Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Stawiam na zaufanie i partnerstwo. Rozmowa z Marcinem Skonieczką, Wójtem Gminy Płużnica


Marcin Skonieczka, Wójt Gminy Płużnica.(Fot. P. Chrzanowski)

Przemysław Chrzanowski: Gmina Płużnica została laureatem nagrody „Perły Samorządu 2019”. Wśród Gmin wiejskich sklasyfikowano ją na drugim miejscu. To ogromny sukces.

Marcin Skonieczka, Wójt Gminy Płużnica: - To prestiżowy konkurs, który od lat organizuje Gazeta Prawna, znaleźć się w gronie nagodzonych to prawdziwy zaszczyt. Otrzymaliśmy tam również drugą nagrodę, w ramach dobrych praktyk została doceniona nasza inicjatywa, dotycząca zorganizowania forum edukacyjnego. Oprócz Płużnicy, wśród laureatów znalazły się Gdynia i Gdańsk.

Na co zwracają uwagę pomysłodawcy wspomnianego konkursu?

- Metodologia rankingu Gazety Prawnej tworzona jest przez firmę Deloitte. Na początek zainteresowane udziałem w przedsięwzięciu samorządy wypełniają bardzo szczegółową ankietę. Na podstawie wskaźników i odpowiedzi dotyczących różnych sfer działalności samorządu tworzona jest lista rankingowa. Po weryfikacji zapisów wyłania się laureatów.

Jak taki sukces przekłada się na funkcjonowanie gminy i pracę wójta?

- Rankingi dają nam pewne porównanie do innych samorządów. Mamy okazję dowiedzieć się, w którym miejscu jesteśmy i od kogo ewentualnie możemy czegoś się nauczyć. Co do pracy wójta, to najlepszym sprawdzianem dla niego są oczywiście wybory. Każdy mieszkaniec może mieć inne potrzeby, dlatego moim obowiązkiem jest na nie reagować. Ale trzeba również patrzeć na działania długofalowe. Myślę, że to nas wyróżnia na tle innych, ponieważ zdołaliśmy połączyć troskę o sprawy bieżące wraz z konstruktywnym myśleniem o przyszłości.

Naszym największym przedsięwzięciem w tym kontekście była budowa Płużnickiego Parku Inwestycyjnego. W ramach strategii postawiliśmy na rozwój gospodarczy. Na przygotowanie terenów inwestycyjnych wydaliśmy 13,5 mln złotych, czyli tyle ile wynosił nasz cały budżet przed kilku laty. Chcemy w ten sposób rozwiązać wiele problemów, z którymi na starcie borykają się przedsiębiorcy. My stwarzamy im idealne warunki do tego, by do nas przyszli i postawili swoje fabryki. Ten projekt ma się już ku końcowi, obecnie jesteśmy na etapie pozyskiwania inwestorów. Mamy już dwie firmy, które postanowiły wybudować u nas dwa zakłady.

Idealne warunki dla przedsiębiorców to…

- To dobrze przygotowane grunty, wyposażone we wszelkie media – łącznie z gazem. Kolejna rzecz to komunikacja, stawiamy na rozwój infrastruktury drogowej, budujemy także ścieżki pieszo-rowerowe. Poza tym mamy plan miejscowy i odrolnione grunty. Szczególnie ten ostatni aspekt jest atrakcyjny dla potencjalnych przedsiębiorców, w wielu interesujących lokalizacjach występuje ziemia na przykład drugiej, trzeciej klasy, która wykazuje wysoką przydatność rolniczą. W takiej sytuacji skomplikowane procedury odstraszają inwestorów. My mamy to już za sobą.

Przy urnach wyborczych to nie przedsiębiorcy decydują kto zasiądzie w fotelu wójta. Jak pan przekonuje do siebie mieszkańców gminy Płużnica?

- W dużej mierze to kwestia wzajemnego zaufania i partnerstwa. Kiedy zaczynaliśmy tworzenie Płużnickiego Parku Inwestycyjnego największym wyzwaniem było przekonanie do tego pomysłu mieszkańców. W samorządzie łatwo podejmuje się działania, które są pewne. Jeżeli wybudujemy przedszkole, to z pewnością ono się przyda. Sukces murowany. Jeżeli chcemy zainwestować w przyszłość , która jest niepewna, to opór społeczny może wiązać nam ręce. My przekonaliśmy mieszkańców do naszej koncepcji i zadeklarowaliśmy, że nam się uda. Cały proces rozłożony jest na lata i z pewnością będzie w przyszłości procentował w postaci nowych miejsc pracy i wpływów do budżetu gminy, dzięki czemu będziemy mieli pieniądze na inne bieżące potrzeby. Zresztą w naszej gminie od wielu lat stawia się na budowanie poczucia wzajemnej odpowiedzialności. To się zaczęło w 2008 roku, kiedy ówczesne władze zapowiedziały, że dają społeczeństwu nie rybę a wędkę. Od tego czasu powstało bardzo wiele organizacji pozarządowych, które dzisiaj świetnie sobie radzą. Jeśli jest jakiś problem, to po pieniądze do wójta rzadko ktokolwiek przychodzi. Jest mnóstwo innych możliwości pozyskania wsparcia, organizacje piszą projekty, a że dobrze to robią, zwykle udaje im się pozyskiwać środki. Mamy duże szczęście, że posiadamy wielu liderów, a terminy takie jak projekt, czy dotacja są powszechne.

Sam wywodzi się pan z organizacji pozarządowej, czy ma to wpływ na budowanie przyjaznego klimatu dla trzeciego sektora?

- Tak, ale warto zaznaczyć, że cały proces zaczął się zanim zostałem wójtem. Od wielu lat staramy się dokładać kolejne cegiełki do rozwoju organizacji pozarządowych. To po gospodarce druga dziedzina, w którą staramy się stale inwestować. Cieszę się, że nasze organizacje są silne i samodzielne. To daje im niezależność.

W biznesie strategię rozwoju planuje się na wiele lat, a w samorządzie gminy takiej jak Płużnica?

- Nasza strategia kończy się za rok, a planowana była na lat osiem. Teraz właśnie jest czas, by zaplanować kolejne działania. Myślę, że jedną z dziedzin na którą postawimy będzie edukacja. Do niedawna wyrażałem przekonanie, że mamy związane ręce w tym zakresie, ponieważ o wszystkim decyduje Karta Nauczyciela. Dodatkowo obciąża nas wszystkich nieudolny system finansowania szkolnictwa. Czarę goryczy przelała ostatnia reforma edukacji. I wtedy ktoś mi podpowiedział, że jeżeli nie mam wpływu na to, co się wydarzyło, to powinienem się zastanowić jak to wykorzystać. Okazało się, że w tym systemie mogę być inicjatorem pewnych zmian.

I to właśnie wtedy zorganizowaliście Płużyńskie Forum Edukacyjne.

- Tak, uczestniczyli w nim nasi mieszkańcy: od przedszkolaków po najstarszych obywateli naszej gminy, nie zabrakło władz gminy a także ekspertów. Postawiliśmy wówczas jedno istotne pytanie: „Po co jest szkoła?” Pamiętam, że wstała wówczas pewna gimnazjalistka i powiedziała, że najbardziej dotknęła ją ostatnia reforma edukacji, ponieważ dotyczyła bezpośrednio jej samej. Zanim cokolwiek się wydarzyło nikt nie zapytał jej o zdanie. To spotkanie dało nam wiele do myślenia, zaczęliśmy wspólnie zastanawiać się co możemy ze swojej strony zrobić, by usprawnić proces edukacji. Sprawy organizacyjne oraz finansowe pozostawiliśmy na marginesie, bo póki co nie mamy na nie wpływu. Wójt, radny, rodzic, nauczyciel – wszyscy możemy jednak budować przyjazną, skuteczną oświatę poprzez oddolne, przemyślane działania. Pojeździliśmy trochę po Polsce i okazało się, że nasz system edukacji jest … bardzo elastyczny. Dowiedzieliśmy się, że istnieją w naszym kraju placówki, które co prawda bazują na tych samych ogólnie przyjętych przepisach, ale robią to w zupełnie inny sposób. Priorytetem nie są oceny a tzw. dobrostan dzieci. Chodzi o to, by były zdrowe i szczęśliwe. Obecnie jesteśmy na etapie poszukiwania właściwych rozwiązań, uważam, że podążamy w dobrym kierunku.

 GMINA PŁUŻNICA

Foto: http://pluznica.pl/

WIĘCEJ INFORMACJI NA TEMAT PŁUŻNICKIEGO PARKU INWESTYCYJNEGO

***

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx