Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Sport jest w nas

 Sport jest w nas. To siła, która jest w nas..   Czy sport jest nam w ogóle...

 Sport jest w nas. To siła, która jest w nas..

 

Czy sport jest nam w ogóle potrzebny? Co tracimy, a co zyskujemy ćwicząc regularnie? Odpowiedź wydaje się oczywista i sama się narzuca - sport to zdrowie, jak mówi stare przysłowie, ale czy w uprawianiu sportu zdrowie jest najważniejsze? W 2002 roku po zdobyciu przez Niemcy wicemistrzostwa świata w piłce nożnej, w całych Niemczech zawisły billboardy promujące sport. Przejeżdżając kiedyś przez małą miejscowość o nazwie Gresse zobaczyłam jeden z nich. Znajdował się na nim ogromny napis oraz zdjęcie dzieciaków biegających za piłką: Sport macht Deutschland gut - sport sprawia, że Niemcy jako kraj i jako naród stają się coraz lepsi. Był zawieszony na szkole, kolorowy i można było odnieść wrażenie, że dzieciaki, pozujące do zdjęć, są bardzo radosne i dumne z powodu uprawiania swojej dyscypliny sportowej. Zatem powtórzmy jeszcze raz to pytanie - do czego potrzebny nam jest sport? Czy w sporcie chodzi tylko o zdrowie?

 

O co chodzi Panu Jerzemu?

Postanowiłam odszukać ludzi, dla których sport jest ważny i którym sprawia on przyjemność. Palcem na mapie, na chybił-trafił wylosowałam jedną z podradomskich miejscowości. Trafiłam do Słowik, wsi leżącej w gminie Sieciechów.

  Niestety na początku nie było najlepiej. Na pierwszy ogień poszedł Pan Jerzy – mężczyzna po siedemdziesiątce. Po krótkiej wymianie zdań dowiedziałam się, że gospodarstwo pana Jerzego zostało już przepisane na syna, który planuje zmianę jego profilu. Przez wiele lat starszy mężczyzna pracował w polu, był w ciągłym ruchu. Teraz, po przepisaniu gospodarstwa, Pan Jerzy ma coraz mniej zajęć, siedzi więc często w domu i poświęca się rozmyślaniom. Wydawać by się mogło, że to idealny kandydat do uprawiania sportu – dużo wolnego czasu, przyzwyczajenie do wysiłku fizycznego. Pełna nadziei na ciekawą rozmowę zadałam niewinne pytanie – dociekałam, jaka jest rola sportu w życiu pana Jerzego.

-Sport? Chyba sobie Pani żartuje! Przy moich latach? Gdyby, chociaż z tego pożytek jaki był.. To już lepiej dzieci synowej popilnować.. – urywa Pan Jerzy.

-A czy dzieci synowej nie lubią grać na przykład w piłkę? – zadałam nieśmiało pytanie.

-A lubią i owszem, lubią, ale co będą za piłką bez sensu latać, a ja, stary dziadek, będę może za nimi ganiał i martwił się, czy aby na ulicę nie wybiegną. W domu niech lepiej siedzą i zamieszania nie robią.

Nie dawałam za wygraną i postanowiłam dowiedzieć się jednak od Pana Jerzego, czy istnieją sportowcy w jego wsi.

-Sportowcy? To niech się Pani przejdzie się na boisko, tam ciągle ktoś piłkę kopie. Tacy załoganci.. Tak też zrobiłam.

 

Załoganci, tak na nas wołają!

Załoganci to nazwa grupki młodych ludzi grających w piłkę nożną, których możemy spotkać w niemalże każdym zakątku Polski. Nieważne, czy mają boisko, nieważne czy są bramki, nieważne też, czy mają profesjonalnego trenera i sprzęt sportowy - liczy się tylko gra i duch rywalizacji. Załoganci dzielą się wiedzą, jedni drugim przekazują zasady gry oraz między sobą ćwiczą i doskonalą technikę. Kto jest szybszy i sprawniejszy, ten staje na czele grupy młodych chłopaków.

Korzystając z rady Pana Jerzego udałam się na boisko i z nieopisaną radością dostrzegłam na nim grupę chłopców. Słowa Pana Jerzego znalazły potwierdzenie w tym, co tam zastałam – piłka krążyła pomiędzy nimi z zawrotną prędkością. Bardzo chętnie zgodzili się na krótką rozmowę. Rafał Pachocki - jeden z, jak to określili „załogantów ze Słowik”, powiedział, że sport ma w jego życiu bardzo duże znaczenie. Swój wolny czas najchętniej spędza na boisku, gdzie może spotkać się z kumplami, pogadać a jednocześnie trenować. Warunki atmosferyczne nie stanowią dla nich żadnego problemu.

- Dopóki nie leży śnieg do kolan, to da się grać.. Jak się zacznie biegać, to naprawdę robi się od razu ciepło.

Chłopaki nie mają określonych godzin treningów, jak dotąd nie osiągnęli też żadnych wielkich sukcesów.

- Dla nas liczy się głównie zabawa, przyjemność z grania, naprawdę kochamy ten sport. Przyszłość połączona z nim, to coś, co marzy się większości z nas. Ale do tego niezbędne są profesjonalne treningi, a na to nie ma na razie możliwości. Chwilowo zadowalamy się więc tym, że jest co robić w wolnym czasie. No, chyba, że mecz w telewizji leci, wtedy warto jest podpatrzeć jak grają naprawdę dobrzy.

Zainteresowało mnie, czy taka forma rozrywki miała jakieś źródło.

- Już od najmłodszych lat gramy w szkole, na w-fie, pierwsze treningi odbywały się właśnie na tych lekcjach. Teraz też zawsze staramy się przekonać nauczyciela do tego sportu, cieszymy się, jeśli w ten sposób możemy spędzać czas w szkole, zamiast przesiadywania na nudnych lekcjach.

Nietrudne było dla mnie połączenie dwóch spraw – jest boisko, jest sport. Jak więc sprawa ta przedstawia się we wsiach, w których nie ma miejsc, przeznaczonych do gry? Aby się o tym przekonać pojechałam do Woli Klasztornej wsi leżącej w pobliżu Słowik. Z powodu braku boiska nie wiedziałam, gdzie powinnam szukać sportowców. I znów dopisało mi szczęście - na jednym z podwórek spotkałam grupę chłopców grających „w gałę”. Bramki z poustawianych wiader, linie wyrysowane patykiem – tak przygotowane boisko sprawiało się całkiem dobrze. Główny problem stanowiła piłka, która zbyt często lądowała na podwórku sąsiada, wyraźnie mającego już tego wszystkiego dosyć. Dużą przeszkodą był też brak prawdziwych bramek – kłótnia o poprzeczkę ciągnęła się w nieskończoność. Od razu zauważyłam, że z tymi chłopcami będę miała o czym rozmawiać.

- Pewnie, że kochamy sport. Największy problem mamy z miejscem. Jak tylko spadnie deszcz, to nasze boisko ‘rozpływa się’ i wtedy już zupełnie nie mamy gdzie grać. Jeździmy czasem do drugiej wsi, tam jest szkoła, to i boisko mają. Ale przydałoby się takie z prawdziwego zdarzenia.

Próbowałam się upewnić - czyli jak sport to tylko piłka nożna?

- A skąd! I w siatkę pograć lubimy, ale tu są już większe problemy, chyba, że tak zwyczajnie, odbijać..  W sumie wystarczą chęci, a każdy sport udaje nam się trochę przerobić, żeby była zabawa. Nawet w pingponga zagrać się da, tylko trzeba znaleźć w miarę duży stół. No i kumpla, który też się nudzi.

Pingpong naprawdę mnie zainteresował.

- Pewnie, że nie mamy stołu z prawdziwego zdarzenia, kto by ta no znalazł pieniądze? Ale i bez stołu można sobie dać radę. Rodzice pomogli, kupili zestaw rakietek z małą siatką i już jest zabawa. Tylko grać możemy wyłącznie wieczorem, po kolacji, wcześniej babcia stanowczo protestuje przed wykorzystywaniem stołu w ten sposób.

 

Z kilku dosyć przypadkowych rozmów wywnioskowałam, że sport odgrywa ogromne znaczenie w życiu młodych ludzi. Kształtuje charakter, tworzy grupy przyjaciół na śmierć i życie, rozwija fizycznie i intelektualnie. Pozwala również spożytkować energię, której młodzieży w tym wieku naprawdę nie brakuje. Boisko jest miejscem, gdzie mogą się „wyszaleć”, spotkać z przyjaciółmi. Nawet narzekanie starszych ludzi tutaj niczego nie zmienia – młodzi ludzie wiedzą, co jest dla nich ważne i uparcie dążą do swoich celów.

Zamiast narzekać lepiej spojrzeć na sport oczami dziecka i pomóc młodym osobom w realizacji ich sportowych marzeń. Wystarczy kawałek trawy, dwie bramki i piłka!

 

Autor: Anna Śleszyńska

wersja do druku

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx