Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Krajobrazy wiejskie – świetlice

 

Gdy spojrzeć na krajobraz dzisiejszej wioski na południu Śląska, to odnajdziemy w nim wieżę kościoła, ruinę pałacu przedwojennego właściciela majątku ziemskiego pośród zarośniętego chwastami parku, bloki po pegeerowskim kombinacie, na pewno sklepik spożywczy, w którym chleb zamawia się z dnia na dzień, może bar, może szkołę z czwórką dzieci w klasie. Będzie też miejsce na świetlicę wiejską. Na szczęście!

Pięć lat temu istniały cztery świetlice na terenie gminy, w skład której wchodzi czternaście sołectw. Finansowane są dziś z funduszu gminnej komisji przeciwdziałania alkoholizmowi, przemocy w rodzinie, narkomanii i wszystkim patologiom świata...

Świetlice były bardzo „wyspecjalizowane”. Typowe siłownie. Korzystała z nich więc niewielka część mieszkańców wiosek. Przełom w pracach nad inną formą działań w świetlicach nastąpił, gdy Fundacja „Gniazdo” utworzona w 2006 roku, otrzymała dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach na projekt aktywizacji środowisk wiejskich.

Tak zrodził się pomysł na świetlice dla wszystkich, nie tylko zainteresowanych sportem.

Niechętnie, ale muszę napisać też o tym, że wcale nie było łatwo przekonać ludzi do pomysłu programu świetlicowego. W samym zarządzie fundacji rodził się opór przed ewentualną klęską projektu. Najbardziej ryzykowali ci członkowie fundacji, którzy mieszkali w wioskach „obdarowanych” świetlicami. W miejscowości, gdzie jest czterystu mieszkańców, trudno być anonimowym, a co dopiero, gdy wioska liczy szesnaście dusz!

Dlatego bardzo ostrożnie podchodzono do kolejnych zadań realizowanego przedsięwzięcia. Projekt rozpoczęto w trzech wioskach. Rudniku, który jest największą wsią, tu urzęduje wójt; Sławikowie, najdalej położonej wiosce wyglądającej jak ze wstępu tego artykułu tyle, że bez szkoły; i najmniejszej z nich wsi – Modzurowie. Właściwie to od Modzurowa się zaczęło. W tej wiosce warto było coś zmienić, a kluczem do tego miała być świetlica. Szczęśliwym trafem urząd marszałkowski ogłosił konkurs ofert na zadania związane z uaktywnieniem małych, wiejskich społeczności. I tak się zaczęło!
 

Magni Nominus Umbra – projekt, który pozwolił uaktywnić mieszkańców

W pierwszych tygodniach dokonano prezentacji programu w sołectwach, po czym zajęto się jego promocją w poszczególnych wioskach. Dzięki pomocy sołtysów i Rad Sołeckich możliwe było dotarcie do innych mieszkańców wiosek. W Modzurowie pomogli strażacy z OSP, w pomieszczeniach remizy do dzisiaj odbywają się zajęcia świetlicowe dla dzieci i młodzieży. Projekt nawiązywał do czasów średniowiecza oraz starej skautowej zasady wychowywania młodszych przez starszych kolegów i koleżanki. Nad wszystkim opiekę sprawowali wychowawcy świetlic. Rycerski program adresowany do dzieci i młodzież w wieku 7-21 lat realizowano w trzech wioskach. W ramach zajęć świetlicowych poczty rycerskie przygotowały stroje na turniej rycerski, szkoliły się do poszczególnych konkurencji turniejowych.

W Szkole Podstawowej i Gimnazjum w Szonowicach zorganizowano konkurs plastyczny na projekt herbu Modzurowa i Szonowic. Udało się z herbem Modzurowa. Projekt uchwały czeka na przyjęcie przez Radę Gminy. Dzięki współpracy z sołtysem Sławikowa dzieci mogły uczestniczyć w świetlicy organizowanej w budynku Wiejskiego Domu Kultury zarządzanego przez mniejszość niemiecką. W Rudniku świetlica prowadzi swoje zajęcia w Gminnym Centrum Informacji. Na koniec I etapu projektu wszystkie poczty rycerskie ukończyły działania zmierzające do określenia miejsc niebezpiecznych i atrakcyjnych turystyczne. Powstała mapa szans i zagrożeń dla tych wiosek. Uczestnicy programu dokonali zwiadów, po których nanieśli na mapę miejsca niebezpieczne. To znaczy takich, w których istnieje niebezpieczeństwo wypadku drogowego. Ale to też miejsca, gdzie biegają psy nie pilnowane przez właścicieli, miejsca nieoświetlone, takie gdzie zbiera się młodzież, by się napić, pobluzgać na świat i zaczepić przechodnia ot tak, dla zabawy. W każdej miejscowości są też miejsca, w których starsi przesiadują i nie bardzo mile widzą młodszych, często używając przemocy, gdy ci ostatni nie chcą schodzić z drogi. Wzięto pod uwagę stare opuszczone domy, ruiny pałaców, doły, stawy, rzeki... Wszystko, co może być przyczyną nieszczęścia. Mapa grodu to również miejsca warte uwagi, takie jak zabytki, pomniki przyrody lub rośliny warte zobaczenia, ciekawe miejsca lub tereny do zagospodarowania. Mapy wiszą do dzisiaj w sali sesyjnej Urzędu Gminy.

Wyśmienitym pomysłem okazała się wycieczka do Krakowa dla najaktywniejszej grupy młodych ludzi z świetlic. Zwiedzano Zamek Wawelski, Sukiennice, Kościół Mariacki, Kopiec Kościuszki, Muzeum Lotnictwa i inne zabytki, a przede wszystkim dokonano podsumowania dotychczasowych działań, omówiono kwestie turnieju rycerskiego oraz wystawy związanej z wycieczką do Krakowa. Odbył się też turniej piłki nożnej dla gimnazjalistów oraz wyświetlanie slajdów (bajek) dla najmłodszych. Dla najmłodszych zorganizowano także konkurs plastyczny „Na gorąco o Krakowie”. Prace te zawisły w sali wystaw Gminnego Centrum Informacji.

Oprócz wyprawy do Krakowa, zorganizowano także wycieczkę do Wieliczki, fabryki bombek i Brennej. Zimno i śnieg nie przeszkodziło dzieciakom w wyprawie do Wieliczki. 45 dzieci z świetlic środowiskowych wspólnie z opiekunami zwiedzili ten wspaniały zabytek liczący sobie już ponad 800 lat. Kopalnia soli w Wieliczce zachwyciła opowieściami, tajemniczością i skarbami historii, które uczestnicy programu mogli zobaczyć. Inaczej też smakował obiad 180 metrów pod ziemią.

Tego samego dnia na dzieciaki czekała jeszcze jedna atrakcja! Zwiedzanie fabryki bombek i malowanie własnej ozdoby, którą każdy uczestnik wyprawy zabrał ze sobą. Nie tylko dzieci, ale i dorośli byli zachwyceni malując na szklanych kulach. Przy okazji można było zobaczyć, jak robią to mistrzowie fachu. Niektórzy mogli spróbować.

Trochę długo o tym programie piszę, ale było to konieczne choćby z tego względu, że bez niego nie uruchomilibyśmy mechanizmu w ludziach. Takiego porównywalnego do wahadła w starych zegarach. Magni Nominus Umbra pozwolił uwierzyć mieszkańcom, że MOŻNA.

Rozbudzenie apetytu

Dzięki programowi powstał pomysł na plac zabaw w Modzurowie i Sławikowie. Zrealizowano go przed rokiem. Ostatnio stanął kolejny w Lasakach. Wiem, że większości czytelników nazwy tych wiosek niewiele powiedzą, ale wymieniam je, aby nasz świat nie był anonimowy. Najgorsze jest właśnie to, że te małe wioski chcą pozostać anonimowe, zapomniane, stać nadal na uboczu. A kiedy zapytać ludzi czego im potrzeba, długo milczą, a później mówią o chodnikach, drogach, może jeszcze sklepie. Nikt nie mówi o rozwijaniu potencjału ukrytego w ludziach. Gdy ten potencjał rozbudzić, powstaną takie inicjatywy jak ta, dzieci skupionych w świetlicach i osób związanych z pracą na ich rzecz, tworzące nowe miejsca do spędzania w sposób aktywny i pożyteczny czasu.

Każdy dzień przynosi świetlicom nowe wyzwania. Jak choćby chłód. Pomysł na dogrzewanie świetlicy nie był nowy. OSP w Modzurowie od wielu lat ponosiła koszty ogrzewania remizy i świetlicy. Wybudowanie kominka pozwala na prowadzenie zajęć w zimie, ale do końca nie załatwia sprawy całkowitego ogrzewania remizy i świetlicy. Natomiast ponad 90% kosztów budowy kominka pokryła Stacja Hodowli Roślin. Placówka pomaga też w pozyskaniu drewna opałowego, drobnych naprawach i remontach. Jest też w świetlicy grupa ludzi, którzy poświęcają swój wolny czas i własny sprzęt, aby na przykład pozyskać drewno, wykonać drobne naprawy i inne prace.

Klub Liderów Aktywności Lokalnej. Wyzwanie ponad miarę?

Największym wyzwaniem jest jednak program dotowany przez Regionalny Ośrodek Pomocy Społecznej w Katowicach – Klub Liderów Inicjatyw Obywatelskich. Program jest elementem szerokiego projektu prowadzonego przez Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego pod nazwą: „Tworzenie gminnych świetlic i klubów dla dzieci i młodzieży”.

Świetlice w Rudniku, Szonowicach, Sławikowie i Modzurowie otrzymały gry świetlicowe oraz sprzęt rekreacyjno-sportowy. Przez rok finansowani byli wychowawcy świetlic, pomoc psychologiczna dla uczestników zajęć świetlicowych i zatrudniany był przez trzy miesiące psychoterapeuta. Pomoc psychologiczna dla dzieci przyniosła efekty. Opracowano katalog metod i narzędzi pomocnych w prowadzeniu zajęć w świetlicy z dziećmi trudnymi. Gorzej z pomocą psychologiczną dla dorosłych. Z pomocy psychoterapeuty skorzystały jedynie trzy osoby, a potrzeby są znacznie większe. Niestety, w wioskach nie ma tolerancji dla osób słabych. Tu nie można okazać słabości. Funkcjonuje jeszcze wiele stereotypów.

W ramach tego projektu powstały nowe świetlice w Brzeźnicy i Jastrzębiu. Ale zadaniem tego przedsięwzięcia nie jest tylko zakup gier. Klub Liderów Inicjatyw Obywatelskich działa na terenie Gminy Rudnik, mając za podstawę bazową budynek Gminnego Centrum Informacji. Podstawową działalnością KLIO są zajęcia dla trzech grup wiekowych 7-11 lat, 12-15 lat 16-21 lat. Przewiduje się również zajęcia dla osób dorosłych.

KLIO zajmuje się pomocą w zadaniach domowych uczniów, rozwijaniu zainteresowań, opieki psychologicznej dla dzieci i starszych oraz zagospodarowywaniu czasu wolnego przez wszystkich mieszkańców. Aktywności jednak nie widać. Jedynie Młodzieżowa Rada Gminy zaproponowała powstanie Dyskusyjnego Klubu Filmowego i stworzenie studia nagrań. Problemem jest brak instytucji kultury, nie licząc biblioteki, której zadania przecież odbiegają od typowych działań domu kultury.

W ramach rozwijania aktywności lokalnej zorganizowano warsztaty dla animatorów i liderów lokalnych społeczności. W większości kobiet. Gdy mężowie zajmują się pracą na roli, wyjeżdżają do Niemiec, Holandii i Irlandii, to one są najaktywniejszą grupą w swoich wioskach. Trudno jest przekonać koła gospodyń do sformalizowania działalności. Obawiają się księgowości, sprawozdań i odpowiedzialności za grupę. Wolą działania nie objęte „papierkową robotą”. A jedynej fundacji w gminie ciężko jest objąć działaniami czternaście wiosek. To za duże wyzwanie dla kilku osób. Warsztaty miały przyciągnąć najaktywniejszych. I chociaż wzięło w nich udział ponad dwadzieścia osób, żadna z nich nie podjęła współpracy. Za kilka tygodni „Gniazdo” wspólnie z Urzędem Gminy organizują kolejne dwudniowe warsztaty na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Ma wziąć w nich udział trzydzieści osób organizacji pozarządowych z działających w gminie.

Rada Gminy przyjęła wypracowany wspólnie ze stowarzyszeniami program współpracy na 2009 rok. Warsztaty mają wypracować konkretne zadania i propozycje działań. Czy się uda? Poprzednie dwa lata pokazały, że jest to możliwe. Dobrym przykładem jest koło scrabble powstałe w modzurowskiej świetlicy. Kilka osób spędzało czas na rozgrywkach koleżeńskich, rodzinnych, grup wiekowych. Zamieszczona informacja o tym w Internecie spowodowała, że odezwały się podobne kluby w Polsce. Świetlica w Modzurowie gościła już pasjonatów tej gry z Raciborza, Krakowa i dalekiego Koszalina. Wioska licząca nieco ponad czterystu mieszkańców uczyniła pierwszy krok, uchyliła drzwi prowadzące do świata. Odbyły się też zawody szachowe. W mniejszej skali, ale pokazały, że można próbować w każdy sposób uaktywniać mieszkańców. Wioskom proponuje się dziś na dużą skalę możliwości dostępu do Internetu. To dobry kierunek. Mylę tylko, że musi on być poparty konkretnym działaniem. Choćby uruchomieniem strony swojej wioski. Nie może być tylko oknem na świat, to zbyt mało. Internet to most zwodzony, ale w wielu wioskach brakuje osób potrafiących opuścić go przez fosę.

No i nie można zawierzyć, że Internet załatwi wszystko. Każda próba aktywności warta jest zauważenia i poparcia przez samorząd. Wystarczy niewielka pomoc. Kilkanaście osób przychodzących do świetlicy pograć w bilard, karty czy szachy zapytało o możliwości odbycia na miejscu kursu prawa jazdy, wychowawcy pomogli. Podobnie z kursami tańca, czy rysunku. Warto dla kilku osób znaleźć czas i pomoc w realizowaniu ich małych marzeń. Bo małe marzenia są jak kamienie milowe, pomagają nam zmieniać rzeczywistość małych wsi.

Patrzyłem jak na zajęciach w Sławkowie i Rudniku sześcioletnie dzieci ugniatały ciasto na świąteczne pierniki. Gwiazdki, półksiężyce, trójkąty i rybki na choinkę lukrowane i z świąteczną, kolorową posypką były hitem świątecznych kiermaszów. Najcenniejszym co zobaczyłem w ich twarzach, to była radość ze wspólnego tworzenia. Może to jest droga do budowania aktywnego społeczeństwa. Gdy dorośli pozamykali się w pudłach wielkich telewizorów pożerających ich życie, dzieci można nauczyć bycia wspólnotą. To cel działań świetlic.

Rozpisałem się, pomknąłem nieco na pobocze tematu świetlic. Miałem pisać o tym, co konkretnie się robi, a nie filozofować o celach. Wracajmy więc do rzeczywistości.

Plany na 2009 rok

Gminna Komisja Przeciwdziałania Alkoholizmowi podjęła decyzję o wycofaniu się z dofinansowania pięciu świetlic, pozostawiając tylko siłownie. Dochody z opłat za sprzedaż alkoholu drastycznie spada od kilku lat. Powinniśmy się cieszyć, ale jest druga strona tego zjawiska. Bez pomocy z zewnątrz świetlice wiejskie nie mają szans na przetrwanie. Fundacja może udźwignie utrzymanie dwóch z nich, ale nie więcej. A trzy kolejne wioski poprosiły o uruchomienie na ich terenie podobnych świetlic chociaż na kilka choć godzin tygodniowo. Zajęcia pozalekcyjne w szkołach to rzadkość. A jeśli są to zaraz po lekcjach, bo uzależnione od odjazdu autobusu dowożącego dzieci do domów. Jeśli dziecko miałoby wrócić do szkoły na zajęcia kółek, to często zabija tę możliwość odległość kilku kilometrów. Jeśli mówimy o wyrównywaniu szans dzieci z miast z dziećmi z wiosek, to nie myślę o Internecie. On jest już w większości domów, ale o dostępie do bibliotek, hal sportowych, możliwości rozwijania swoich zainteresowań w grupie. Świetlice i szkoły podjęły próby wolontariatu studenckiego. Spaliły na panewce. Studenci też musieli dojeżdżać do świetlic i szkół. A to bez własnego samochodu jest niemożliwe po południu. Ot, taki teren! Taka gmina!

Problemem zajęła się Komisja Oświaty Rady Gminy. Po dwóch godzinach dyskusji podjęto wniosek, że dyskusję nad problemem podejmie się na kolejnej komisji.

Do końca roku świetlice będą działać. Jeszcze się pieką świąteczne pierniki, święty Mikołaj szykuje prezenty, może ktoś rozegra partyjkę szachów. A kto zwycięży w partii o świetlice, o aktywność tyle co rozbudzoną mieszkańców wiosek? Żyję nadzieją, że warsztaty dla najaktywniejszych pozwolą wypracować rozwiązanie dla wiejskich enklaw aktywizacji społecznej jakimi są świetlice. Zaprosiliśmy do współpracy animatorów i wolontariuszy pracujących od kilku lat w świetlicach z innych miejscowości. Mają za zadanie przekonać ludzi do pozyskiwania środków zewnętrznych, dofinansowań, dotacji, do starania się o wsparcie innych organizacji i otwarcia się na współpracę. I choć z obawą czekam na najbliższe decyzje zarządu fundacji, to jednak z optymizmem patrzę na rozwijającą się Lokalną Grupę Działania. Pozwala ona w przyszłości na wsparcie wiosek, spełnienie części marzeń. Ale...

Najtrudniej nauczyć ludzi marzyć i uwierzyć, że marzenia można spełnić. Powtarzam często słowa Cyrusa Wielkiego: „Nie powinniśmy dłużej czuć się gorsi od tych, którzy żyli przed nami. Całe swoje życie wysilali się, żeby dokonywać dzieł, jakie i my poważamy.”

Zygmunt Kandora

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Dołącz do nas

      YTxyXYx