Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Pomaganie sprawia mi radość

Mimo ze jestem osobą niepełnosprawną ruchowo, od zawsze lubiłem pomagać, sprawiało mi to ogromną radość.

1

Mieszkała razem z nami starsza ciotka, którą trzeba było się opiekować. Ponieważ chorowała na sklerozę, uciekała z domu. Główną opiekę nad nią sprawowali rodzice, ale my razem z siostrą, także pomagaliśmy w zrobieniu herbaty czy posprzątaniu po ciotce, gdyż ona przez tą dolegliwość niszczyła dużo rzeczy. Nauczyło mnie to szacunku dla starszych osób, że mimo choroby nigdy nie można się z nikogo śmiać, dokuczać. Nikt choroby sobie nie wybiera. Babcia, bo tak ją nazywaliśmy, była bardzo dobrą osobą przed chorobą. Zmarła w październiku 1993 roku miałem wtedy 7 lat, uczęszczałem wówczas do I klasy szkoły podstawowej.

Kolejną osobą której pomagałem była starsza pani. Mieszkała ona na końcu naszej wioski. Zawsze co sobotę zanosiłem jej chleb, oraz pomagałem bezinteresownie przy obejściu na tyle ile umiałem. W domu odkąd pamiętam od zawsze miałem obowiązki - koszenie trawy, karmienie królików, sprzątanie. Rodzice w ten sposób chcieli nauczyć mnie samodzielności, sam bardzo lubiłem pomagać. Nikt do niczego nie musiał mnie zmuszać, bądź nakłaniać. Brałem także czynny udział w zawodach strażackich. Byłem wówczas dowódcą drużyny.

Obraz (146)

W 2010 roku pojechałem na tygodniowy wyjazd do Francji, do wspólnoty braci Taizé. Podczas tego wyjazdu pracowaliśmy w ramach wolontariatu, pomagając braciom w sprzątaniu łazienek i przygotowaniu posiłków. 

Moja mama chrzestna nie posiada prawa jazdy oraz samochodu. Często z nią jadę do sklepu, lekarza, załatwić rożne sprawy. Na terenach wiejskich bez auta, jest jak bez ręki. W czasach studenckich byłem wolontariuszem na warsztatach terapii zajęciowej w Krapkowicach. Pomagałem w pracowni gospodarstwa domowego w przygotowaniu posiłków dla podopiecznych - śniadania i obiadku.

Obecnie pomagam moim starszym sąsiadom. W sierpniu wichura zerwała dachówki sąsiadce z jej z budynków gospodarczych. Mieszka ona sama, więc zrobiłem zdjęcia szkód i wysłałem do ubezpieczalni. Udało się - przyznali odszkodowanie za wyrządzone szkody. Sąsiadka nie posiada dostępu do internetu czy aparatu, wiec ciężko by jej było wykonać to zadanie samodzielnie.

Mój sąsiad także mieszka sam. Obecnie ma 89 lat. Pomagam mu w robieniu zakupów. Jadę z nim do lekarza i apteki, gdy tylko zachodzi taka potrzeba. Jego rachunki opłacam bankowością internetową.

W dni powszednie zabieram moich sąsiadów do kościoła, gdyż znajduje się on 3 km od naszego miejsca zamieszkania. Drukuję im też ogłoszenia parafialne, by wiedzieli o której jest msza święta w kościele.

Gdy ojciec ciężko zachorował także bardzo dużo pomagałem. Musiałem mu podziękować za te wszystkie lata, kiedy się mną opiekował. Najgorsze było to, że w tym okresie miałem złamaną rękę, ale i tak podnosiłem ojca prawą, bo lewa była niedysponowana. Nawet musiałem pojechać z ojcem do lekarza prowadząc samochód, bo wówczas nie było innej możliwości.

Na tyle ile zdrowie mi pozwala to pomagam, mam to już we krwi od małego. Za co jestem bardzo wdzięczny moim rodzicom, że nauczyli mnie, widzieć więcej, nie tylko czubek własnego nosa. Wychodzę z założenia że pomagając innym, pomagam samemu sobie. W okresie epidemii jeszcze bardziej pomagam osobom starszym.

Pomaganie dla mnie to najlepsza terapia. Kiedy pomagam innym, nie myślę o swojej niepełnosprawności, o barierach, czuje się dowartościowany. Mam taką dewizę, że w życiu zawsze patrzę naprzód - czy ktoś przypadkiem nie potrzebuje pomocy. Chęć do dzielenia się dobrem z drugim człowiekiem, który mnie potrzebuje, otrzymałem w darze od moich rodziców. Zarówno ojciec jak mama także lubili pomagać. Dla mnie to normalna rzecz nic takiego nadzwyczajnego.

2

Czym jest nasza wiara bez uczynków miłosierdzia? Jest marna.

Jak w obecnym czasie pandemii bym się czuł gdybym nie pomagał osobom starszym? Chyba by mnie sumienie zjadło ze wstydu. Ze względu na niepełnosprawność, nie mogę nosić ciężkich rzeczy, ale mogę obsługiwać Internet, a przez to mogę czynić dobro w trudnym okresie poprzez załatwianie spraw dnia codziennego on-line.

Autor: Krystian Cholewa

***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx