Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Marózowe pogawędki pod Relaksem

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Uczestnicy XV Spotkania Organizacji Działających na Obszarach Wiejskich opowiadają o swojej codziennej pracy w lokalnych organizacjach i o oczekiwaniach związanych z pobytem w Marózie.

Beata Jeryńska i Anna Pasternok

gadki relaxx13

Jest to nasze pierwsze spotkanie w Marózie, przyjechałyśmy z Głubczyc na Opolszczyźnie. Zwabił nas tutaj temat przedsiębiorczości, ponieważ chciałyśmy się dowiedzieć skąd pozyskiwać środki na prowadzenie naszego Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Wsi Gołszowice i Gazowice. Głównym obszarem naszej działalności jest prowadzenie szkoły podstawowej i przedszkola. Ostrzymy sobie zęby na wszystko, co ma do zaoferowania tegoroczny Maróz, jesteśmy złaknione wiedzy nie tylko na temat sposobów i możliwości pozyskiwania funduszy, ale także na temat tego, jak angażować nowych ludzi do działań na rzecz stowarzyszenia.

***

Renata Kamińska i Irena Jackowska

gadki relaxx23

Irena Jackowska: Przyjechałam z powiatu strzeleckiego, a konkretnie ze wsi Osiek w gminie Strzelce Opolskie, gdzie piastuję funkcję sołtysa. Mnie nie było w Polsce, kiedy wstąpiliśmy do Unii Europejskiej, dlatego teraz troszeczkę próbuję ten czas nadgonić. Korzystam ze wszystkich możliwych form kształcenia, stąd moja obecność tutaj. W Marózie byłam już przed rokiem i już wtedy zaznajomiono mnie z możliwościami pozyskiwania środków na działalność na terenach wiejskich. Dowiedziałam się jak pisać projekty i dzisiaj robię to z powodzeniem. Założyłam też stowarzyszenie, które zaczyna się rozwijać. Tym razem chodzi mi o zaktywizowanie rolników w mojej okolicy, zależy mi na tym, by mogli oni swobodnie handlować wytwarzanymi przez siebie produktami. Chcę, żeby robili lody, sery, żeby podjęli inicjatywę, którą staram się ich zarazić. Przez wiele lat byłam w Stanach Zjednoczonych, mam wiele doświadczeń, którymi chętnie się dzielę.

Renata Kamińska: Nasza znajomość z panią Ireną ma rodowód marózowy. Przesiadłyśmy sobie dzisiaj na jednej ławeczce, popatrzyłyśmy na siebie i… olśnienie: Przecież my się znamy! A skąd? Z Maróza, z zeszłego roku. Ja przyjechałam z gminy Wiązowna w powiecie otwockim. Reprezentuję Stowarzyszenie Wawrzynioki, w którym promujemy kulturę naszego regionu. Naszą bolączką jest brak zainteresowania działalnością stowarzyszenia wśród młodych ludzi. Tu w Marózie szukam odpowiedzi na pytanie: Jak można to zmienić?

***

Teresa Błach, Jadwiga Kupisz, Danuta Kuna

gadki relaxx33

Teresa Błach: W Marózie czuję się wspaniale. Brałam udział w zajęciach poświęconych osobom niepełnosprawnym. Wiem teraz jak im pomagać w konkretnych sytuacjach. Nie jest to dla mnie bez znaczenia, ponieważ jestem w Stowarzyszeniu Otwartych Rąk, które zajmuje się osobami niepełnosprawnymi. Staramy się je aktywizować, wyciągać z domu, zapewniać im dobrą zabawę.

Danuta Kuna: Jestem prezesem wspomnianego stowarzyszenia, na co dzień działa ono w Kurowie w woj. lubelskim. Głównym celem działalności tej organizacji jest integracja środowiska wiejskiego z osobami niepełnosprawnymi. Naszą pracę widać gołym okiem: kiedyś widok człowieka na wózku wzbudzał niezdrowe zainteresowanie, dzisiaj – wszyscy wspólnie się bawimy, jesteśmy otwarci na wszelkie kontakty.

Jadwiga Kupisz: Jestem członkiem Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Leśće, którego zadaniem jest prowadzenie szkoły. W naszej placówce także mamy dzieciaki z niepełnosprawnością, stąd każda forma doskonalenia w tym zakresie jest bezcenna. W Marózie jestem po raz czwarty. Jak się już raz tu przyjechało, to chce się wracać. Ładuję tu akumulatory, znajduję ciekawe pomysły, które potem wykorzystuję w pracy. Muszę zaznaczyć, że wiele wyniosłam także ze szkoleń organizowanych przez Fundację Wspomagania Wsi w Łowiczu. To właśnie dzięki nim byliśmy w stanie przygotować pierwsze ważne projekty dla szkoły. Angażujemy się ponadto w sprawy społeczne, współpracujemy z kołem gospodyń, działamy dla wsi.

***

Marek Czarnecki i Piotr Wójtowicz

gadki relaxx43

Przyjechaliśmy z małej gminy Sadowie w powiecie opatowskim w woj. świętokrzyskim. Jesteśmy przedstawicielami prężnie działającej organizacji pozarządowej, która nazywa się Stowarzyszeniem na Rzecz Rozwoju Gminy Sadowie Rosa. Ponadto pracujemy w samorządzie i jesteśmy strażakami. Cieszy nas to, że w Marózie mamy do czynienia z ludźmi z całej Polski, bezcenna jest międzypokoleniowa wymiana myśli. Specjalną wartością dodaną są natomiast nasze kuluarowe, prywatne spotkania po zajęciach. Właśnie na tej podstawie udało się nam zbudować tutaj przynajmniej dwie istotne koncepcje działań, które będziemy chcieli wprowadzić w życie u siebie. Co to będzie? Na razie nie chcielibyśmy zdradzać. Póki co, możemy się pochwalić, że udaje nam się prowadzić przedszkole. Powstało ono ze środków unijnych. Kiedy zakończył się okres finansowania z projektu, stanęliśmy oko w oko z problemami finansowymi. Na szczęście pomógł samorząd, pomogli rodzice i tak od pięciu lat placówkę udaje nam się utrzymywać. Mimo skromnego budżetu udaje się nam robić fajne rzeczy.

***

Teresa Przyczyna

 

Skąd się tu wzięłam? ….z Marsa! Poważnie mówiąc, przyjechałam do Maróza z bliska, bo z miejscowości Naterki. Na co dzień działam w Stowarzyszeniu Piękny Most w Szumbruku. W 2003 roku wyprowadziłam się z Olsztyna i zamieszkałam na wsi i tam się spełniam. Ponad 10 lat temu do moich drzwi zapukała pani sołtys i zasugerowała, byśmy razem coś podziałały. Uświadomiła mi, że przyciągam do siebie ludzi i że mogłabym coś wartościowego od siebie dać. Przez dwa lata zorganizowaliśmy wiele drobnych, aczkolwiek udanych imprez , dotarliśmy się i postanowiliśmy zawiązać stowarzyszenie, które istnieje już 9 lat.

Rozmawiał Przemysław Chrzanowski
Opracowanie: P.S.

Ostatnio zmieniany czwartek, 16 czerwiec 2016 12:46

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx