Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Czujące serce biurokraty

 

Jeszcze dwadzieścia lat temu niepełnosprawność na wsi nie była przedmiotem publicznej dyskusji. Nie tylko oficjalna propaganda pomijała ów niewygodny temat milczeniem. Kalectwo, fizyczna bądź intelektualna ułomność, wśród samych mieszkańców wsi uchodziły za wstydliwe przypadłości. Zamknięci w domach, przez własne rodziny izolowani od otoczenia chromi nieszczęśliwcy do końca życia skazani byli na los odrzuconych pariasów.

Być może największym osiągnięciem przemian ustrojowych jest otwieranie się społeczeństwa na różnorodność świata. W tym także na inność, odmienność od tego, co w hermetycznych zbiorowościach przyjęto za normę.


Niepełnosprawność przestaje być tabu.

W kwestiach obyczajowych, rasowych, światopoglądowych wciąż bliżej nam do islamskich fundamentalistów niż dopuszczających eutanazję i związki partnerskie Holendrów. Jednak nadzieję na „cywilizowanie się” rodaków stwarza ich coraz bardziej europejski stosunek do kalectwa. Zaczynamy pojmować je jako nieodłączny, naturalny, a więc i normalny składnik rzeczywistości. Co więcej, sami niepełnosprawni śmielej i głośniej upominają się o swoje obywatelskie, po prostu ludzkie prawa. W tym procesie emancypacji ogromną rolę odgrywają podmioty samorządowe. Kawał solidnej, choć cichej roboty wykonują Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie.

Brodziki w chatach

Na około sto dwadzieścia tysięcy mieszkańców powiatu zawierciańskiego jakieś dziesięć procent stanowią niepełnosprawni. Trudno ich dokładnie policzyć, gdyż figurują w ewidencji kilku instytucji, o zasięgu nie zawsze pokrywającym się z administracyjnie wytyczonymi granicami terenu.

Tutejsze PCPR ma w dużej mierze do czynienia z mieszkańcami wsi, którym ciężej realizować bardziej ambitne życiowe aspiracje. Ewentualnego zatrudnienia mogą szukać w mieście, ale jak do niego dotrzeć, kiedy jest się przykutym do inwalidzkiego wózka? Jak dojechać na zajęcia rehabilitacyjne, do specjalnej czy integracyjne szkoły? Możliwości transportowe wpływają na pozostałe aspekty ich funkcjonowania poza domem: leczenie, naukę, pracę.

Troska o całość spraw spoczywa na urzędnikach, często zmuszonych decydować, komu w pierwszej kolejności i jak pomóc. Niestety, takie dylematy trzeba rozstrzygać, kiedy pieniędzy na wszystkie potrzeby nie starcza.


Nie każda gmina korzysta z programu likwidacji komunikakcyjnych barier.

Głównym źródłem finansowania jest przyznawana Powiatowemu Centrum Pomocy Rodzinie pula środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Z niej dotowane są turnusy rehabilitacyjne, zaopatrzenie w protezy i sprzęt rehabilitacyjny, skoncentrowana na niepełnosprawnych działalność organizacji pozarządowych.

Od kilku lat PCPR uczestniczy w firmowanym przez PFRON „Programie wyrównywania różnic między regionami”. Zachęcone nim zakłady utworzyły nowe stanowiska pracy, przebudowano ośrodki zdrowia, kilka gmin zyskało specjalistyczne auta, takim pojazdem obsługiwani są zamiejscowi czytelnicy zawierciańskiej biblioteki publicznej.

Na tle innych regionów jest nieźle. Dwa warsztaty terapii zajęciowej stanowią twórczą alternatywę dla domowej wegetacji zarówno mieszkańców miasta, jak i gmin wiejskich. W mniej więcej czterdziestu procentach ich działalność (prowadzoną przez stowarzyszenia) finansuje budżet samorządu.

W odróżnieniu od jednorazowych (obowiązujących w danym roku) programów wyrównywania różnic, bieżące funkcjonowanie PCPR zaspokaja oczekiwania większości wymagających wsparcia. Do okazjonalnego programu kwalifikowani są tylko niektórzy zgłaszający projekty, ale na przykład z likwidacji barier architektonicznych na wsiach nie można kogoś wykluczyć, tłumacząc się brakiem funduszy. Jeśli nie w tym, to w następnym roku trzeba przystosować łazienkę, zamontować w mieszkaniu podłogę antypoślizgową, usunąć progi czy zbudować podejście do furtki.

- Takich wniosków przybywa, co świadczy o pozytywnych zmianach mentalności mieszkańców wsi. Niepełnosprawność przestaje być tabu, rozgrywającym się w czterech ścianach dramatem – mówi Małgorzata Rzekiecka-Muszyńska, kierująca w zawierciańskim PCPR Zespołem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

- Owszem, zdarza się, że niektórzy upatrują w likwidacji barier architektonicznych możliwości upiększenia mieszkania zgodnie ze swoim gustem, nie chcą drzwi o wymaganej przepisami szerokości lub życzą sobie wanny zamiast brodzika. Tłumaczymy, przekonujemy, wyjaśniamy i w końcu osiągamy to, co jest naszym celem. Coraz więcej wiejskich domostw odpowiada potrzebom niepełnosprawnych.
 

Kończy się na warsztatach

Wysiłki urzędników niewątpliwie łagodzą powszednie uciążliwości, ale od wzorcowej Skandynawii nadal dzieli nas cała epoka.

5 listopada kierownictwo PCPR spotkało się w starostwie z przedstawicielami organizacji pozarządowych i nie było to tchnące optymizmem posiedzenie. Według załącznika do projektu przyszłorocznego budżetu państwa, pula pieniędzy z PFRON ma być o dwadzieścia procent mniejsza od tegorocznej.


Adam Witas obawia się obcięcia funduszy.

- To dopiero przymiarki, sprawa nie jest jeszcze przesądzona – pociesza się dyrektor powiatowego centrum Adam Witas. Z jego perspektywy najlepiej widać zależność między kasą a realizacją szczytnych, humanistycznych zadań.

Z przyczyn finansowych jest gorzej niż mogłoby być. Nie wszystkie gminy wchodzą w programy likwidacji barier architektonicznych czy komunikacyjnych, bo nie stać ich na proporcjonalnie korzystny, lecz kwotowo nieobojętny wkład własny. Podobnie rzecz się ma w przypadku indywidualnych wniosków, zwłaszcza na wsiach. Firmy budowlane zlokalizowane są zazwyczaj z dala od nich, a zatem koszty, związane chociażby z transportem materiałów i dowozem robotników, są tutaj wyższe.

Dla Adama Witasa w działalności na rzecz osób niepełnosprawnych zbyt małą jeszcze rolę odgrywa spontaniczna aktywność społeczna, wolontariat, zaangażowanie młodzieży: - Stowarzyszenia zakładają na ogół ludzie bezpośrednio dotknięci niepełnosprawnością. Inne środowiska nie wykazują pożądanej empatii i wrażliwości. Zmiana postaw jest zadaniem państwa, mediów i szkoły. Na tym polu mamy wiele do zrobienia.

Spore zastrzeżenia można mieć także do systemu opieki nad niepełnosprawnymi. Zdecydowanie za mało w nim form usamodzielniania, podnoszenia przydatnych społecznie umiejętności i wykorzystywania ich w dorosłym życiu tych osób.

- Nie do przecenienia jest funkcja warsztatów terapii zajęciowej, ale przecież powinny być one zaledwie wstępem do dalszego doskonalenia się w zakładach aktywizacji zawodowej. Tej kontynuacji nie ma, a warsztaty stają się, niezwykle potrzebnym, ale ostatecznym etapem wychodzenia niepełnosprawnego poza rodzinny krąg – zauważa dyrektor Witas.
 

Maciej Pawłowski

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx