Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Ludzie od dziedzictwa w Szklanym Domu

Działając w organizacjach pozarządowych, bezgranicznie poświęcają się na rzecz zachowania dziedzictwa kulturowego. Troszczą się o lokalne tradycje, na nowo odkrywają zapomniane rzemiosła. Tym razem spotkali się na Żeromszczyźnie w Szklanym Domu w Ciekotach.


Małgorzata Sternik, gmina Sadowie.

- Należę do miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich. Zależy nam na kultywowaniu tradycji naszych przodków, stąd moja obecność na konferencji w Ciekotach. Nasza działalność opiera się na cotygodniowych spotkaniach, mamy możliwość wyrwać się z domów i spędzić ze sobą czas. Zajmujemy się między innymi robótkami ręcznymi, dlatego z zainteresowaniem śledzę wszystko to, co dotyczy szeroko pojętego tkactwa. Być może uda się w naszej gminie te pomysły wprowadzić w życie. Interesują mnie projekty z zakresu dziedzictwa kulturowego, zrealizowane w województwie świętokrzyskim. To z pewnością źródło pożytecznych inspiracji. Niebawem będzie u nas realizowany projekt, związany z ceramiką. Po tym, co tutaj usłyszałam z pewnością wezmę w nim udział.


Renata Nowek, Gminne Centrum Informacji w Kunowie.

- Konferencje takie jak ta w Ciekotach to doskonała okazja do wymiany doświadczeń. Jestem właściwie na początku swojej drogi, związanej z dziedzictwem kulturowym, dlatego niezwykle cenię sobie możliwość spotkania nie tylko z fachowcami w tej dziedzinie, ale i ludźmi, którzy na co dzień troszczą się o zachowanie dorobku swych przodków. Osobiście związana jestem z Chocimowem, gdzie znajduje się dwór Ośniałowskich (Rezydencja ta zbudowana została w 1868 roku; wznosi się w otoczeniu znacznie starszego parku. Dworek pierwotnie był własnością rodziny Popielów. Urodzony w Chocimowie Marian Ośniałowski, zapomniany poeta, był blisko spokrewniony z Witoldem Gombrowiczem i Ksawerym Jasieńskim. W 1942 roku Niemcy wysiedlili Ośniałowskich i przejęli cały majątek. Do czasu zakończenia wojny w dworku mieścił się posterunek żandarmerii. Do września 2008 roku była tam szkoła – przyp. red). Dzisiaj funkcjonuje tam Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Chocimów, które realizuje projekt „Góry Świętokrzyskie naszą przyszłością”. W związku z tym ma tam powstać izba regionalna im. Mariana Ośniałowskiego, Mówię o tym między innymi dlatego, że mam osobisty sentyment do tego miejsca, chodziłam tam do szkoły, znam wielu ludzi stamtąd pochodzących i cieszę się, że ten bezcenny obiekt nie poszedł w zapomnienie.


Jacek Piwowarski, sołtys wsi Wiązowica Kolonia.

- Moja wieś jest bardzo stara, pierwsze wzmianki o niej pojawiły się w 1255 roku, jest kilka zabytków: XVI-wieczna latarnia leśna – prawdziwy ewenement na skalę całego regionu, szkoła z 1907 roku, zespół pałacowy z połowy XIX wieku, kościół... Krótko mówiąc jest to miejsce, które niewątpliwie jest mocno osadzone w czymś, co nazywamy dziedzictwem kulturowym. Zawsze się tym interesowałem i uważam, że należy z tych zasobów czerpać jak najwięcej. Często jest tak, że ludzie, którzy żyją obok historycznych perełek, nie do końca zdają sobie z tego sprawę, nie znają ich wartości. A w Ciekotach szukam inspiracji, sposobów na to, jak dobrze wykorzystać wspomniane zasoby. W swojej codziennej pracy zwracam szczególną uwagę na kontakt z młodymi ludźmi, bo to oni niebawem będą decydować o sile mojej wioski. Dlatego właśnie zapisałem się na warsztaty pod tytułem „Qesting jako nowy sposób poznawania dziedzictwa wsi.” To rodzaj gry terenowej, która na naszym terenie sprawdziłaby się idealnie. Poza tym podczas takich spotkań, jak to w Szklanym Domu poznaję mnóstwo ciekawych ludzi. Słucham ich, inspiruję się ich dokonaniami, a niektóre pomysły staram się zaszczepić u siebie. 


Marcin Kurnik, Joanna Sadecka-Kurnik.

- W Ciekotach szukam wymiany myśli i jakiegoś systemowego rozwiązania dla naszego gospodarstwa, które wspólnie z żoną prowadzimy oraz pomysłów do projektów, realizowanych wespół ze stowarzyszeniem „Wsparcie” z Nowej Dęby. Nasze gospodarstwo znajduje się w miejscowości Alfredówka i jest jedynym gospodarstwem agroturystycznym w całej gminie. To scheda po dziadkach mojej żony, nieustannie remontowana, nieco unowocześniana. Jest miło, staramy się tworzyć przyjazną atmosferę, a całość nazwaliśmy „Dobrym miejscem”. Tu w Ciekotach bardzo zainteresował nas wykład prof. Mariana Pokropka, który mówił o dziedzictwie architektonicznym wsi województw świętokrzyskiego i podkarpackiego. To niezwykle cenne informacje – tym bardziej, że nasz dom też jest drewniany. Przed laty dziadek go otynkował, tymczasem teraz my ten beton odkuwamy. Wiadomo, że to nierealne, żeby uwolnić od tynku wszystkie ściany, staramy się jednak, by w każdym pokoju, choć jedna połać pokazywała piękno drewnianej konstrukcji. W naszej wsi mamy to szczęście, że podobnych chałup jest więcej, konferencja w Szklanym Domu zainspirowała mnie do tego, by podjąć jakiś na razie bliżej nieokreślony bój o ich uratowanie. 

Ponadto zwróciliśmy uwagę na prezentację pani Ireny Godyń, która pokazywała efekty warsztatów wikliniarskich oraz garncarskich. Zaraz przyszedł nam do głowy pomysł, żeby znaleźć czas i wreszcie sobie ten koszyk wypleść.


Roman Furman, Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Skomlińskiej.

- Pochodzę z miejscowości, w której znajduje się XVIII-wieczny, modrzewiowy spichlerz. Do niedawna był wykorzystywany jako magazyn zboża, dzisiaj szukamy dla niego nowego przeznaczenia. Marzy nam się stworzenie izby regionalnej, do czego zresztą namawiał mnie tutaj prof. Marian Pokropek, znawca polskiej architektury drewnianej. Potrzeba do tego wielkich nakładów inwestycyjnych, a z drugiej strony porozumienia z władzami lokalnymi. Tutaj w Ciekotach szukam wskazówek, dzięki którym udałoby się ten unikatowy zabytek sensownie zagospodarować, a tym samym uchronić go od zapomnienia i stopniowej dewastacji. Poza tym zainteresowało mnie kilka projektów, które z powodzeniem zrealizowano na terenie województwa świętokrzyskiego. Prezentowano tu proces wytwarzania tkanin lnianych, czy wyplatania wiklinowych koszyków. Wiem, że podobne działania można byłoby zainicjować na moim terenie, to byłby świetny powrót do korzeni. Są ku temu możliwości, trzeba tylko zakasać rękawy do pracy. Bardzo zaciekawił mnie również wykład o strojach ludowych, pani etnograf pokazała jak wygląda proces odtwarzania dawnych wzorów. To zrodziło kolejne koncepcje, które być może doczekają się realizacji w mojej miejscowości.

 
Ewa Skowerska-Kosmalska, Kapkazy Szkoła Wrażliwości.

- Reprezentuję Szkołę Wrażliwości, a więc zajmuję się dziedziną bardzo szeroką. Głównym naszym zajęciem, a zarazem pomysłem na to jak tę edukację prowadzić jest ceramika. Zajmujemy się szeroko pojętym rękodzielnictwem oraz programami krajoznawczymi, które proponujemy zarówno dzieciom jak i dorosłym. A tutaj w Ciekotach prowadzimy warsztaty, w których chcemy pokazać jak wykorzystać materiały naturalne w przestrzeni. Mamy za sobą stworzenie osobliwości miejsca, jakie występuje w miejscowości Kapkazy. Mówię o źródłach, które otoczyliśmy ogromnymi dzbanami. Opowiadamy tutaj ludziom o tym przedsięwzięciu, pokazujemy jak można nieinwazyjnie zmieniać wiejską przestrzeń.

Uczestnicząc w takich wydarzeniach jak to w Szklanym Domu niewątpliwie zyskuje siłę do dalszych poczynań artystycznych. Mam poczucie, że nie jesteśmy sami, że jest wielu ludzi, którzy również orzą to pole na ugorze. Smutne jest jednak to, że zmiany, które przychodzą są nieodwracalne, że nie da się wszystkiego zachować od zapomnienia. Czas jest nieubłagany. 

Autor: Przemysław Chrzanowski

***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx