Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Kiedy pomniki przyrody „wchodzą” na drogę…

Przemysław Chrzanowski: Jestem zauroczony alejami, otoczonymi wiekowymi drzewami. Ale z drugiej strony jestem kierowcą i chcę czuć się bezpiecznie. Tymczasem ciasne, zabytkowe arterie tego nie gwarantują, bo pomniki przyrody niemal „wchodzą” na drogę.

Ewa Kulesza-Szerniewicz, Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Szczecinie: - Gdybyśmy chcieli zapewnić bezpieczeństwo wszystkim kierowcom poruszającym się po zabytkowych arteriach z niedozwoloną prędkością, to trzeba byłoby w pień wyciąć wszystkie zadrzewione aleje w naszym kraju. Mam świadomość, że drogi mają jakiś charakter, że są to drogi powiatowe, gminne, że ich komunikacyjna funkcja może być ważniejsza niż zachowanie dziedzictwa kulturowego. Ale w tym wszystkim naprawdę można znaleźć złoty środek i ich nie niszczyć. Na szczęście większość dróg obsadzonych przepięknymi, stuletnimi drzewami nie spełnia strategicznej roli. I żeby poczuć się bezpiecznie, wystarczy zdjąć tam nogę z gazu. Nikt mi nie wmówi, że jeżeli na odcinku kilkuset metrów ktoś zwolni do 50-60 kilometrów na godzinę, to dokądś nie zdąży.

Bywają jednak sytuacje, w których zarządca drogi jest uparty. Chcąc poszerzyć drogę nalega, by jednak wyciąć zabytkowe drzewa. Czy konserwator się wówczas ugina?

Zawsze szukamy kompromisu. Jeżeli jest to droga o znacznej przepustowości, to zapewnienie bezpieczeństwa jej użytkownikom jest priorytetem. Staramy się wówczas wypracować takie stanowisko, które przyniesie obopólne korzyści. Decydujemy się na przykład na wycinkę jednostronną. Po poszerzeniu szosy zalecamy posadzenie nowych drzew w miejsce tych usuniętych. Wbrew pozorom rosną one dość szybko, po 20 latach zarys dawnej alei będzie widoczny. To rozwiązanie niezbyt dotkliwie ingeruje w zabytkową materię, a co najważniejsze nie cierpi na tym cały krajobraz kulturowy danego miejsca.

A kiedy samorządowcy są nieustępliwi i nie godzą się na rozwiązanie proponowane przez konserwatora?

- Mieliśmy niedawno taką sytuację w gminie Wolin. Tam nie było mowy o żadnych ustępstwach. Władze powiatu koniecznie chciały wyciąć wszystko My się na to nie zgodziliśmy i natychmiast całą aleję wpisaliśmy do rejestru zabytków. Skutek jest taki, że dziś owa aleja jest nie do ruszenia.

Oprócz presji samorządowej istnieje jeszcze presja społeczna. Ludzie chcą, żeby ich dzieci bezpiecznie mogły dojść do szkoły. A chodnika nie można wybudować, bo przeszkadzają pomniki przyrody. I co wtedy?

- Naprawdę istnieją inne rozwiązania niż wycięcie tych drzew. Ale najpierw trzeba pomyśleć – i to zanim przystąpimy do fazy projektowej. Trzeba się zastanowić, czy nie można byłoby tych chodników wybudować za linią drzew. Takie rozwiązania znalazły już zastosowanie w wielu miejscowościach w całym kraju.

Ale to przecież generuje dodatkowe wydatki. Gminie łatwiej jest wyciąć drzewa niż organizować kosztowną procedurę wykupu gruntów.

- To prawda, istnieją jednak mechanizmy, które niejako wymuszają na władzach odpowiednie stanowisko. Konserwatorowi i wszelkim „ochraniaczom” przyrody w sukurs przychodzi Unia Europejska. Tak się ostatnio dzieje, że właściwie wszystkie inwestycje drogowe współfinansowane są ze środków unijnych, za tym idą określone obwarowania prawne. Jasno mówią one, że przy udziale dotacji z UE nie należy podejmować działań szkodliwych dla krajobrazu i dziedzictwa kulturowego. Zatem jeżeli ktoś dokonałby wycinki zabytkowego drzewostanu, unijne środki nie zostałyby wypłacone. W grę wchodzą zazwyczaj olbrzymie kwoty, żaden z samorządów nie może sobie pozwolić na tak niekorzystną politykę finansową.

Czy samorządy mogą liczyć na jakiekolwiek profity, kiedy zdecydują się na wpisanie zabytkowych alei do rejestru zabytków?

- Można się oczywiście starać o pieniądze na prace konserwatorskie. Takimi środkami dysponują wojewódzcy konserwatorzy zabytków, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Innym profitem jest oczywiście niezubożony krajobraz. Warto zastanowić się czy przypadkiem taka zabytkowa aleja nie będzie atrakcją turystyczną. Można przy okazji projektowania chodnika wytyczyć trasę rowerową, zadbać o odpowiednie oznakowanie. Niech to będzie walor, a nie kula u nogi.

***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx