Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Maróz 2010 w obiektywie

Maróz 2010 w obiektywie
Fotoreportaż z IX Spotkania Organizacji Działajacych na Obszarach Wiejskich.

Maróz 2010 w obiektywie

 

IX Ogólnopolskie Spotkania Organizacji Działających na Obszarach Wiejskich czas zacząć. W głównej auli wykład inaugurujący wygłosiła prof. Anna Izabela Brzezińska. Nieco wcześniej gości powitali: Piotr Szczepański (Fundacja Wspomagania Wsi), Krzysztof Margol (Nidzicka Fundacja Rozwoju NIDA), Radosław Jasiński (Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności) oraz Teresa Ogrodzińska (Fundacja Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego).

Tradycyjna przerwa na kawę. To tutaj, przed salą Relaks II, można na gorąco porozmawiać o wykładach, warsztatach, podzielić się doświadczeniami z własnego podwórka. A będący dodatkiem do kawy pączek nigdzie nie smakuje tak jak w Marózie...

Są przedstawicielami najbardziej aktywnych organizacji pozarządowych w kraju. Są żądni wiedzy i nowych doświadczeń, dlatego tak chętnie uczestniczą w wykładach, warsztatach, projekcjach filmowych.

Wieczorna biesiada nie może obejść się bez wykwintnego jadła. Organizatorzy spotkania w Marózie, jak co roku, zadbali o wyjątkowe menu. Największą popularnością cieszyło się grillowane mięsiwo.

Wieczorową porą na scenie pojawił się zespół Krywań. Popularna podhalańska grupa z pełnym profesjonalizmem zaprezentowała swoje największe przeboje.

Tak jak przed rokiem przy zespole Trebunie Tutki , tak i teraz podhalańskie rytmy migiem porwały do tańca podrygujący do rytmu tłum. Nie zabrakło węży, pociągów i tańców w wielu innych konfiguracjach.

„Hej szalała, szalała....” Do tańca przy największym przeboju zespołu Krywań nikogo nie trzeba było namawiać. Prym wiodły oczywiście młode dziewczęta, które dodatkowo ochoczo wykrzykiwały treść refrenu.

Drugi dzień tegorocznych spotkań w Marózie zapowiadał się bardzo pracowicie. W harmonogramie znalazło się wiele interesujących wykładów i warsztatów. Jak zakładać punkty i zespoły przedszkolne, skąd brać pieniądze na działania na rzecz dzieci, na czym polegają gminne strategie wyrównywania szans edukacyjnych, czym są grupy zabawowe – to tylko niektóre z pytań na które można było uzyskać tutaj wyczerpującą odpowiedź.

Wczesnym popołudniem przy sali Relax zebrali się wszyscy uczestnicy spotkania w Marózie. Cel tradycyjnie od lat ten sam: wspólna fotografia.

W trakcie drugiego dnia zajęć uczestników spotkania podzielono na kilkanaście grup tematycznych. Wszystkie ekipy miały przygotować się do sesji zdjęciowej, na podstawie której powstanie przyszłoroczny kalendarz. Materiału na tegoroczną odsłonę kalendarza dostarczyły bajki i baśnie. Na zdjęciu przygotowania do odtworzenia „Alicji w krainie czarów”.

A tutaj „rodzi się” baśń o śpiącej królewnie. Jak się dowiedzieliśmy, proces przemiany w krasnala wcale nie jest taki łatwy.

Smok wawelski prawie w pełnej krasie. Z jego wizerunkiem oraz innymi baśniowymi propozycjami uczestników spotkania w Marózie zapoznamy się w odrębnym artykule.

Tuż przed wieczorem rozpoczął się tradycyjny marózowy jarmark. Można tutaj było dowiedzieć się na przykład jak w prosty sposób stworzyć oryginalne obejmy do serwetek. Swoje umiejętności w tym zakresie prezentowała Jolanta Kluska.

Opolskie kroszonki gościły w Marózie już w zeszłym roku. Ale absolutna premierę miały tutaj wyroby z papieru. Łabędzie, elementy architektoniczne, dzbanki, kosze – wszystko można wykonać używając karteczek wielkości wizytówki.

Ponownie można tu było zobaczyć jak powstają gliniane naczynia, prezentację tę przygotowali uczestnicy projektu „Garncarska wioska”.

A to bodaj najpopularniejsze zajęcia warsztatowe na jarmarku. Dzięki przedstawicielkom stowarzyszenia „Doman” można było poznać tajemnicę ozdabiania przedmiotów techniką decoupage.

A ci z jakiej bajki? Wieczorową porą miał się odbyć konkurs opowiadania bajek, ale ze względu na małe zainteresowanie przedsięwzięcie odwołano. Czyżby panowie nie chcieli dać za wygraną?

„Lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?” Tak mogła wyglądać każda księżniczka w Marózie, wystarczyło znaleźć się przy jednym z jarmarcznych stoisk.

Tradycyjne instrumenty na marózowej scenie to żadna nowość. Po lirze korbowej przyszedł czas na cymbały. Przy ich akompaniamencie wszyscy nostalgicznie nucili pod nosem, że chcieliby tu znów przyjechać za rok.   

 

Tekst i fot. Przemysław Chrzanowski

wersja do druku

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx