Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Przedwyborczy test na starym cmentarzu

Echa wyborów samorządowych powoli przebrzmiewają. Mamy nowe rady gmin i miast, niebawem zasiądą w nich ludzie, których obdarzyliśmy mandatem zaufania. Kolejne pięć lat pokaże, czy dobrze wybraliśmy, czy radni będą skuteczni i skorzy do poświęceń. W Wiązownicy Kolonii (w gminie Staszów) tak długo czekać nie trzeba, tam kandydatów na radnych, tuż przed wyborami zaproszono do akcji, w której mogli się wykazać, a tym samym udowodnić, że należycie będą wypełniać powierzone im obowiązki. Za przedsięwzięciem stało stowarzyszenie Dolina Kacanki.

Jego członkowie postanowili zaprosić wszystkich kandydatów na radnych gminnych i powiatowych z parafii Wiązownica (a także spoza) na wspólne porządkowanie zabytkowego cmentarza w Wiązownicy Małej.

4
Część grupy zaangażowanej społecznie, przy pracach udział wzięli także ksiądz proboszcz i ksiądz wikary. Przy kościele pracowali Zbigniew Bąk, Kazimierz Paprocki i Henryk Wróbel. Na cmentarzu działali: Magdalena Tomporowska, Jan Paprocki, Stanisław Swatek, Piotr Paweł Żyła, Lucjan Piotrowski, Dominik Rożek, Tomasz Kos, Sebastian Szczepański, Jacek Piwowarski.

- Od czterech lat wyrywamy z zarośli i zapomnienia stary cmentarz, na którym leżą prochy naszych przodków. Większość potencjalnych radnych deklaruje pracę na rzecz społeczności lokalnej i tego typu ogólniki. My stworzyliśmy okazję do tego, by udowodnili oni jeszcze przed wyborami, że nie rzucają słów na wiatr. Poprosiliśmy o zabranie odpowiednich narzędzi i powiadomienie innych osób. My ze swej strony zapewniliśmy ognisko, kiełbaski i wodę. Zaproponowaliśmy też, by wydelegowali zastępstwo, jeśli kandydaci będą tego dnia zapracowani i z różnych powodów ich obecność podczas akcji będzie niemożliwa. Zaprosiliśmy do wspólnego porządkowania cmentarza także kandydatów do rad gmin i powiatu spoza parafii Wiązowanica. Każda pomoc była mile widziana – mówi Jacek Piwowarski, prezes Stowarzyszenia Dolina Kacanki.

1

Zaproszenie do udziału w akcji zostało rozpropagowane w mediach społecznościowych. Z ambony podczas niedzielnej mszy wygłosił je również proboszcz miejscowej parafii. Temat „podłapały” także lokalne media. Takie zainteresowanie sprawą nie spodobało się niektórym kandydatom, oburzał ich fakt, że wokół nich zrobił się niewygodny szum.

– Chcieli kandydować incognito, bez większych nadziei na wyborczy sukces. Ordynacja jest tak skonstruowana, że głosuje się na listę. Jest dwóch, trzech liderów, a inni są członkami obowiązkowego komitetu i zajmują odległe pozycje na listach. Komuś takiemu nie zależy, by się angażować. To duży mankament tej ordynacji. Przypomina to trochę chowanie się po krzakach.

2

Dlaczego to nietypowe „wyzwanie” dotyczyło właśnie starego cmentarza w Wiązownicy Małej?

- Jest kilka powodów. Po pierwsze tak nakazuje tradycja i wiara, po drugie leżą tam prochy naszych przodków, budowniczych parafii. Po trzecie najstarszy nagrobek jest z 1864 roku i być może jest to mogiła jakiegoś powstańca. A po czwarte cmentarz jest zabytkiem, a o zabytki należy dbać – opowiada Jacek Piwowarski.

Niestety, kiedy nadszedł wyznaczony dzień (13 października) tłumów na cmentarzu nie było. Jak określili pomysłodawcy przedsięwzięcia, to zaledwie ćwierć sukcesu społecznej akcji Doliny Kacanki.

6

- Mieliśmy wielkie nadzieje, że przedwyborczy czas spowoduje, że na starym cmentarzu pojawi się więcej ludzi chętnych do działania. Niestety na 16 kandydatek i kandydatów z parafii Wiązownica pojawiły się 4 osoby. Nikt z nieobecnych nie wystawił zastępstwa, więc czeka nas kolejne 5 lat wyrywania z zarośli grobów naszych przodków. Na szczęście pojawiło się kilka osób z Doliny Kacanki, Wiązownicy Małej i Kolonii oraz OSP Wiązownica Mała. W kolejnych latach zaprosimy tych, którzy dostali mandat zaufania od mieszkańców, a za 5 lat kolejna wielka akcja - zapowiada prezes stowarzyszenia.

Cmentarz ma około 150 lat, mieszkańcom służył do początku XX wieku, kiedy to parafialną nekropolię przeniesiono w okolice kościoła. Dzisiaj praktycznie nie jest widoczny. Skutecznie zasłoniły go dziko rosnące akacje. Wysiłki uczestników akcji skupiły się między innymi na tym, by od strony drogi nieco go odsłonić. W przyszłości przy drodze powiatowej stanąć ma drogowskaz informujący o istnieniu dawnego cmentarza.

3

- Działamy tam już od czterech lat. Sukcesywnie odsłaniamy nagrobki, na jednym z nich ktoś pali znicze, lampki pojawiają się również w kolejnym miejscu, w którym prawdopodobnie zlokalizowana była czyjaś mogiła. Być może dzięki temu, że wydobywamy stary cmentarz z zapomnienia, ludzie przypominają sobie o swoich przodkach. Wiemy, że ma to głęboki sens – podsumowuje Jacek Piwowarski.

Przemysław Chrzanowski

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx