Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Najważniejszy jest głos mieszkańców. Rozmowa z Jakubem Kochowiczem, Wójtem Gminy Lisewo

Przemysław Chrzanowski: Działanie w organizacji pozarządowej może być pierwszym krokiem do samorządu. Twoja historia jest tego dowodem.

Jakub Kochowicz, Wójt Gminy Lisewo: - 17 lat temu, bardzo blisko Maróza, a więc miejsca, w którym się znajdujemy, po raz pierwszy spotkałem się z pojęciem projektu. To było podczas Szkoły Młodych Liderów organizowanej przez Fundację Wspomagania Wsi. W Marózie byłem ostatnio przed 12 laty jako przedstawiciel organizacji pozarządowej. Od czterech lat jestem wójtem i wracam tutaj z bagażem nowych doświadczeń, którymi teraz chętnie dzielę się z innymi ludźmi.


Jakub Kochowicz, Wójt Gminy Lisewo.

Czy doświadczenia z działania w trzecim sektorze miały wpływ na Twoją decyzję o kandydowaniu na stanowisko wójta?

- Zdecydowanie tak. Ale kiedyś trochę bałem się tego, że organizacja pozarządowa to nie samorząd, że te interesy nie zawsze są zbieżne. Mając 27 lat po raz pierwszy zdecydowałem się wystartować w wyborach. Stwierdziłem, że w organizacjach pozarządowych już jakiś etap przeszedłem i po prostu chciałem więcej. Wówczas nie udało mi się, ale za cztery lata ponownie spróbowałem i odniosłem sukces. Dotychczasowe działania w organizacjach pozarządowych z pewnością ukształtowały moją politykę działania na stanowisku wójta. Przyjąłem zasadę dobrego rządzenia i otwartości na mieszkańców. Istotne dla gminy decyzje staram się podejmować przy współudziale mieszkańców. Zależy mi aby to oni w dużej mierze decydowali o tym co wokół nas się dzieje. Od czterech lat podążam za maksymą, że to ludzie żyjący w mojej gminie najlepiej wiedzą, czego im brakuje. Konsultujemy się w sprawach prozaicznych, np. dotyczących tego, gdzie ławkę postawić, ale i strategicznych odnoszących się m.in. do organizacji terenów zielonych.

Samorządowcy często obawiają się uczestnictwa mieszkańców w posiedzeniach rad gmin. Bywa, że nie traktują poważnie ich głosów. W Twoim przypadku jest na odwrót, dążysz do tego, by dzięki mediom elektronicznym mieszkańcy aktywnie mogli brać udział w debacie.

- Wiadomo, że od tej kadencji wszystkie sesje muszą być rejestrowane. Ale jest to przekaz działający tylko w jedna stronę. Tymczasem głos mieszkańców jest tutaj bardzo istotny. Dlaczego mają oni wypowiadać się jedynie podczas zebrań wiejskich na temat niewykoszonych rowów, czy dziur w drodze? Chciałbym, by zabierali oni także głos podczas sesji i innych debat w sprawach ważnych dla przyszłości gminy. Do obligatoryjnej transmisji zamierzamy dołożyć zatem dodatkowe, wszystkim znane narzędzia takie jak Messenger, czy Skype. To pozwoli zainteresowanym zadawać pytania, czy to w formie pisemnej, czy ustnej.

Mieszkańcy zyskują wiele nie tylko dzięki otwartej debacie publicznej, ale i realnym środkom jakie gwarantuje im fundusz sołecki, czy gmina Lisewo zdecydowała się go wyodrębnić?

- Uczyniliśmy to w 2016 roku. Wcześniej wszyscy przychodzili po pieniądze do wójta, stwierdziłem, że nie chcę tak zarządzać. Nie wiedziałem, czy kwota, o której rozmawiamy z potencjalnym beneficjentem go zadowoli, czy raczej zniechęci. Fundusz sołecki stał się tutaj rozwiązaniem idealnym. Efekty jego wprowadzenia przerosły nasze najśmielsze oczekiwania. Niejako automatycznie reaktywowaliśmy instytucję czynu społecznego, co w powiązaniu ze środkami zagwarantowanymi dla każdego sołectwa przyniosło wspaniałe efekty. W ciągu czterech lat wybudowaliśmy w ten sposób dziewięć boisk. Mieszkamy w obszarze rolniczym, ludzie mają sprzęt do prac ziemnych i chętnie się angażują w działania na rzecz swoich małych ojczyzn. Poza tym wszyscy biorą czynny udział w fazie projektowej tych inwestycji – i to niezależnie od wieku.

Dzieciaki także mają głos?

- Oczywiście. Mamy u siebie młodzieżową radę gminy, której głos traktujemy bardzo poważnie. Za współdziałanie z nią otrzymaliśmy w 2017 roku nagrodę Super Samorządu, nieco wcześniej dostaliśmy nagrodę Proobywatelskiego Samorządu. Uważnie wsłuchujemy się także w uwagi dzieciaków artykułowane podczas zebrań wiejskich. Staramy się zatem inwestować w kapitał społeczny, budować społeczeństwo obywatelskie, wspierać organizacje pozarządowe i grupy nieformalne, których w gminie jest całkiem sporo.

Czy ta inwestycja ma szansę przynieść realne zyski?

- Już przynosi. Proszę sobie wyobrazić, że w jednej z naszych miejscowości strażacy sami wybudowali sobie strażnicę. Dzięki determinacji praktycznie całej wsi, w czynie społecznym powstał gmach z garażami dla wozów bojowych wykorzystywanymi przez jednostkę będącą w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym. Oczywiście samorząd wsparł finansowo tę inwestycję. Poza tym przeznaczono na jej realizację fundusz sołecki. Niemniej warte podkreślenia jest to, że ludzie dołożyli do tego swoją ciężką pracę. To nie były jednostkowe sytuacje, cieszę się, że czyn społeczny to obecnie stały trend we wszelkich oddolnych działaniach w naszej gminie. To powoduje, że potem wszyscy czują się odpowiedzialni za boiska, place zabaw, za porządek w przestrzeniach publicznych. Ja nie mam cotygodniowego problemu, żeby wspomniane boiska kosić. Robią to mieszkańcy, rady sołeckie mają kosiarki i pieniądze na paliwo.

W wielu przypadkach wspomniany fundusz sołecki jest „przejadany”. Wydatkuje się go na festyny, czy kulinarne stoiska dożynkowe. Po chwili integracji nic z niego nie zostaje.

- U nas ten problem nie istnieje. W sumie do podziału pomiędzy 18 sołectw mamy 360 tys. zł. To naprawdę wystarcza, żeby były one gospodarczo niemalże autonomiczne. To efekt wypracowanych z sołtysami zasad, których staramy się trzymać. Naszą współpracę opieramy na zaufaniu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele z tych działań ma charakter długotrwały. Jedno z naszych sołectw od półtora roku buduje altanę. Czy to ma jakieś znaczenie? Najważniejsze jest to, że owa altana jest symbolem integracji mieszkańców, którzy mają pretekst do spotkania się. Pamiętajmy, że na wsi okazji do tego, by wzajemnie widywać się i spędzać z sobą czas jest coraz mniej.

Foto: P.Chrzanowski, www.facebook.com

***

Warto zajrzeć:

www.lisewo.com

www.facebook.com/Gminalisewo1/

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx