojętym dziedzictwem kulturowym radzą sobie z wyzwaniami w tej materii. Szukam także kogoś, na kim mogłabym się wesprzeć, by coś wspólnie zrobić. Jestem właśnie po rozmowie z panem Doroteuszem Fionikim na temat lokalnej gwary. Chcemy pokazać młodzieży z okolic Bielska Podlaskiego jak należy dbać o ten element dziedzictwa kulturowego, jak szanować gwarę, jak ją przejmować i jak się jej nie wstydzić. Robimy to dlatego, że u nas młodzież ucieka od mowy swoich przodków. Mamy pewne pomysły, które pozwolą zachować naszą mowę. Chcemy mianowicie stworzyć pewnego rodzaju bibliotekę mówioną. Nagramy osoby, które pięknie mówią gwarą i w gwarze śpiewają, a potem to wszystko odpowiednio zarchiwizujemy. Oczywiście najlepiej byłoby praktykować gwarę na co dzień, może kiedyś do tego z sentymentem młodzi ludzie wrócą. A wtedy z pewnością sięgną do wspomnianych nagrań.     


Katarzyna Magdziak, artystka z Białegostoku.

- Moja obecność na konferencji w Białowieży podyktowana jest tym, że interesuje mnie kultura ludowa. Sama uczestniczę w wielu przedsięwzięciach, które związane są z kultywowaniem tradycji. Osobiście poświęcam się sztuce wyplatania z papieru. To technika tradycyjna w całkiem nowym wydaniu. Mówi się o niej, że to gazetowe, albo papierowe wikliniarstwo. Nie mniej ja stosuję tradycyjne techniki wyplatania, miałam okazję to pokazać w trakcie projektu „Folk on the street” w Białymstoku. Mimo że jestem reprezentantką młodego pokolenia, staram się w swych twórczych działaniach korzystać z szeroko pojętego dziedzictwa. Pochodzę z regionu o bardzo bogatych tradycjach rzemieślniczych, wikliniarstwo zajmowało tu poczesne miejsce. W Białowieży szukam pomysłów na wdrażanie nowych projektów. Interesują mnie także źródła ich finansowania, bez pieniędzy nawet artystom jest ciężko.


Mateusz Ziomek, Związek Młodzieży Wiejskiej z Białej Podlaskiej.

 - Przyjechałem, ponieważ zaciekawił mnie sam temat. My jako Związek Młodzieży Wiejskiej dbamy o cmentarze, o miejsca pamięci, masowe groby jeńców wojennych. I tak sobie pomyślałem, że białowieska konferencja będzie dla mnie wspaniałą lekcją na temat dziedzictwa kulturowego. Zdobytą tutaj wiedzę postaramy się później wykorzystać przede wszystkim w kontaktach z młodymi ludźmi. Mamy świadomość tego, że od młodzieży zależy zachowanie tradycji, języka i wszystkiego tego, co mieści się w tak zwanym dziedzictwie niematerialnym. Jestem bardzo zadowolony z uczestnictwa w tym przedsięwzięciu, ponieważ znalazłem mnóstwo odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Moim konikiem jest historia, która jest fundamentem dziedzictwa kulturowego. Ogrom wiedzy, ogrom emocji, ogrom przydatnych informacji.


Urszula Wojewoda i Adam Panasiuk.

 - Jestem tutaj, ale nie mogę powiedzieć, że czegoś w Białowieży szukam. Na co dzień poszukuję tego, co w dziedzictwie kulturowym nie ma materii, co jednocześnie ważne i ulotne. Jestem bardzo zadowolona z faktu, że podczas tej konferencji mówi się nie tylko o zabytkach, o architekturze, ale i o dziedzictwie właśnie niematerialnym. Cieszę się ponadto, że nie wszyscy tutaj mówimy jednym głosem, nasze poglądy ścierają się, a co za tym idzie debata staje się bardziej konstruktywna. Mimo że miewamy różne poglądy, cele zwykle są te same. Aby pójść właściwą drogą, trzeba dokonywać mądrych wyborów.

Adam Panasiuk, Lokalna Grupa Działania „Polesie” - Moje zainteresowanie dziedzictwem kulturowym stało się pośrednio powodem tego, iż zostałem... strażakiem. Współpracuję z wieloma wolontariuszami, działamy na rzecz ochrony starych cmentarzy, ale nasze współdziałanie zaczęło wkraczać w inne obszary. Organizujemy na przykład wspólne spływy kajakowe. I tu doznałem szoku, bo dowiedziałem się, że spośród całej rzeszy młodych ludzi - skądinąd żyjących na pojezierzu - kajakiem pływała tylko jedna osoba. Na tym nie koniec, praktycznie nikt nie wie, że przed II wojną światową żyła tutaj mniejszość niemiecka. Dlatego dołączam się do chóru tych, którzy domagają się wprowadzenia do szkół edukacji regionalnej. Jestem za tym, by nie obejmowała ona tylko wiedzy podręcznikowej, musi mieć ona charakter pracy w terenie.

Przemysław Chrzanowski
fot. autor

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx