Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

O dziedzictwie kulturowym polskiej wsi

O dziedzictwie kulturowym polskiej wsi
Rozmowa z dr Markiem Grabskim, etnografem i muzealnikiem z Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

O dziedzictwie kulturowym polskiej wsi. Rozmowa z dr Markiem Grabskim, etnografem i muzealnikiem z Muzeum Etnograficznego w Krakowie

 

 

 
Dr Marek Grabski, etnograf i muzealnik z Muzeum Etnograficznego
 im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Dlaczego kwestia zachowania i kultywowania dziedzictwa wsi jest taka ważna?

Całe dziedzictwo kulturowe jest czymś, co powstało w danym miejscu i czasie i stanowi naszą tożsamość kulturową. Na to dziedzictwo składa się cała masa rzeczy – dorobek poprzednich pokoleń, w tym tych mieszkających i żyjących na wsi. Staramy się to zachować i przekazać pokoleniom następnym, bo to zapewnia ciągłość. Na dziedzictwo wiejskie składa się m.in. dawne budownictwo, układy zagospodarowania przestrzeni, język, obyczaje, zwyczaje i obrzędy, kuchnia, tradycje, muzyka, sztuka. Ale do niego zaliczamy także formy gospodarowania – wykształcone, ugruntowane i kontynuowane lub zarzucone. To jest coś takiego jak nasz kod genetyczny, o który musimy dbać by nie był przerwany. Musimy mieć przy tym świadomość, że my także wzorem poprzednich pokoleń również tworzymy, to co nasi następcy nazwą dziedzictwem.

 
Eksponaty Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Jeśli chodzi o dziedzictwo polskiej wsi (ale chyba nie tylko polskiej), czy nie było tak, że było ono traktowane po macoszemu? Ważne było życie wszystkich - szlachty, arystokracji, rycerstwa, stanu kapłańskiego, rzemiosł i gdy powstało- mieszczaństwa – ale nie chłopstwa? A do tego spisywano, czy w inny sposób uwieczniano ważne wydarzenia – bitwy, koronacje, śluby, pokoje, układy między państwami. I życie miast, zamków, dworów, kościołów, opactw etc. Chłopi pojawiali się incydentalnie np. przy okazji buntów chłopskich lub na trzecim planie jak przy bitwie pod Grunwaldem, gdzie jak pamiętam stare źródło podawało, iż obóz krzyżacki zdobyli chłopi i ciury obozowe.

Rzeczywiście przez wieki kultura wiejska nie była doceniana przez warstwy światłe, co nie znaczy, że jej nie było – bo była i to bardzo żywa. Ale rzeczywiście nie była przedmiotem głębszego poznania, nie była badana i propagowana reszcie społeczeństwa. To się zmieniło mniej więcej od epoki romantyzmu, epoki która interesowała się między innymi wsią w różnych jej aspektach. Oczywiście już w epoce oświecenia zwrócono uwagę na warstwę chłopską, jako ważną część społeczeństwa budującą pomyślność gospodarczą rozwijających się w tym czasie państw, mającej zasadnicze znaczenie dla gospodarki rynkowej, podstaw gospodarki kapitalistycznej. Stąd pojawiały się w tym czasie pierwsze programy rządowe dbające o „stan higieniczny” ludu, racjonalność gospodarowania na wsi, powstały pierwsze poradniki gospodarowania wiejskiego, które uwzględniały, choć w skromnym zakresie położenie ludności wiejskiej i jej potrzeby.

W epoce romantyzmu to zainteresowanie intelektualistów- badaczy oraz artystów, zwróciło się wreszcie w sposób pełny ku wsi. Od tego czasu mamy do czynienia nie tylko z poznawaniem życia i kultury mieszkańców wsi, ale i trwałych wartości dziedzictwa wsi mających wpływ na kulturę narodową, jego docenienia, a nawet promocji. To zjawisko różnie przebiegało w różnych okresach czasu.

I pewnie różnie w różnych krajach czy rejonach Europy?

Jestem zdania, że nigdy nie odbiegaliśmy od innych krajów europejskich, czy zwłaszcza zawężając - od naszych sąsiadów. Jeśli były jakieś zapóźnienia, to wynikały z różnych kataklizmów dziejowych, które nas dotykały (zwłaszcza wojen), które gwałtownie przerywały, czy niszczyły pewne procesy. Lub powodowały, że po prostu pewne prądy docierały do nas z opóźnieniem. Nasze osiągnięcia na polu, o którym mówimy nie odbiegały zbytnio od tego, co działo się na reszcie Starego Kontynentu.

 
Eksponaty Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Jak wygląda dziedzictwo kulturowe polskiej wsi na tle całego polskiego dziedzictwa kulturowego? Jaka była czy jest jego rola? Polska była (i w dalszym ciągu jest, choć już w mniejszym zakresie) krajem wiejskim – rolniczym. Nie przypadkiem Polska była zwana spichlerzem Europy.

Oczywiście, dlatego to integralna część naszego dziedzictwa, którego nie można dzielić czy tym bardziej wartościować, bo to nieuzasadnione. Nasza tradycja - tradycja naszych pierwszych osad, wsi, później miasteczek, grodów, później miejscowości - opiera się od czasów feudalnych na kulturze wiejskiej, która przekształcała się. Przy czym należy pamiętać, że przez wieki Polska to była przede wszystkim wieś, przy czym do wsi, o czym nie zawsze pamięta się, przynależał dwór. Nasz kraj żył wsią i dokonaniami ludzi wsi, co widać choćby w tym, że przez setki lat nasz eksport opierał się na płodach rolnych. Ale i to ze wsi wychodzili ludzie, którzy budowali i zaludniali miasta, a nawet stawali się ich elitą. A przez to budowali ten kraj.

- W takim razie zapewne okres PRL-u fatalnie zaciążył na dziedzictwie wsi? Co prawda mieliśmy szczęście, bo kolektywizacja, nie przybrała nigdy tak potężnej formy jak w ZSRR czy innych krajach bratniego bloku, niemniej zapewne wiele zniszczono czy zaprzepaszczono? Z drugiej strony pewne lata 1945-89 miały na wieś dobry wpływ – mam tu na myśli postęp.

Bez wątpienia nastąpiło pewnego rodzaju zakłócenie równowagi. Oczywiście pewne przyspieszenie dziejowe, cywilizacyjne, społeczne, gospodarcze itp. było nieuniknione i musiało ono dotknąć przestrzeni wiejskiej, ale odbyło się także w krajach niekomunistycznych. Trudno ocenić jednoznacznie na ile działania systemu komunistycznego były niewłaściwe na wsi. Na pewno kolektywizacja, a co za tym idzie przerwanie naturalnych form gospodarowania czy zniszczenia ciągłości własności ziemi (i to zarówno zwykłych chłopów, jak i właścicieli ziemskich) było zjawiskiem niekorzystnym. Choć w owym czasie, w tamtym systemie było uznawane za społecznie potrzebne, postępowe, to odbyło się to w sposób niezwykle drastyczny, nierzadko wręcz brutalny. Wieś niewątpliwie zyskała na skoku cywilizacyjnym, na wyrównaniu standardów życia, natomiast w sferach kultury ludowej czy wspólnot wiejskich doszło do wielu negatywnych zjawisk – rozerwanie tych wspólnot, próba zbyt szybkiego przejścia-zmiany wręcz rewolucja, zrywanie z tradycją.

Hasła typu: „Skończymy z ostatnią strzechą na wsi”, czy „Rozbijemy struktury wiejskie”, które opierały się o Kościół i dwór, doprowadziły do tego, że dziedzictwo w najlepszym przypadku zostało naruszone, w najgorszym kompletnie zniszczone.

Często nowy system nie wypełnił tej luki i okaleczona tak wieś została pozostawiona sama sobie. Teraz w pewnym stopniu naprawiamy te błędy, odbudowujemy pewne tradycje wg współczesnych standardów, wręcz mówimy o tym, że odbudowujemy, odtwarzamy życie wspólnot czy nadajemy nowe role samorządom wiejskim.


Eksponaty Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Czyją rolą jest owo odbudowywanie? Czy także ma swój udział nauka – etnografowie i muzea etnograficzne? Państwa muzeum też odgrywa taką rolę?

Nad rolą dziedzictwa kulturowego, nad własną tożsamością kulturową, narodową, regionalną czy lokalną, tak ważną dla naszego życia czy samopoczucia, powinniśmy się szczególnie dzisiaj w czasach globalizacji i unifikacji kulturowej głęboko zastanowić. Przemiany cywilizacyjne są nieuchronne i nie mają dziś żadnych barier. Minione systemy polityczne krajów Wschodniej Europy, czy np. religijne reżimy polityczne izolujące społeczeństwa przed swobodną wymianą myśli, upadły lub upadają na naszych oczach. Za ekspansją nowych systemów gospodarczych podążają także szybkie zmiany kulturowe objawiające się między innymi w nowych obyczajach i zwyczajach, w przyjmowaniu nowych wartości np. zmiany stosunku do pracy, własności, czy religii. Wszystko to zderza się zawsze z tym, co było zastane, z tym, co dla danego miejsca było dotąd właściwe i niejako uświęcone dotąd tradycją. Nasza otwartość na nowe - winna być, zatem zawsze czujna, byśmy nie musieli odwoływać się do wartości określanych terminem dziedzictwo kulturowe, jako do rzeczy, które stanowią rodzaj archeologicznego zabytku, którego poszukujemy. Bez wątpienia swoją rolę w odbudowywaniu relacji pomiędzy naszą codziennością, a dziedzictwem kulturowym z minionych epok ma nauka. Szczególnie nauki o kulturze zajmujące się zjawiskami życia społecznego i kulturowego. Do tych nauk zaliczają się bliskie sobie, choć rozumiane dziś nieco odmiennie, etnografia, etnologia czy antropologia kulturowa. Etnografia w oparciu, o którą powstało muzealnictwo etnograficzne czy muzealnictwo skansenowskie, ma w tym szczególna rolę, bowiem to etnografowie, bodaj jako pierwsi poddali kulturę ludową pełnemu oglądowi i docenieniu jej wartości i popularyzacji w społeczeństwie. Muzealnictwo etnograficzne zaś podjęło trud dokumentowania zmieniającego się świata wiejskiego zarówno w sferze materialnej czy duchowej. Dziś, więc muzea etnograficzne ze swoimi archiwami pełnymi materiałów wywodzących się bezpośrednio z terenu, są autentycznymi skarbnicami źródeł służących do poszukiwań i jak się okazuje w wielu przypadkach do odtworzenia wiedzy o sobie, o swojej społeczności czy regionie. Wiedzy, która została utracona zaledwie kilkanaście, kilkadziesiąt czy z górą sto lat temu. Również Muzeum Etnograficzne w Krakowie, jako jedna z najstarszych muzealnych placówek etnograficznych służy ludziom i społecznościom szukającym wiedzy o swojej przeszłości, poprzez udostępnianie archiwalnych materiałów i inspiracji miejscowym animatorom kultury, a także poprzez działalność wystawienniczą prezentującą różne aspekty minionego świata wiejskiego.


Eksponaty Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Abstrahując od systemu komunistycznego i tego co on na wsi zrobił, to czy siłą rzeczy wprowadzenie maszyn, nawozów sztucznych, elektryfikacji etc. nie musiało zmienić dziedzictwa wsi? No bo w uboższych krajach zachodnich także po II wojnie światowej doszło na wsiach do rewolucji związanej z postępem cywilizacyjnym.

Zmiany cywilizacyjne – które nieuchronnie musiały nastąpić, miały niewątpliwie wpływ na dziedzictwo kulturowe wsi, nierzadko był to wpływ negatywny, czy przynajmniej podlegający dyskusyjnej ocenie. Niewątpliwe negatywna była kolektywizacja – wprowadzenie form zbiorowej gospodarki, która nie miała dotąd w Polsce żadnej tradycji. Przy tym wszystkim nastąpiło swoiste rozwarstwienie i zubożenie wsi – daliśmy wielu ludziom szansę opuszczenia wsi, drogę do awansu społecznego, jak się wtedy mówiło. Zapominając, że tym sposobem opuściło wieś wiele energicznych i wartościowych osób, co przyczyniło się do zaniedbania rodzinnych gospodarstw i pozostało nie bez wpływu na społeczność i rodzinę wiejską, która była ostoją tradycyjnych wartości.

Co jest najcenniejszego w tradycji polskiej wsi, wartego zachowania? Najbardziej niezwykłego, nietypowego – czy czymś się polska wieś wyróżnia?

Patrząc na polską wieś i na to, jak żyją tam ludzie na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, nie widzimy jakiś szczególnych różnić. Oczywiście nakładają się nasze różne cechy wynikające choćby z odmienności naszej historii i podstaw prawnych. Dla przykładu porównując z Austrią czy Niemcami dostrzegamy tam bardziej zwarte wsie o zachowanej starej strukturze przestrzennej i zachowanych dobrze zabytkowych dziś budynkach. U nas, na dzisiejszy obraz przestrzenny wsi wpływ miało wiele czynników - np. prawo spadkowe, które w Galicji pozwalało w niemal nieskończoność dzielić rodzinne gospodarstwa. Niezbyt doskonałe prawo budowlane, niedbałość w planistycznym kształtowaniu przestrzeni wiejskiej, zwłaszcza w czasach socjalistycznej przebudowy wsi, dopuszczało dowolność kształtowania zabudowy i przez to stała się ona i po części do dziś jest bardzo chaotyczna. Natomiast, jeśli chodzi o gospodarkę wiejską, to była ona bardziej nastawiona na wewnętrzną samowystarczalność, niż wielkotowarową produkcję. Ale z kolei to, a w efekcie swoiste zacofanie technologiczne rolnictwa, przywiązanie do tradycyjnych form gospodarowania jest dziś naszym plusem, bowiem produkcja w dużej mierze jest z natury swojej ekologiczna, oparta o tradycyjne metody i łatwiej jest nam się odnaleźć w dzisiejszym świecie, gdzie coraz większe znaczenie ma tradycyjny, ekologiczny i regionalny produkt, sygnowany przez swojego wytwórcę.

Między polską wsią, a innymi europejskimi są pewne różnice kulturowe – przywiązanie do tradycji i obyczaju. To że przez lata nasza wieś tkwiła w pewnej izolacji sprawiło, że jeszcze kilkanaście lat temu była ona skarbnicą ciekawych informacji dla etnografów czy folklorystów. Do dziś się sporo zachowało, co udaje nam się jeszcze zebrać, opisać, zbadać, poddać naukowej analizie etc.


Eksponaty Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Polska jest krajem średniej wielkości, ale przez ostatnie kilkaset lat szczególnie mocno doświadczonym przez historię. Zwłaszcza 123 lata zaborów i olbrzymia zmiana granic po II wojnie światowej bardzo się na Polsce i Polakach odbiła. Musiało to także zaciążyć na naszej wsi, co pogłębiało różnice między różnymi rejonami Polski, w tym rejonami wiejskim.

Niewątpliwe zabory sprawiły, że powstała w 1918 roku II RP była organizmem złożonym z trzech bardzo różnych części. Brak suwerenności i podział na dzielnice zaborcze przyczynił się z jednej strony do osłabienia więzi narodowych i wspólnej tradycji kulturowej, z drugiej strony zaborcy wprowadzili politykę opartą na wprowadzaniu własnych, a zatem obcych nam, rozwiązań prawnych i społecznych, unicestwiali przy tym naszą rodzimą kulturę poprzez wprowadzanie obcych języków, religii a także zwyczajów czy obyczajów. Stosunkowo krótkie międzywojnie nie pozwoliło na pełne kulturowe scalenie ziem dawnych zaborów, bowiem podjęty wówczas trud władz niepodległej Polski skupiać się musiał na wielu różnorakich aspektach, począwszy od spraw prawnych, wojskowych, szkolnictwa etc. Zresztą do dziś widać te dawne dzielnicowe różnice. Jeśli chodzi o wieś to widać je wyraźnie w krajobrazie, w rozkładach pól, wielkościach gospodarstw, czy formach zabudowy, na które wpływ miały wprowadzane przez zaborców rozwiązania prawne, takie jak prawo związane z dziedziczeniem i dzieleniem gospodarstwa, przepisy administracyjne dotyczące form i materiałów w zabudowie.

Na ziemiach byłego zaboru pruskiego widzimy zatem dominujące w krajobrazie zwarte zespoły wiejskie i duże gospodarstwa o murowanej zabudowie i większym niż gdzie indziej areale pól.

Ziemie zaboru austriackiego czy rosyjskiego, to z kolei tereny gdzie doszło do znacznego rozdrobnienia gospodarstw i rozwarstwienia społecznego wsi, uwidocznionego w gęstych podziałach gruntów i mniej lub bardziej chaotycznej zabudowie wiejskiej.

Do integracji kulturowej ziem nie przyczyniły się również wydarzenia po II wojnie światowej, kiedy to skutkiem traktatów politycznych przemieszczeniu uległy setki tysięcy obywateli. Na tzw. naszych ścianach wschodniej i zachodniej zostały zbudowane nowe społeczności oparte o masy przesiedleńców, którzy wyrwani zostali ze swoich „kulturowych” miejsc, przerywając swoje wielowiekowe więzi z przestrzenią, sąsiedztwem, tradycją religijną itp. Nie docenili oni często miejsc, do których przybyli, walcząc, czy unicestwiając dziedzictwo kulturowe, zwłaszcza materialne swoich poprzedników. Zawsze trzeba podkreślać, że dziedzictwo, czy tradycja kulturowa jest związana nierozerwalnie z miejscem, gdzie powstaje i istnieje, a więc z warunkami przyrodniczymi, topografią terenu, z relacjami ludzi pomiędzy przyrodą i między sobą.

Odnosząc sie do historii polskiej etnografii, mając w pamięci pracę i dokonania Oskara Kolberga, czy możemy stwierdzić, że w naszych czasach takich ludzi już nie ma, dlatego że wszystko, co było do utrwalenia, zapisania, już zostało zbadane i zarchiwizowane?


Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Jeśli chodzi o nasze – etnografów czy folklorystów – podejście, to absolutnie nie uważamy, że wszystko na polskiej wsi zostało odkryte i to mimo, że mamy za sobą co najmniej blisko 200 lat dość gruntownych badań. Warto tu podkreślić, iż od lat badaczami wsi nie są tylko zawodowcy – naukowcy, ale i amatorzy – pasjonaci, których działalność jest nieoceniona i z którymi nierzadko my etnografowie współpracujemy. Są to na przykład wspaniali kolekcjonerzy sztuki ludowej, czy rzemiosła ludowego, a także - co dziś nie jest już nowością pasjonaci np. drewnianego budownictwa ludowego. Są to często znane w Polsce nazwiska jak np. nieżyjącego już dziś aktora Wojciecha Siemiona, czy może z własnego krakowskiego podwórka, takie jak Marek Sosenko, Jacek Łodziński, Leszek Macak od lat interesujący się ludowa sztuką. Trafiają się również ludzie, którzy poświęcają swój czas i pasję innym zagadnieniom, jak kolekcjoner uli i akcesoriów pszczelarskich Bogdan Szymusik z Krakowa, którego kolekcja stała się zaczątkiem pięknego muzeum i skansenu pszczelarskiego w Stróży koło Grybowa. Do tej grupy należy np. p. Krzysztof Jędrzejek z Laskowej koło Limanowej, który w oparciu o zabytki miejscowego budownictwa stworzył niewielki skansen-muzeum. Taką osobą jest np. Piotr Mankiewicz z Radzionkowa, koło Tarnowskich Gór, który w oparciu o gromadzone przez siebie eksponaty otworzył jedyne w swoim rodzaju Muzeum Chleba. To tylko kilka przykładów. Kolekcje etnograficzne zrodzone z pasji i rozumienia wartości sztuki ludowej, czy rzemiosła wiejskiego, znajdują się w posiadaniu wielu ludzi. Z czasem trafiają do muzeów etnograficznych i regionalnych, a także dają początek innym lokalnym placówkom muzealnym Niemal każde muzeum etnograficzne zbudowało swoje kolekcje muzealne w znacznej mierze w oparciu o pasję kolekcjonerów i ich wielkie serce, pozwalające na wspaniałe dotacje służące społeczeństwu.

Zaskakująca opinia! Zwykle, ba – zawsze słyszy się, że naukowcy (zwłaszcza archeolodzy) złorzeczą na amatorów, twierdzą iż przypadkowo lub przy okazji, bo kierowani jedynie chęcią zysku, niszczą cenne zabytki.

Oczywiście, bo znaczna część potęgi naszego stuletniego muzeum, to dorobek setek, jak nie tysięcy zwykłych ludzi, którzy poprzez zebrane informacje i dary dokładali cegiełki go tworzące. Nasz założyciel Seweryn Udziela – nauczyciel i inspektor szkolny, nie był przygotowany przez edukację uniwersytecką do badania kultury ludowej. Za to był wielkim pasjonatem, który stał się wręcz prekursorem takich badań. I dziś żaden naukowiec nie podważa jego wkładu i dorobku. Warto to powiedzieć, że był człowiekiem wszechstronnym interesującym się wieloma aspektami kultury i dziedzictwa wsi. Mało tego – to on pozyskał do współpracy wielu ludzi z wielu warstw społecznych, którzy przysyłali z różnych stron dawnej Polski, ale i z innych rejonów świata, przeróżne przedmioty, opisy, modele etc. Dzięki temu, tak wiele udało się ocalić z minionych czasów.  


Dr Marek Grabski w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Czy w Polsce można zarabiać na dziedzictwie kulturowym? Czy Polska wieś potrafi je – nazwijmy to brzydko, ale w pozytywnym tego słowa sensie – skomercjalizować i zaoferować ludziom z zewnątrz? I jakie przybiera to formy?

Myślę, że zaczynamy coraz racjonalniej myśleć o tej części gospodarki jaką jest rolnictwo, a także turystyczno-gospodarcza oferta wsi. Ja od lat, niemal co roku korzystam z agroturystyki jako formy wakacyjnego wypoczynku, która z wielu względów jest dla mnie interesująca. Przeglądając polską ofertę agroturystyczną w internecie zobaczymy, że coraz częściej obok cywilizacyjnych udogodnień i walorów przyrodniczo-krajobrazowych, obszerniej reklamuje się tradycję i kulturę miejscowości czy regionu. Ta oferta jest bogatsza i szersza. Od produktów regionalnych po uczestnictwo w imprezach folklorystycznych czy pokazach oferowanych w obrębie poszczególnych gospodarstw, czy też organizowanych w miejscowości. Obecnie niemal każda gmina proponuje w okresie wakacyjnym rozmaite atrakcje począwszy od „Dni gminy”, po święta związane z danym produktem kojarzonym z miejscowością czy regionem.

A skoro mówimy o produktach są to głównie produkty spożywcze?

Tak, z tym że może mieć on rozmaite formy, że przywołam z naszych okolic miasteczko Zator i jego Zatorskie Dni Karpia – to święto produktu regionalnego, który został produktem atestowanym, znanym w całej Polsce. Zresztą ta cykliczna impreza to część programu Dolina Karpia będącego połączeniem ze sobą różnych działań, mających na celu stworzenie spójnej oferty turystycznej na terenie tak właśnie nazwanym. Obejmuje on obszar rozciągający się w dolinie Wisły, Skawy i Wieprzówki, gdzie już od średniowiecza hodowano tę rybę. To pozwoliło na aktywizację wielu miejscowości z tego rejonu. Z kolei w północnej części naszego województwa w powiecie miechowskim szesnaście miejscowości żyje z produkcji kapusty. Pod koniec sezonu jest tam organizowane święto „Charsznickie Dni Kapusty". W jego ramach są organizowane rozmaite imprezy folklorystyczne, kulinarne i promocyjne związane z tym, jak by się mogło wydawać banalnym produktem. Sięgając w odleglejsze regiony możemy wspomnieć np. o promocji produktów owczych podczas świąt bacowskich, pomorskiej gęsiny podczas jej święta w Swołowie, o „marcińskich” rogalach etc. Ale mamy też do czynienia z promocją nie tylko produktów kulinarnych, ale również produktów rękodzieła. Dla przykładu wsie nad Wisłą w okolicach Chrzanowa zajmują się tradycyjnie produkcją wikliniarską. Tam organizuje się święta oparte o promocję i pokazy produktów miejscowych – tak technik plecionkarskich, jak i sprzedaży gotowych produktów. Okolice znane z dawnej produkcji garncarskiej promują wyroby czynnych jeszcze warsztatów. Tego typu ośrodki oddziałują na sąsiednie muzea, które z nimi współpracują.

Może Pan podać jakieś przykłady takiej współpracy?

Promocją rękodzieła tradycyjnie zajmują się muzealne placówki skansenowskie. Z racji swojej poniekąd „naturalnej scenerii”, są właściwym miejscem do organizowania imprez promujących rękodzieło ludowe. Muzea zapraszają rzemieślników i twórców ludowych do udziału w warsztatach, pozwalających widzom poznać tradycyjne techniki produkcji, a także własnoręcznie wykonać niektóre przedmioty. Również muzea etnograficzne w miastach nie tracą kontaktu z twórcami, organizując podobne zajęcia dla różnych grup wiekowych zwiedzających. Muzeum Etnograficzne w Krakowie korzysta z takich możliwości prezentując rękodzieło na wystawach i zapraszając czynnych artystów czy rzemieślników. Również poprzez swoich przygotowanych pracowników organizuje zajęcia, m.in. związane z wykonywaniem świątecznych ozdób choinkowych, technikami malarstwa na szkle, prezentacją technik plecionkarskich, powroźniczych i innych.

Jak się domyślam, na docenienie i promocję produktów regionalnych bardzo pozytywny wpływ ma unijny program je chroniący. Jest nim objęty m.in. oscypek, bryndza podhalańska czy kiełbasa lisiecka.

Jak najbardziej! Zresztą osobiście wraz z innymi pracownikami Muzeum uczestniczyłem w przygotowaniach do promocji karpia zatorskiego, jako produktu regionalnego. W oparciu o tradycję buduje się markę rynkową produktu, która umożliwia sprzedaż nie tylko w danym rejonie, ale w całym kraju, a nawet poza jego granicami. Myślę że jeszcze wiele produktów ma przed sobą taką przyszłość. Warto wspomnieć, że województwo małopolskie ma dziś blisko 50 atestowanych produktów tradycyjnych żywnościowych, obejmujących zarówno sery, wędliny, ryby, owoce, warzywa, pieczywo czy gotowe potrawy. Generalnie, wieś już nieźle umie zarabiać na produktach regionalnych, a co za tym idzie również na swoim dziedzictwie kulturowym.

Na ile oferta oparta na dziedzictwie kulturowym polskiej wsi jest prawdziwa, a na ile sztuczna, będąca adresowaną jedynie do odbiorców z zewnątrz? Kiedyś mówiło się o takiej twórczości „cepeliada”. Jak można czegoś takiego unikać?

Rozmawialiśmy o segmencie dziedzictwa, jakim jest nasza tradycja kulinarna, czy tradycja dawnego produktu regionalnego. Troszkę odmiennie rzecz się ma z wytwórczością czy rękodziełem ludowym. O popycie decyduje rynek, a także gusta odbiorców. Dobre rękodzieło ludowe zawsze będzie się dobrze sprzedawało. Ale sprzedaje się też przedmioty, które niewiele z nim mają wspólnego, czy wręcz są swego rodzaju naśladownictwem czy imitacją sztuki ludowej. One także znajdują swoich nabywców najczęściej pośród turystów, często dzięki kryterium niskiej ceny. Marna twórczość ludowa jest nam oferowana w wielu miejscach i nie poradzimy na to nic. Producenci owego rękodzieła wykonują głównie to, co się sprzedaje. Ale jednocześnie zaobserwować możemy, że wytwórczość ludowa jest w wielu wypadkach na coraz wyższym poziomie, na pewno wyższym niż w czasach PRL-u, kiedy stworzyliśmy całą masę instytucji, które miały pośredniczyć między twórcą ludowym, a klientem. Wielu, bowiem twórców przywiązuje dziś dużą wagę do regionalnej autentyczności swoich wyrobów, potrafiąc przy tym zadbać o właściwy marketing.

Oczywiście margines zawsze będzie istnieć, co widać choćby na straganach w centrum Krakowa – jest tam masa produktów, które nie mają nic wspólnego z regionem, czy tradycją. I wiadomo, że powstały być może daleko na wschodzie... Zresztą w kwestiach sprzedaży w Krakowie tego, co mogłoby być autentyczną pamiątką regionalną było wiele dyskusji, kłótni, pomysłów i postulatów.

Można więc powiedzieć, że generalnie polska wieś daje sobie radę lepiej z zarabianiem na swoim dziedzictwie, niż kulturalna stolica Polski?

Na wsi polskiej tkwi potencjał, być może jeszcze nie w pełni wykorzystany. Zaczynamy go jednak coraz bardziej doceniać.  Zmieniamy przy tym swoje myślenie o wsi. Dziś, my ludzie z miasta, patrzymy na wieś, jako dobre miejsce do życia, do zamieszkania, doceniając zatem walor jej przyrodniczego dziedzictwa, ludzkiej i wygodnej jeszcze skali osadnictwa, sąsiedztwa. Doceniamy tradycję kulinarną i trwałość zwyczaju, czy obyczaju. Tych walorów świadomi są coraz bardziej mieszkańcy wsi, którzy widzą te nasze oczekiwania, widząc przy tym szansę dla siebie – na działanie, na pracę, na lepszy zarobek i komfort życia. Coraz bardziej są przy tym przygotowani do możliwości korzystania ze środków celowych, unijnych czy rządowych, które zarabianie na dziedzictwie kulturowym mogą ułatwić. Dziedzictwo kulturowe staje się więc poszukiwanym produktem, swoistym motorem gospodarki.

Rozmowę przeprowadził Łukasz Dziatkiewicz.
Zdjęcia: Łukasz Dziatkiewicz.

*


Dr Marek Grabski w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Dr Marek Grabski – etnograf, muzealnik, kustosz dyplomowany Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie, w którym jest opiekunem kolekcji, autorem wystaw oraz publikacji traktujących o historii muzeum i jego zbiorach. Zainteresowania związane z ochroną zabytkowej architektury i budownictwa ludowego realizuje na polu ewidencji i dokumentacji konserwatorskiej we współpracy z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków w Krakowie. Ponadto autor prac i artykułów poświęconych muzealnictwu, a także regionalnemu budownictwu drewnianemu Małopolski. Członek Stowarzyszenia Historyków Sztuki i Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Prywatnie pasjonuje się żeglarstwem i spokojną jazdą na motocyklach (chopperach).

***

wersja do druku

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx