Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Tu czerpią siłę do działania – nasze marózowe rozmowy

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podczas XVI Spotkania Organizacji Działających na Obszarach Wiejskich w Marózie tradycyjnie rozmawialiśmy z uczestnikami o temacie tego wydarzenia, o ich aktywności w środowiskach lokalnych. Doskonałą okazję do tego, by stanąć oko w oko z kamerą Witryny Wiejskiej stwarzały przerwy kawowe pod salą Relax.

 maroz ludzie01zaja
Agnieszka Gasiak, Starcza

- Moja obecność w Marózie podyktowana jest problemami, jakie na przestrzeni ostatnich miesięcy wystąpiły w mojej wsi. Pocztą pantoflową dowiedzieliśmy się, że wójt chce nam zafundować kłopotliwą inwestycję. Ma to być zakład utylizacji odpadów medycznych i zwierzęcych. Natychmiast się zmobilizowaliśmy, zawiązaliśmy pionierskie stowarzyszenie Ekologiczni Starcza, którego celem jest walka o odstąpienie od tego przedsięwzięcia. Nie godzimy się na to, by w środku miejscowości znajdował się taki zakład, tam po sąsiedzku mieszkają ludzie, a nieopodal powstało nowe osiedle. Tegoroczny temat spotkania w Marózie jest zatem idealnie skrojony na nasze potrzeby, mam nadzieję, że naładowana wiedzą w tym zakresie będę w stanie sprostać wyzwaniu. Interesuje mnie także kwestia planu zagospodarowania przestrzennego. Obecnie takowego w mojej gminie nie ma. My nie mamy nic przeciwko nowym, bezpiecznym inwestycjom. Chcemy tylko, aby je właściwie lokalizowano.

***

 maroz ludzie02zaja
Barbara Litmańska, Puszcza Mariańska, Barbara Garus, Piątek

- Jestem prezesem Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów „Jarzębinki” w Puszczy Mariańskiej. Do Maróza przyjechałam po wiedzę i nowe doświadczenia. W naszej organizacji oddajemy się licznym pasjom. Osobiście uwielbiam śpiewać.

- Ja z kolei jestem doświadczoną sołtyską. Tę funkcję piastuję już od 20 lat. Tutaj w Marózie reprezentuję również Stowarzyszenie Kobiet Geometrycznego Środka Polski. Moja gmina słynie nie tylko z tego, że rzeczywiście znajdujemy się w geometrycznym środku naszego kraju, ale przede wszystkim z warzyw. To u nas produkuje się ogromne ilości nowalijek. A już 4 czerwca będziemy obchodzić ich święto. Mamy przy tej okazji mnóstwo atrakcji i konkursów: na największa kapustę, czy największy kalafior. Nasz region jest bardzo atrakcyjny pod względem turystycznym, ponadto mamy świetnych rękodzielników. Prężnie działa kilkanaście stowarzyszeń, współpraca układa nam się bardzo dobrze. W Marózie szukam nowych bodźców do działania. Tegoroczna oferta jest dla mnie strzałem w dziesiątkę, ponieważ reprezentują zarówno samorządowców jak i pozarządowców. Będąc tutaj przed rokiem dowiedziałam się, w jaki sposób można sfinansować wydanie publikacji. Dzisiaj mam ją przy sobie – to moje wiersze.

 ***

 maroz ludzie03zaja
Brygida Borecka, Wolin

- Do Maróza przyjechałam z wyspy Wolin w woj. zachodniopomorskim. Prowadzimy tam teatr społeczny, co poniekąd tłumaczy mój dzisiejszy strój. Występuję tutaj jako królowa wyspy Wolin, bohaterka baśni, którą napisaliśmy z myślą o wystawieniu jej na scenie.

Aby prowadzić teatr powołaliśmy do życia fundację, która działa także w zakresie edukacji artystycznej. Dojeżdżamy do różnych miejscowości, społeczności, które chcą z nami współpracować.

Jesteśmy aktorami-amatorami, ale jednocześnie bywamy reżyserami, garderobianymi. Wszystko robimy z uśmiechem na twarzach, ale z drugiej strony jesteśmy trochę zmęczeni. Dlaczego liczymy na duże wsparcie ze strony naszych samorządowców. Nasza obecność na spotkaniu w Marózie ma oczywiście z tym związek. Poszukujemy dialogu z samorządowcami, dzięki ich wsparciu bylibyśmy w stanie zrobić jeszcze więcej a tym samym zrealizować nasze marzenia.

***

 maroz ludzie04zaja
Marek Mendel, Byczyna

- Reprezentuję Byczyńskie Towarzystwo Oświatowe „Tarcza”. W Marózie jestem po raz trzeci, tym razem bardzo interesuje mnie to wszystko, co wiąże się z dostępem do informacji publicznej. Wiele dowiedziałem się z warsztatów prowadzonych przez panie z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Mieliśmy okazję podzielić się własnymi doświadczeniami w zakresie dostępu do informacji począwszy od kościelnej ambony, skończywszy na Biuletynie Informacji Publicznej. Prowadząc stowarzyszenie warto władzy patrzeć na ręce, ale najpierw trzeba zacząć od siebie. Informacje na swój temat, wszelkie dokumenty organizacji należy podawać do wiadomości publicznej. To samo trzeba robić z informacjami dotyczącymi realizowanych projektów oraz sprawozdaniami finansowymi. Merytorycznie Maróz rośnie w siłę, kompetencje wykładowców i osób prowadzących warsztaty są bezdyskusyjne. To cieszy i dobrze rokuje na przyszłość.

***

 maroz ludzie05zaja
Paweł Pietrzak, Anna Lech, Grażyna Jagłos-Dębska, Beata Jakubiak (grupa Działamy Dla Wsi)

Beata Jakubiak: - Za każdym razem przyjazd do Maróza dostarcza mi pokładów świeżej energii, którą w trakcie moich codziennych działań gdzieś wytracam. Nie będę tutaj oryginalna, ale powiem, że czerpię stąd nowe pomysły, nowe doświadczenia. Za każdym razem wyjeżdżam z Maróza z nową siłą. Potrzebuję jej do choćby takich działań jak stworzenie najmniejszej biblioteki świata, jaką jest… budka telefoniczna. Po długich staraniach udało nam się takową odkupić i urządzić w niej wypożyczalnię, która dziś jest wizytówką Wspólnego Wójtowa.

Grażyna Jagłos-Dębska: - Ja powróciłam do źródeł i zostałam sołtyską w Opypach. A wszystko dlatego, że zaczęłam protestować przeciwko niechcianej inwestycji. Miała nią być sala weselna na trzysta osób zlokalizowana w samym centrum wsi. Efekt naszych działań był taki, że wszyscy mieszkańcy postawili weto. Pikanterii sprawie niechaj doda fakt, że byłam wówczas w zaawansowanej ciąży.

Anna Lech: - Jestem sołtyską i radną zarazem, reprezentuję podwarszawską gminę Wiązowna.  Tutaj w Marózie wiele mówi się o braku komunikacji pomiędzy urzędnikami a mieszkańcami. W mojej gminie owa komunikacja funkcjonuje modelowo. Wójt ma bardzo dobry kontakt z sołtysami, świetnie dogadujemy się w środowisku radnych. Wszelkie decyzje o charakterze inwestycyjnym konsultowane są z mieszkańcami. Funkcję sołtysa piastuję od 14 lat i jak dotąd nie miałam tak pozytywnych doświadczeń. Kluczem do sukcesu jest samorządność bez polityki. Jestem tutaj chyba bardziej po to, by pochwalić niż ponarzekać.

Paweł Pietrzak: - Do Maróza przyjechałem po raz czwarty. To miejsce działa na mnie jak narkotyk. Śmiało mogę przyznać, że jestem uzależniony. Jestem tu, bo ponownie chcę się czegoś nauczyć, nowe doświadczenia dla mnie, młodego działacza, są bezcenne.

***

 maroz ludzie06zaja
Zenona Sierpień, Trzebieszów, Maria Chromińska, Wólka Konopna

- Dowiedziałyśmy się bardzo wielu interesujących rzeczy. Dużą wartość miały warsztaty dotyczące socjotechniki prowadzenia konsultacji społecznych. Wiemy, że w naszych społecznościach nie jest z tym dobrze. Jesteśmy pod wrażeniem wydarzenia, jakim jest spotkanie w Marózie. Czujemy na sobie opiekę wolontariuszy i organizatorów. Nie chce się stąd wyjeżdżać.

Tekst i fot. Przemysław Chrzanowski

***

Ostatnio zmieniany czwartek, 01 czerwiec 2017 12:43

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx