Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Ludzie Maróza

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Przyjechali do Maróza z różnych zakątków Polski: z Opolszczyzny, Śląska, Podkarpacia, Lubelszczyzny, Kujaw, Pomorza... Tym razem wszyscy na trzy dni stali się studentami Akademii Skutecznego Działania. W gronie uczestników tego spotkania znaleźli się zarówno debiutanci, jak i stali marózowi bywalcy.

ludzie maroza4
Brygida i Waldemar Boreccy

Brygida i Waldemar Boreccy, fundacja Teatr, Teatr: - W tym roku przyjechaliśmy do Maróza z nadzieją pokazania naszych działań społecznych. Mam na myśli „Baśń o królowej wyspy Wolin”, którą zrealizowaliśmy w naszym domowym zaciszu. Dzięki tej produkcji chcieliśmy pokazać uczestnikom tegorocznego spotkania nasze oddolne działania artystyczne. Mamy odtwarzacz ze słuchaweczkami, zakładamy je ludziom, prezentujemy fragmenty materiału i obserwujemy reakcje odbiorców. Przy okazji pokazujemy strój ludowy naszego pomysłu. Ze względu na fakt, iż w naszych stronach, zasiedlonych głównie przez repatriantów, takowego tradycyjnego nie ma, wzięliśmy sprawy w swoje ręce i zaprojektowaliśmy strój domysłowski. Dzięki lokalnym mediom jest już o nim głośno w województwie zachodniopomorskim. W Marózie jesteśmy po raz trzeci, ubiegłoroczny wywiad dla Witryny Wiejskiej, którego tu udzieliliśmy pozwolił naszej fundacji wypłynąć na szersze wody ludzkiej świadomości. I za to między innymi uwielbiamy tu przyjeżdżać.

ludzie maroza3
Eugeniusz Kowaluk i Leon Gałecki

Eugeniusz Kowaluk, gmina Korsze, sołectwo Gudniki: - Jestem sołtysem z 30-letnim stażem. Przyjechałem tutaj poznać bolączki innych sołtysów i poznać na nie receptę. Mimo iż jestem doświadczony na tym stanowisku, to zdaję sobie sprawę, że w obecnych czasach trzeba się cały czas uczyć i rozwijać. Słyszałem, że w Marózie można podpatrzeć jak z problemami radzą sobie inni. Jak pozyskują fundusze zewnętrzne, jak rozwijają swoje sołectwa. Jak wiemy, sołtysi nie mogą pisać wniosków, trzeba zatem dogadywać się ze stowarzyszeniami. To delikatna materia, z którą chcę się zapoznać.

Leon Gałecki, gmina Korsze, sołectwo Łankiejmy: - Jestem bardziej doświadczony od kolegi zza miedzy, bo w Marózie jestem już po raz drugi. To bardzo ciekawe spotkanie, gdzie człowiek nie podejdzie, zawsze „załapie” coś nowego. Po moim ostatnim pobycie tutaj założyliśmy koło gospodyń wiejskich, a przy nim zespół śpiewaczy, który osobiście prowadzę. Mam cichą nadzieję, że tym razem moje doświadczenia marszowe także będą procentować.

ludzie maroza2
Elżbieta Wachowiak i Danuta Adamska

Danuta Adamska, Rudna, woj. dolnośląskie: - Reprezentujemy organizację pozarządową, która od 12 lat działa na terenie naszej gminy. Mówimy o Towarzystwie Przyjaciół Rudnej. Mamy nadzieję, że trafimy tutaj na pomysły, które będziemy w stanie zrealizować w przyszłości. Wiemy, że podczas spotkania w Marózie mamy wokół siebie mnóstwo ludzi, którzy na co dzień robią fantastyczne rzeczy. Ze swojej strony chcemy pochwalić się swoimi projektami. Mamy kawiarenkę literacką, organizujemy dla mieszkańców sporo wyjazdów do kina czy teatru, mamy prężnie działającą sekcję rowerową. Promujemy się nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Pomaga nam w tym fakt, iż w naszej miejscowości na przełomie wieków XVI i XVII żył Johann Heermann – śląski poeta i pisarz, pastor ewangelicki, krzewiciel reformacji na Śląsku i w Wielkopolsce, jeden z najwybitniejszych literatów XVII wieku.

Elżbieta Wachowiak, Rudna, woj. dolnośląskie: - Dzięki naszej działalności zwyczajnie poznajemy się. Spędzamy sporo czasu przy kawce i cieście, jesteśmy razem, co w naszym zabieganym świecie wcale nie jest takie proste. Integrujemy się ze społecznością lokalną, a nawet sami ze sobą. O Marózie dowiedziałyśmy się na warsztatach w Łowiczu. Od razu zaczęłyśmy główkować, by się tu dostać. Pomyślałyśmy, że skoro jest to już XVII spotkanie, to musi być to wydarzenie efektywnie wpływające na uczestników. I tego właśnie oczekujemy, chcemy stąd wyjechać „napędzone” do działania, z głowami pełnymi nowych pomysłów.

ludzie maroza5
Ireneusz i Joanna Wojtas

Ireneusz i Joanna Wojtas, Stowarzyszenie Nowe Pokolenie ze Święcicy, gmina Obrazów: - To nasz pierwszy pobyt w Marózie. Już wiem, że nasza obecność w tym miejscu zaprocentuje, ponieważ otrzymaliśmy wiele wskazówek podpowiadających, co mamy robić, by poprawić wizerunek naszej wsi. Mamy świadomość, że to właśnie dzięki takim ludziom, z jakimi mamy tu do czynienia, tyle dobrego na polskiej wsi się dzieje. Staramy się nie pozostawać w tyle, udało nam się pozyskać środki, dzięki którym wybudowaliśmy nowy plac zabaw z siłownią zewnętrzną. To właściwie mały kompleks parkowy, miejsce integracji społeczności lokalnej. Za sprawą takich inwestycji zmieniamy jakość życia na terenach wiejskich, zachęcamy do wyjścia z domu, promujemy zdrowy styl życia.

ludzie maroza6
Renata Zazula (druga od prawej) wraz z członkami kabaretu „Babsztyle”

Renata Zazula , koło gospodyń w Chróścinie, gmina Lewin Brzeski: - W ramach naszej organizacji działamy z kabaretem, który nosi nazwę „Babsztyle”. Jesteśmy rozpoznawalni już nie tylko w środowisku lokalnym, mamy swoja publiczność. To nasza wielka pasja, która daje możliwość oderwania się od codzienności. Poza tym udzielamy się kulinarnie, piknikowo i rękodzielniczo. Organizujemy pikniki oraz warsztaty tematyczne. A do Maróza przyjechaliśmy głównie po to, by dowiedzieć się jak skutecznie działać. Chcemy dowiedzieć się skąd i jak pozyskiwać środki, jak rozmawiać z samorządowcami, i co robić, by ta współpraca była efektywna. Nie ukrywam, że zależy mi także na zdobyciu wiedzy w zakresie promocji takich organizacji jak nasza. Chciałabym wiedzieć jak przyciągać ludzi do naszego koła i sprawić, by w nim pozostali.

ludzie maroza1
Sławomir Pałupski

Sławomir Pałupski, Długołęka, woj. dolnośląskie: - Tegoroczne spotkanie w Marózie to Akademia Skutecznego Działania. Dowiedziałem się tutaj przede wszystkim tego, że skuteczne działanie jest potrzebne, by forsować to, co człowiek chciałby zrobić. Myślę, że Maróz pomógł mi w tym, bym w zakresie swojej lokalnej działalności był bardziej skuteczny. A miejsc, w których mam szansę to pokazać jest wiele, ponieważ funkcjonuję w radzie sołeckiej, lokalnej grupie działania, prowadzimy także fundację, pomagającą strażakom, którzy ulegli wypadkom. W każdym z tych obszarów skuteczne działanie jest mi potrzebne, bym zrealizował zamierzone cele. W Marózie jestem po raz drugi. Przed rokiem byłem bardzo zadowolony z pobytu w tym miejscu, co zresztą zaowocowało utworzeniem wspomnianej fundacji. Żałuję tylko, że nie mogę uczestniczyć we wszystkich warsztatach.

Tekst i fot. Przemysław Chrzanowski

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx